SETKI STRUN W DUSZY

Czwartek 9 czerwca 2016 Dusza ma setki strun, jeżeli nie tysiące – musiałem tłumaczyć młodemu chłopakowi. Musiałem tłumaczyć bo on dotyka jedynie kilku, głównie strun smutku, niezadowolenia, czasem rozpaczy i desperacji. Każdy z nas ma w duszy takie struny.

Mamy jednak setki innych strun. Wymienię kilka, wartych poruszenia. Jest struna podziwu, dla życia, świata, ludzi – to wszystko jest piękne, ale smutek może zagłuszyć dźwięk tej struny. Jest struna wieczności, której ton. pozwala usłyszeć coś więcej niż szum samochodów i brzęk kas w sklepach. Jest struna tkliwości, która przestrzega przed deptaniem stokrotek i każe podać chusteczkę do otarcia  łez. Jest złota struna nadziei, której melodia co ranka zrywa nas do życia, pracy i miłości.

Co ci tam w duszy gra – pytano kiedyś. Mamy setki, tysiące strun w duszy.

Itinerarium

ONI PRZEGRYWAJĄ NASI WYGRYWAJĄ

Środa 8 czerwca 2016 Chcąc nie chcąc Polska i Europa będą żyły od piątku zmaganiami piłkarskimi w  ramach Euro 2016. Ponoć we Francji strajkują koleje, metro, firmy od śmieci i parę innych grup, u nas na razie tylko pielęgniarki w CZD.

Nie wiem jak tam naszym pójdzie na Euro, zresztą jak pójdzie dobrze to „naszym”, jak źle, to „im”. Troszkę szkoda, że mało polityki w tym mistrzostwach. W dawnych latach zawsze mieliśmy na pieńku z „ruskimi” i każde zwycięstwo piłkarzy, hokeistów czy kolarzy, traktowane było jako rewanż za rozbiory, Katyń i komunizm. W 1957 r. Gerard Cieślik wpakował dwa gole ZSRR (wynik 2:1, dla naszych) na słynnym Stadionie Śląskim w Chorzowie, cała Polska była szczęśliwa i piła przez tydzień. Nasi hokeiści (na lodzie) dostawali ostre lanie od ruskich regularnie, na początku lat 70-tych po 20:00 czy 17:00, aż wreszcie w roku 1976 w Katowicach dołożyliśmy im 6:4 i był amok zwycięstwa. Stanisław Królak, świetny kolarz, wygrał Wyścig Pokoju w roku 1956, a dojeżdżając do mety na jednym z etapów wyjął pompkę od roweru i nabił nią kilka guzów ruskiemu, który próbował go wyprzedzić. Tośmy ruskim dołożyli!

Potem, Władysław Kozakiewicz, tyczkarz, wygrał olimpijskie złoto w Moskwie (1980) i pokazał „takiego wała” całemu Związkowi Radzieckiemu, cały stadion ruskich gwizdał, a on skoczył 5 m i 78 cm. Wtedy też „zdobyliśmy” złoto i ograliśmy ruskich. Dwa lata później, w roku 1982, w trakcie hiszpańskiego Mundialu („nasi” zdobyli brązowy medal) Włodzimierz Smolarek kiwał przez 10 minut paru ruskich w okolicach narożnika boiska, a my huczeliśmy z zachwytu, bo to było za stan wojenny!

Teraz to możemy dokopać Niemcom (też im się należy i to za wiele), Ukraińcom (też jest za co) i Irlandczykom (Północnym) – ale tym akurat należy się współczucie za setki lat angielskiej okupacji. Jak już dalej przejdziemy w Euro to można też pobić Rosjan, choćby za embargo na kartofle i jabłka. Jak trafimy na Angoli, to też warto dać im popalić, za wszystkich naszych, co harują na zmywakach. Mogą się zdarzyć potyczki z Hiszpanią i Włochami, ale to raczej nasi przyjaciele, więc remisy wystarczą.

A jak z Albanią? Tu mam zagwozdkę. Chociaż, chociaż, wczoraj Gruzja (w rankingu FIFA daleko poza pierwszą setką) ograła niedawnych mistrzów świata i Europy, Hiszpanów. To może i ta Albania będzie mistrzem? I wygra z „nimi” („naszymi”) w finale?

Itinerarium

AŻ DO SKOŃCZENIA ŚWIATA

Wtorek 7 czerwca 2016 Nie wiadomo jak długo ten nasz świat jeszcze potrwa. Niektórzy wieszczą, że nadchodzące lato z Euro na początku, potem Światowymi Dniami Młodzieży, wreszcie olimpiadą w Rio, to idealne okazje dla terrorystów. Słabo, ale pamiętam wrzenie w czasie olimpiady w Monachium (1972), kiedy palestyńscy terroryści zabili izraelskich sportowców, niestety ryzyko szaleńczych działań zawsze istnieje. Z tym, że dzisiaj głupota mediów, epatujących strachem, potęguje wrażenie hekatomby.

Niewątpliwie nasz świat – ten amerykański i europejski – zestarzał się, dusi się sprzedawaniem i kupowaniem. Potrzebny jest nowy pomysł na przyszłość, bo sprzedać i kupić można wszystko, a i tak szczęśliwsi nie jesteśmy. Wiele wieków temu upadał Rzym i wydawało się, że to koniec świata. Nie wolno bać się zmian. Ja mam nadzieję, że wizja Jana Pawła II, marzącego by dzieje świata zaczęły rządzić się przede wszystkim miłością (Cywilizacja Miłości) jest przed nami.

Dobrze, Jan Paweł II już w pełni szczęścia w niebie, a my na ziemi z wizją strasznej i niepewnej przyszłości. Co mamy robić? To, co możemy i co jest w naszym zasięgu. Codziennie się modlić, szanować ludzi, dawać im serce, opowiadać przyzwoite dowcipy, pieszych przepuszczać na zebrach a nawet poza nimi, z fantazją kibicować naszym i lepszym, mówić prawdę. Tak, dla przykładu, buduje się Cywilizację Miłości. Tak pozwalamy działać Temu, który jest z nami „aż do skończenia świata”.

 

Itinerarium

AWANTURA O LODY Z MIŁOŚCIĄ W TLE

 

Poniedziałek 6 czerwca 2016 Niechcący podsłuchałem małą rodzinną awanturę. Mocno zdeterminowany pięciolatek domagał się lodów od mamy. Ta tłumaczyła, że migdałki się odezwą i że przed obiadem to straszna afera dla brzuszka i tak dalej.

Malec nie dał się przekonać i wyciągnął asa atutowego:

– Mamo! Ale ja cię szczerze kocham!

I za dwie minuty ściskał w rączce wafel z trzema gałkami, jedna na pewno była z pistacjami.

Trzeba kochać szczerze ludzi. I trzeba im to mówić. Nie tylko ze względu na gałkę z pistacjami

Itinerarium

EWANGELIA I MIŁOŚĆ NA SERIO

Niedziela 5 czerwca 2016 Mam nadzieję, że nie umknie nam dzisiejsza kanonizacja ojca Stanisława Papczyńskiego, który powiększy grono polskich świętych do 32 (chyba się nie mylę). Link do bogatego życiorysu świętego jest na  końcu wpisu.

Każda kanonizacja i beatyfikacja Polek i Polaków bardzo mnie cieszy, choć wiem, że z trudem przebije się na targowiska, galerie handlowe gdzie naród kupuje oraz na działki, gdzie naród grilluje na wiosnę.

Radość moja nie wynika z faktu, że przybywa nam jeden orędownik więcej i będziemy mogli wyzwać go w wielu naszych trudnych sprawach osobistych czy narodowych. Radość rodzi się z faktu, że Ewangelia, a zwłaszcza jej rdzeń, miłość Boga i bliźniego, brana jest na serio przez kolejne pokolenia.

Ewangelia na serio, miłość na serio.

Link do życiorysu św. Stanisława Papczyńskiego:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/swieci/b_papczynski_bio.html

LITURGIA SŁOWA

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie. (Łk 7,11-17)
Po tych wydarzeniach zachorował syn tej kobiety, będącej głową rodziny. Niebawem jego choroba tak bardzo się wzmogła, że przestał oddychać. Wówczas powiedziała ona Eliaszowi: Czego ty, mężu Boży, chcesz ode mnie? Czy po to przyszedłeś do mnie, aby mi przypomnieć moją winę i przyprawić o śmierć mego syna? Na to Eliasz jej odpowiedział: Daj mi twego syna! Następnie, wziąwszy go z jej łona, zaniósł go do górnej izby, gdzie sam mieszkał, i położył go na swoim łóżku. Potem wzywając Pana, rzekł: O Panie, Boże mój! Czy nawet na wdowę, u której zamieszkałem, sprowadzasz nieszczęście, dopuszczając śmierć jej syna? Później trzykrotnie rozciągnął się nad dzieckiem i znów wzywając Pana rzekł: O Panie, Boże mój! Błagam cię, niech dusza tego dziecka wróci do niego! Pan zaś wysłuchał wołania Eliasza, gdyż dusza dziecka powróciła do niego, a ono ożyło. Wówczas Eliasz wziął dziecko i zniósł z górnej izby tego domu, i zaraz oddał je matce. Następnie Eliasz rzekł: Patrz, syn twój żyje! A wtedy ta kobieta powiedziała do Eliasza: Teraz już wiem, że naprawdę jesteś mężem Bożym i słowo Pańskie w twoich ustach jest prawdą. (1 Krl 17,17-24)
(Ps 30,2-6b.11-12a.13b)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, Boże mój, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił,
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości!
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(Ga 1,11-19)
Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelią nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego /tylko/ piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego.

Alleluja

Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

 

Itinerarium

TA SAMA MIŁOŚĆ

Sobota 4 czerwca 2016 Niepokalanego Serca Maryi Najczystsza, przedziwna, nienaruszona, najmilsza, przybytku chwalebny, sławny przybytku pobożności, panno wsławiona, różo duchowna, nieskalana.

Duża część tych imion, przymiotów Marii powstała dawno temu, stąd ich barokowa kwiecistość, obca naszym współczesnym uszom.

Myślę jednak, że w miłości jest wszystko dopuszczalne, a chyba tu jest źródło owych „naj” w odniesieniu do Marii. Kto jest lub był zakochany, wie, że ukochanej osobie należą się wszystkie Naj. Nie wiem jak by dziś zareagowała panna obdarzona komplementem „Najśliczniejszy kwiecie” (może ktoś spróbuje?), ale w czasach Asnyka uchodziło za wysoce wytworne.

Maria tym więcej zebrała superlatywów, ponieważ w Niej zakochał się sam Bóg i pokochali Ją także ludzie. Niepokalane Serce Marii, które dziś wspominamy (zawsze w dzień po Sercu Pana Jezusa) to znak wielkiej Bożej bliskości. Pamiętajcie, że ta bliskość Boga, widoczna w Marii, dotyczy też każdego z nas. Tą samą miłością kocha Ja i Ciebie i mnie.

Itinerarium

ŻYCIE NA ŚCIANIE URWISKA

Kazanie na Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa Piątek 3 czerwca 2016 O sercu Pana Jezusa i ludzkim zaufaniu do Jego Miłości można pisać albo rzewnie i pompatycznie albo mistycznie. Chciałbym dedykować każdemu z was myśl św. Bonawentury, niezwykłego włoskiego mistyka z XIII w. Jak w przypadku większości tekstów mistycznych, tu też znajdziemy paradoks i tajemnicę.

Pisząc o zaufaniu do Sercu Pana Jezusa – dziś ta uroczystość – Bonawentura zachęca: Bądź jak owa gołębica, która “zakłada gniazdo na ścianach urwiska”. Ściany urwiska są miejscem, w którym wszystko zależy od Boga. Miejsce ryzykowne, bo wystawione na burze, wiatry i ostre słońce. Bezpieczne, bo niedostępne ludzkiej ręce, czasem złowrogiej.

Za dawnym mistykiem doradzam – zakładajmy swoje życiowe gniazda na ścianach urwiska, tam gdzie wszystko zależy od Boga, od miłości Jego Serca.

Trochę więcej myśli św. Bonawentury:

Powstań więc, duszo umiłowana przez Chrystusa. Bądź jak owa gołębica, która “zakłada gniazdo na ścianach urwiska”. Tam trwaj nieustannie jak “wróbel, który znalazł swe gniazdo”; tam jak synogarlica ukryj swe dzieci czystej miłości; tam przyłóż usta, aby “zaczerpnąć wody ze źródeł Zbawiciela”. Albowiem tutaj znajduje się źródło “wypływające ze środka raju”, które “dzieląc się na cztery strumienie” i ogarniając serca wiernych, nawadnia i użyźnia całą ziemię. 

Biegnij do tego źródła życia i światła, kimkolwiek jesteś, duszo Bogu oddana; z gorącym pragnieniem i całą mocą wołaj z głębi serca: “O niewysłowiony majestacie Najwyższego Boga, najczystsza jasności światła wiecznego, życie ożywiające wszelkie żywe stworzenia, światłości zapalająca wszystkie światła i podtrzymująca stale blask rozlicznych świateł, które o brzasku dnia rozbłyskują przed tronem Twojego Bóstwa! 

O wieczny i niedostępny, jasny i słodki strumieniu ukrytego przed oczyma ludzi źródła; jego głębia bez dna, wysokość bez kresu, szerokość bez miary, czystość bez skazy najmniejszej. 

 

Itinerarium

BŁOGOSŁAWCIE

Czwartek 2 czerwca 2016 W wielu miejscach Pisma świętego znajdziemy zachętę, aby błogosławić. Błogosławcie!

Człowiek może błogosławić albo złorzeczyć. Chodzi o podstawowe odniesienie do Boga, życia, ludzi i siebie samego. W błogosławieństwie jest życzliwość, dobroć i przychylność, jest TAK dla wszystkiego, co żyje, co jest treścią życia. W złorzeczeniu czy przekleństwie jest jakieś pragnienie niszczenia, działania zła, jest NIE dla życia.

Błogosławcie, cieszcie się Bogiem, życiem, każdym człowiekiem, samym sobą, światłem dnia, dobrym czasem, smacznym chlebem, wiosennymi  rzodkiewkami i szczypiorkiem, stubarwnymi zieleniami i ciepłym powietrzem. Proste rzeczy, a w nich sens życia.

Itinerarium

CHRYSTUS I ALLACH PO STRONIE DZIECI

Środa 1 czerwca 2016 Wszyscy kochamy dzieci, a pierwszego czerwca kochamy jeszcze bardziej. Któregoś razu Jezus postawił przed swoimi słuchaczami dziecko i rzekł: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje.” To piękna tajemnica obecności Bożej w dzieciach, może nawet nie wymagająca jakichś specjalnych uzasadnień. Mamy dziś zatem wielkie Boże święto i zaproszenie do odkrywania bliskości Boga obok siebie, w każdym dziecku.

Łyżkę dziegciu dolewam dziś do beczki miodu jaką wychylimy przy okazji Dnia Dziecka. Kiedyś – już o tym pisałem – spacerując z grupą Czeczenów w Lublinie, podeszliśmy pod Dom Dziecka. Widząc grupę dzieci pytali co to jest. Wyjaśniłem, i od razu zaczęły się pytania, czy te dzieci nie mają kuzynów, ciotek i wujków, jakiejś dalszej rodziny, która by mogła je przyjąć. Okazało się, że w Czeczenii do niedawna (do wojen z Rosją od 1994 r.) nie było ani jednego Domu Dziecka. Kiedy dziecko traciło rodziców, obowiązek przyjęcia i wychowania brała na siebie dalsza rodzina. Wiązało się z tym przekonanie (bardziej chyba kulturowe niż religijne), że kiedy bierze się do swojego domu dziecko, zyskuje się tym samym specjalne błogosławieństwo Allacha.

Pomyślałem sobie, że nasza cywilizacja, zbudowana na przykazaniu miłości bliźniego wymyśliła Domy Dziecka, swoiste getta, udając przy tym, że jakoś rozwiązaliśmy problem. Przy czym, każde dziecko z Domu Dziecka ma z pewnością jakąś dalszą rodzinę, krewnych, ma rodziców chrzestnych – którzy w dniu chrztu pytani przez księdza odpowiadali, że są gotowi pomagać naturalnym rodzicom w wychowaniu i opiece nad chrześniakami. Tak naprawdę, Domy Dziecka są skandalem i wielkim oskarżeniem naszej cywilizacji. Oświadczamy, że kochamy dzieci, wszystkie dzieci, ale niech sobie jakoś radzą w Domach Dziecka.

Z podziwem patrzę na tych moich przyjaciół i znajomych (serdecznie dziś pozdrawiam), którzy poszerzyli swoje mieszkania, a przede wszystkim serca, aby dać prawdziwy  dom dzieciom, które go straciły. To najpiękniejsza forma wypełnienia słów Chrystusa: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje.” A kto wie, może otrzymują też specjalne błogosławieństwo Allacha.

Uprzedzając ewentualną krytykę, dodam, że przed oczami i w sercu  mam też te niewinne dzieci, które w imię wypaczonej religii giną w samobójczych zamachach tzw. islamistów, i te, które zginęły w imię wypaczeń naszych braci chrześcijan, wysyłających na pewną śmierć setki tysięcy dzieci w tzw. krucjatach dziecięcych (XIII w.).

Itinerarium

MÓWCIE PROSTO I SERDECZNIE

Kazanie na Święto Nawiedzenia  NMP Wtorek 31 maja 2016 Porozmawiały sobie dwie panie, młodsza (Maria) i starsza (Elżbieta). Nazywamy to spotkanie nawiedzeniem, dziś jest Święto Nawiedzenia. Porozmawiały sobie o blaskach i cieniach ciąży, obydwie wszak były przy nadziei. Pewnie opowiadały o mężach, o krewnych (były kuzynkami), o ciężkiej pracy, o tym co się nosi w Jerozolimie. Porozmawiały, a mamy z tego modlitwę „Zdrowaś Mario” i hymn Magnificat („Wielbi dusza moja Pana”).

Gdyby spotkali się panowie, opowiadaliby o trudnej sytuacji w kraju pod rzymską okupacją i szansach na medal w najbliższych mistrzostwach.

Rozmowy dwóch kobiet znalazły się w Ewangelii, dziś ją czytamy. I nie zmieniło się nic. Ilekroć szczerze i prosto, rozmawiamy o życiu, Bogu, miłości, rodzinie, polityce, sporcie, pracy i przyrodzie, tworzymy klimat Ewangelii. Byle było szczerze, prosto, serdecznie i życzliwie, czyli po Bożemu. Po Bożemu to też po ludzku. Pan Bóg daje się nieść ludzkim słowom, uśmiechom i spojrzeniom. Nawiedza nas w tych wszystkich ludziach, z którymi idziemy przez życie.

 

LITURGIA SŁOWA

 

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
Wtedy Maryja rzekła:
Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia,
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
święte jest Jego imię,
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

(Łk 1,39-56)
(Rz 12,9-16b)
Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie. Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie – wytrwali. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności. Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą. płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne.

(Ps: Iz 12,2-6)
REFREN: Wielki wśród ciebie Święty Izraela

Oto Bóg jest moim zbawieniem,
będę miał ufność i bać się nie będę.
Bo Pan jest moją mocą i pieśnią,
On stał się dla mnie zbawieniem.

Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę
ze zdrojów zbawienia.
Chwalcie Pana, wzywajcie Jego imienia.
Dajcie poznać Jego dzieła między narodami,
przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego.

Śpiewajcie dla Pana, bo uczynił wzniosłe rzeczy,
Niech to będzie wiadome po całej ziemi.
Wznoś okrzyki i wołaj z radości, mieszkanko Syjonu,
bo wielki jest pośród ciebie Święty Izraela.

(Łk 1,45)
Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo, która uwierzyłaś, że spełnią się słowa powiedziane Tobie od Pana.

 

Itinerarium