BIAŁOCZERWONA JEDNA POLACY RÓŻNI

Sobota 2 maja 2015

Polak, plutonowy Jan Donocik zatknął biało – czerwoną flagę na Monte Cassino 18 maja 1944 roku. W szturmie zginęło ponad 1 000 polskich żołnierzy. Piękny napis na cmentarzu przypomina sens tamtej ofiary: „Za naszą i waszą wolność my żołnierze polscy oddaliśmy Bogu ducha, ciało ziemi włoskiej, a serca Polsce”.

Polak, Romek Strzałkowski, czternastolatek, podniósł 28 czerwca 1956 roku białoczerwoną flagę podczas protestu poznańskich robotników. Kilka ubeckich (UB = Urząd Bezpieczeństwa)  kul przeszywa jego młode ciało, pada na bruk owinięty w polską flagę, krew tryska na biel i czerwień.

Polak, Jakub (Kuba) Wojewódzki 25 marca 2008 roku wbija w psią kupę (była to plastikowa imitacja łajna) miniaturę białoczerwonej flagi, rzecz dzieje się w studiu jednej z popularnych polskich telewizji.

Białoczerwona jest jedna, Polacy różni. Białoczerwona to nie tylko dwukolorowa tkanina. To także moja polska dusza, historia, los spleciony z Polską na dobre i złe. A stąd już krok do Ojczyzny, Matki, co wcale nie jest dla mnie frazesem. To jedna ze spraw Najważniejszych.

Itinerarium

NA MAJ RADOŚĆ OD MARII

Piątek 1 maja 2015

Codziennie modlę się za Was, czytających zapiski w Itinerarium. W maju, w litanii do Najświętszej Marii Panny, trzy wezwania szczególnie dedykuję każdemu z Was.

Matko dobrej rady, módl się za nami. Bo każdy potrzebuje nowych pomysłów i dobrych wyborów.

Pocieszycielko strapionych, módl się za nami. Bo nikogo z nas nie omijają chwile trudne.

Przyczyno naszej radości, módl się za nami. Bo radości mamy wciąż za mało, a Maria nadmiar wielki. Chętnie się z nami podzieli. To macie zapewnione.

Itinerarium

WIZYTA SPÓŹNIONA ZA WCZEŚNIE

Czwartek 30 kwietnia 2015

Majówka szykuje się mało ciekawie bo ma ponoć dżdżyć i ziębić. I co z tymi grillami? Nuda też w polityce, choć bywało lepiej. Z mojej perspektywy najciekawiej bywało za Wałęsy, a to dzięki temu, że posiadł on doskonałą znajomość logiki paradoksalnej. Nie wiem czy młodsze pokolenie pamięta słynną deklarację Lecha: „Jestem za a nawet przeciw” czy też „Dobrze się stało, że źle się stało” albo „Dokonałem zwrotu o 360 stopni”. Matematyka także byłą mocna stroną prezydenta: „Plusy Unii Europejskiej mają swoje plusy i minusy”.

Przed kolejnymi międzynarodowymi występami Wałęsy największa panika panowała wśród tłumaczy – no niech ktoś wyrazi po hiszpańsku lub niemiecku „plusy dodatnie i plusy ujemne”! Albo taka zagwozdka: „Jeżeli oni chcą tego skoku, żeby coś zrobić, to trzeba im pomóc, trzeba troszeczkę przymrużyć oko. Ale to jest ryzykowne, bo jak przymrużymy dziś, to jutro będzie ciężko w ogóle otworzyć”. Mało znana jest historia z wizyty Wałęsy w Moskwie w 1992 roku. Korespondent rosyjski zapytał go czy ta wizyta odbywa się w porę (była wielokrotnie przekładana), a Lech na to: „ Ta wizyta jest spóźniona za wcześnie”. Logika paradoksalna moi drodzy! Dziś jest nuda.

Dlatego nie pisuję o polityce i majówce. Wolę o Panu Bogu. O Jego miłości, która jest bezbrzeżna i nieustanna. Wolę pisać o pięknej pełni księżyca, która za kilka dni rozkwitnie na nieboskłonie. I o szczęściu, które nie czeka na nas pierwszego maja, ale trzydziestego kwietnia, dzisiaj.

Itinerarium

SPRAWA SERCA

Środa 29 kwietnia 2015

Wśród pojęć niemodnych jest dziś na pewno „nieczułe serce”. Pamiętam jeszcze, że określenie „nieczuły” prowadziło do zawstydzenia. Dziś postępowanie według uczucia i współczucia jest archaiczne i niezrozumiałe.

Nie wiem czy na poziomie języka ktoś jeszcze mówi „Kocham cię całym sercem” albo „Oddaję ci serce”. Gdzieś w pamięci może ktoś ma przykazanie „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem”. Albo ostrzeżenie „Nie zatwardzajcie serc waszych”.

Intuicyjnie przypuszczam, że sprawa serca to jak najbardziej sprawa Boga.

Itinerarium

BANK ŚWIĘTEGO DUCHA I RĘKA PAŃSKA

Wtorek 28 kwietnia 2015

W Dziejach Apostolskich opisujących pierwszą ekspansję chrześcijaństwa, sukcesy ewangelizacyjne kwitowane są krótko: „ręka Pańska była z nimi”.

Kilkunastu uczniów Chrystusa w kilka lat nawróciło znaczną część ówczesnego świata. Nie byli specami od marketingu ani mocarzami intelektu, nie mieli mediów ani wielkich zasobów finansowych. Ale ręka Pańska była z nimi.

Chrześcijaństwo ma dziś media, telewizje, radia, dzienniki i tygodniki, uniwersytety, różne programy ewangelizacyjne, organizacje, parafie, diecezje, zakony, jest nawet Bank Świętego Ducha. A efekty jakby niewspółmierne. Czyżby ręka Pańska była gdzie indziej?

Ręka Pańska to nie magiczna kończyna kierująca z niewidzialnego nieba ludzkimi poczynaniami. To wiara. Wiara, która może wszystko.

Po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana (Dz 11)

Itinerarium

TRZY GRZECHY PRZECIWKO PAPIEŻOWI

Poniedziałek 27 kwietnia 2015

Jan Paweł II. Ma pomniki, place, ulice, szkoły, skwery, aleje, znaczki pocztowe, nawet uniwersytety. I jest święty. To wszystko jest bardzo dobre.

Przy każdej „papieskiej okazji”, jak dzisiejsza rocznica kanonizacji, dziękuję Bogu, że żyłem w czasach Jana Pawła. Jednocześnie po raz kolejny stwierdzam, że jako Polacy mamy przynajmniej trzy grzechy przeciwko naszemu Papieżowi.

Trzy grzechy – nie czytamy Go, nie rozumiemy i nie robimy. Nie czytamy Papieża, bo w ogóle prawie nie czytamy. Nie rozumiemy, bo nie jest to myśl łatwa, wymaga refleksji, a seriale i reklamy są takie fajne. I nie robimy papieża. Nie robimy? Tak, kiedyś na jednym ze światowych spotkań młodzieży z Janem Pawłem II rozmawiałem z grupą Amerykanów niosących transparent „Make a Pope!” Chodziło im o to, żeby nauczanie papieża zamieniać w konkretne dzieła, zrobić to, czego On naucza.

Tak piszesz – możecie zapytać – a sam czytasz, myślisz i robisz? Pewnie mógłbym więcej robić, ale jeżdżę co jakiś czas na Ukrainę, zawożę pomoc dla konkretnych rodzin. Rozmawiam i nawet przyjaźnię się z wątpiącymi, agnostykami i zdeklarowanymi ateistami. Łączą mnie serdeczne więzy z kilkoma Żydami, muzułmanami, Niemcami i Rosjanami, to moi bracia i siostry. W duchu Cywilizacji Miłości (do budowania której – budowania czyli robienia – zachęcał JP II) przepuszczam pieszych stojących przy przejściach i odwiedzam więźniów. Nie robię nic wielkiego.

Jestem wielkim optymistą, wiem że grzechy można porzucić. Wierzę, że to potrafimy. Cieszymy się, że Jan Paweł II jest święty. I wierzę, że damy radę „zrobić Go”.

Itinerarium

NIEZAOPIEKOWANI

Kazanie na 4 Niedzielę Wielkanocną

26 kwietnia 2015

 Rozmawiam z proboszczem w małej wiejskiej parafii. Bez zająknięcia wymienia imiona i nazwiska trzydziestu siedmiu młodych parafian, którzy wyjechali za pracą na Zachód. Pasterz. Więcej o tym mówię w kazaniu głosem na www.itinerarium.pl („Kazania nowe”).

Jesteśmy coraz bardziej „niezaopiekowani”, pozbawieni opieki. Nawet Opieka Społeczna rozdziela zasiłki. Ministrowie, premierzy rządzą nami. Policjanci kontrolują. Sędziowie karzą. Dyrektorzy kierują i zarządzają.

Mamy do czynienia, pośrednio czy bezpośrednio, z wieloma ludźmi. A pragniemy bodaj jednego człowieka, który by się o nas troszczył.

LITURGIA SŁOWA

(J 10,11-18)
Jezus powiedział: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.

(Dz 4,8-12)
Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

(Ps 118,1.8.9.21-23.26.28)
REFREN: Kamień wzgardzony stał się fundamentem.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.

Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana
i cudem jest w naszych oczach.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Jesteś moim Bogiem, chcę Ci podziękować:
Boże mój, pragnę Cię wielbić.

(1 J 3,1-2)
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

(J 10,14)
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają

 

Itinerarium

BARTOSZEWSKI PRZEWODNIK PO ŻYCIU

Sobota 25 kwietnia 2015

Miałem trzy istotne spotkania z Władysławem Bartoszewskim. Wiem, że dziś dużo się o nim pisze, ja chcę zostawić tylko skromne świadectwo.

KUL, koniec lat 70-tych i początek 80-tych poprzedniego wieku, to pierwsze spotkanie z Bartoszewskim, prowadzącym wówczas wykłady z historii najnowszej. Napisałem wykłady, choć w gruncie rzeczy były to opowieści człowieka, który mówił o tym, czego sam doświadczył. O wojnie, o Auschwitz, powstaniu warszawskim, komunistycznym więzieniu, o braciach Żydach i braciach Niemcach. Miałem wielki przywilej poznawać historię z relacji wiarygodnego świadka.

Drugie wspomnienie pochodzi z końca lat 90-tych, kiedy byłem rektorem lubelskiego kościoła Świętego Ducha. Jeden z moich poprzedników, ks. Jan Fiuta – Faczyński do spółki z aptekarzem Emilem Żółtowskim uratował w czasie II wojny światowej z obozu na Majdanku blisko 100 Żydów. Pisałem już o tym: http://itinerarium.pl/2013/09/05/normalna-spolka-ksiedza-z-aptekarzem/#.VTqj7CHtmko Cała historia została udokumentowana przez Władysława Bartoszewskiego i Zofię Lewinównę w znakomitej książce „Ten jest z Ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939 – 1945.” (Świat Książki 2007, str. 447 – 448).

Trzecia historia to rok 2003, kiedy w Lublinie mogłem razem z moimi młodymi przyjaciółmi nadać profesorowi Bartoszewskiemu tytuł „Przewodnika po życiu”, podczas VIII Forum Młodzieży Lubelszczyzny. W uzasadnieniu napisaliśmy wówczas:

 

Jan Paweł II w jednym z listów do młodzieży napisał: Myślę o osobach, które są waszymi przyjaciółmi, świadkami i nauczycielami życia. Myślę o prawdziwych wychowawcach, którzy poprzez swoje człowieczeństwo, mądrość i wiarę czynnie uczestniczą w kształtowaniu w was postaw chrześcijańskich, które prowadzą do pełnego człowieczeństwa. Dziękujcie zawsze Panu za każdą z tych ważnych dla was osób, które są blisko was, które kroczą po ścieżkach waszego życia.

Dla nas, młodych ludzi wszystkie niemal ścieżki są jeszcze nieprzebyte. I jeszcze nie zdarzyło się, żeby zabrakło nam odwagi, ciekawości i energii, aby na te drogi wyruszać. Często jednak zdarza się, że nie od razu trafiamy na właściwy kierunek. Dlatego szczególnie ważni są dla nas tacy ludzie, którzy mogą pełnić rolę życiowych przewodników. Ludzie, którzy przez swoją postawę i dzieła dają nam klucz do rozumienia świata, wytyczają szlaki, jak konkretnie i na co dzień realizować wartości, które są najważniejsze. Ludzie, którzy uczą wytrwałości i tego, że czasem trzeba pokonać samego siebie, by osiągnąć cel, jaki się wybrało. Ludzie, którzy pokazują jak patrzeć na świat, aby nie zmarnować życia.

 

Itinerarium

ZŁE DOLINY ŻYCIA

Piątek 24 kwietnia 2015

Od złych rzeczy i niebezpieczeństw nic nas nie osłoni. Są częścią naszego życia. Z nimi może przyjść lęk, paraliż i strach. To są doświadczenia, które szczególnie interesują Boga, jeśli Go wtedy zaprosimy.

Zawołasz, a On ci odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!” – dobrze pamiętać o tym przesłaniu Izajasza (58). I warto iść przez złe chwile z Bogiem – „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23).

Złe rzeczy były i będą. Bóg się zła nie boi. To jest nasza ufność i moc.

Itinerarium

PTAKI ŚPIEWAJĄ OD CZWARTEJ RANO

Czwartek 23 kwietnia 2015

W matematyce wszystko jest w miarę proste, dwa razy dwa jest cztery. W świecie ducha nie ma prostych recept, musimy szukać. Św. Paweł zapisał moim zdaniem genialną intuicję w odniesieniu do Chrystusa: w Nim zostało wszystko stworzone, i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. (Kol 1, 16-17).

Ponieważ wszystko ma w Nim istnienie, jak najbardziej uprawnioną drogą poszukiwania jest krok ku temu, co istnieje. Przypomnę zatem doświadczenie, które przydarzyło się Bede Griffithsowi, jednemu z moich ulubionych autorów duchowych (kiedyś już go cytowałem tutaj):

Pewnego dnia, już pod koniec pobytu w szkole, wyszedłem samotnie na wieczorną przechadzkę i usłyszałem śpiew ptaków, a właściwie pełnego chóru ptasiego, jaki usłyszeć można tylko w tej porze roku o zmierzchu lub o świcie. Jeszcze dziś pamiętam uczucie zaskoczenia i zdziwienia, kiedy ten śpiew zabrzmiał mi w uszach. Zdawało mi się, że nigdy przedtem nie słyszałem ptasiego głosu, i zastanawiałem się, czy ptaki śpiewały tak przez cały Boży rok, a tylko ja ich nie słyszałem? (…) Niedaleko drzewa, przy którym stanąłem, poderwał się nagle skowronek z ziemi, wyśpiewał swoją pieśń nad moją głową i opadł nadal śpiewając. Po zachodzie słońca zasłona zmierzchu zaczęła pokrywać  ziemię i świat ogarnęła cisza. Jeszcze teraz pamiętam uczucie lęku, jakie mną owładnęło. Czułem, że mam ochotę klęknąć jak w obecności anioła; nie śmiałem spojrzeć w niebo, bo wydawało mi się, że za jego zasłoną kryje się oblicze Boga.

     Przeżycia tego rodzaju nie są rzadkością, szczególnie we wczesnej młodości. Coś włamuje się w nasze życie, zmienia jego dotychczasowy bieg, a my dostosowujemy się do nowego sposobu bycia. Tego rodzaju doświadczenie może przyjść bądź przez naturę i poezję, jak u mnie, bądź też przez sztukę czy muzykę. Może też przynieść je przygoda: lot samolotem czy wspinaczka górska, wojna bądź też zwykłe zakochanie się czy jakiś przypadek, choroba, śmierć przyjaciół, nagła utrata majątku. Wszystko, co łamie powszedniość, może przekazać duszy tego rodzaju doświadczenie. Jednak cokolwiek to będzie, zrywa jakąś zasłonę, i po raz pierwszy w życiu oglądamy świat innymi oczyma, przenikając fasadę, którą wokół nas zbudowano. Nagle zdajemy sobie sprawę, że należymy do innego świata, że istnieją inne wymiary istnienia. Nie można tego przeżycia wypowiedzieć słowami, bo to, co nam się objawiło, przerasta je.

      Większość ludzi przeżywa takie doświadczenia, ale łatwo przechodzi mimo nich i gubi ich znaczenie. Powracają stare sposoby myślenia, świat znów przybiera dawną zwykła postać, wizja, która nas nawiedziła, rozpływa się. A przecież przeżycie nowej wizji świata jest momentem, w którym stajemy twarzą w twarz wobec prawdziwej rzeczywistości; w języku teologii nazywa się to momentem łaski. Przez chwilę widzimy nasze życie we właściwej perspektywie i w prawdziwym stosunku do wieczności. Wyzwalamy się z biegu czasu i dostrzegamy coś z odwiecznego porządku, który leży poza nim. Nie jesteśmy już wyizolowanymi jednostkami w konflikcie z otoczeniem, jesteśmy częścią całości, elementami powszechnej harmonii.

I to jest właśnie owa ZŁOTA NIĆ.

(fragment pochodzi ze „Złotej Nici”, mocno polecam)

 

Jest dobry czas, żeby samemu zacząć szukać. Na przykład ptaki śpiewają od czwartej rano, aż do dziewiątej wieczorem.

Itinerarium