Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Pan Bóg słyszy każdą naszą szczerą prośbę. Z tym, że nie ma tu sytuacji jak
w jakimś sklepie – my płacimy pacierzem, a On daje nam oczekiwany towar.
Modlitwa jest rozmową pomiędzy Bogiem, który mnie kocha, a mną, który
oddaje się Mu w zaufaniu. On wie, co jest dla mnie dobre, jest Bogiem.
Tak też ten dzień rozpoczynam, z pełną zaufania modlitwą do Tego, który
mnie kocha.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a
znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje;
kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy
jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli
więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż
bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go
proszą.
Wszystko więc, co chcielibyście, żeby wam
ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków».
Nigdy nie nawracałem się z powodu cudów czy objawień albo jakichś
nadzwyczajnych wydarzeń. Jeśli kiedykolwiek podejmowałem próbę zmiany życia,
jeszcze lepszego dostosowania go do Ewangelii, zawsze impuls płynął z namysłu
nad Słowem Boga, oglądania piękna przyrody albo z rozmowy z ludźmi.
Nawrócenie, którego celem jest Wielki Post, jest w nas, nie na zewnątrz.
Może się nam uda.
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: «To
plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu
dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców
Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.
Królowa z południa powstanie na sądzie
przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi
przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw
temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się
nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz».
Kiedy odmawiam Ojcze nasz, na nowo uświadamiam sobie kim jestem. Jestem Jego
dzieckiem, dzieckiem samego Boga. Tego, który codziennie daje mi chleb i siłę
do życia.
Uświadamiam sobie też, że jestem grzesznikiem, potrzebującym Jego
przebaczenia i wezwanym do przebaczenia tym, którzy mnie skrzywdzili lub
zawiedli.
To, że jestem grzesznikiem, wcale nie przeszkadza Bogu, żeby codziennie
mnie trzymać przy życiu. I ocalić na zawsze.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak
poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie
bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim
jeszcze Go poprosicie.
Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech
się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się
spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam
dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw
nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od
złego.
Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich
przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie
przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień».
Czytając Ewangelię na dzisiaj, modlę się, aby tych słów Chrystusa nie traktować
metaforycznie i abym z całą wiarą przyjął ich prawdę. Uczę się ciągle odkrywać
obecność Chrystusa w głodnych chleba i zupy, w spragnionych dobrego słowa i
mojego czasu, w uchodźcach i innych obcych, w tych, którzy potrzebują butów na
zimę i ciepłej kurtki, w chorych – jak choćby w panu Bogdanie, któremu amputowano
stopy po przemarznięciu a ja mogłem je opatrzyć, wreszcie w więźniach z zaplątanymi
historiami życia.
Mam ten przywilej, że wielu takich ludzi znam, dziękuję, że prowadzą mnie do
Chrystusa. Takich przewodników ma każdy z Was, tak to wymyślił Pan Jezus.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim
wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą
się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak
pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej
lewej stronie.
Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie:
„Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo,
przygotowane dla was od założenia świata!
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy
widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci
pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i
przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy
do Ciebie?”
A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko,
co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie
uczyniliście”.
Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz
ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście
Mnie”.
Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię
głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w
więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”
Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko,
czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie
uczyniliście”.
I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia
wiecznego».
Jezus przeciwstawił się pokusom, czytamy dziś w Ewangelii. Miał dwa źródła
siły – był pełen Ducha Świętego, trwał na modlitwie i ufał w prawdę Bożego Słowa.
Modlitwa napełnia nas Duchem Świętym, a Słowo Boże, jeśli mu ufamy, stanowi
mocny punkt oceny wszystkiego co do nas przychodzi.
Czy dzisiaj walczymy jeszcze z pokusami? Pokusa przedstawiana jest jako atrakcja,
to czym kuszony był Jezus, bogactwo, władza i ryzyko pełne adrenaliny, stało
się obecnie sensem życia całego naszego pokolenia. Jesteśmy pokoleniem
skutecznie uwiedzionym, skuszonym przez szatana. Czujemy, że dobrobyt, splendor
władzy i „haj” (high – podwyższony stan emocji) zbawiają nas, czyli spełniają
maksymalnie nasze ludzkie możliwości. Pytanie o Pana Boga jest nieważne, nie
jest potrzebny do zbawienia. Stajemy się bogami sami, nie możemy tylko zapewnić
sobie życia wiecznego.
Mamy do pokonania największą i najbardziej groźną pokusę, odwieczną
zresztą, żeby samemu być bogiem i zapewnić sobie złudne zbawienie. Od niej
uchronić może nas modlitwa i ufność w prawdę Bożego Słowa.
EWANGELIA NA DZIŚ
Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad
Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony
przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł
Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał
się chlebem».
Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest:
„Nie samym chlebem żyje człowiek”».
Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał
Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam
potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu
zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje».
Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest:
„Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć
będziesz”».
Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na
szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć
się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie,
żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej
nogi o kamień”».
Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie
będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».
Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia,
odstąpił od Niego do czasu
Wielki Post (ale i każdy inny czas) jest dobry, abyśmy przestali się kryć
przed Panem Bogiem. Wolimy prezentować się Mu zdrowi, czyści i bezgrzeszni. Na
zasadzie – „Zobacz, jak jesteśmy wspaniali!”
Jesteśmy jednak, lub bywamy, grzeszni, brudni, chorzy i rozbici. Wtedy
kryjemy się przed Bogiem, przynajmniej do najbliższej spowiedzi.
Nasz grzech, brud, choroba i słabość są jakby magnesem przyciągającym dla
Pana Boga. Najbardziej potrzebujemy Boga, kiedy mamy się źle.
LITURGIA SŁOWA
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi,
siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił
wszystko, wstał i z Nim poszedł.
Potem Lewi wydał dla Niego wielkie
przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy
zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie,
mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i
grzesznikami?»
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie
potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać
do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników». (Łk 27-32)
Pisałem
ten tekst przed laty, próbując spojrzeć na ostatnie chwile Chrystusa z
perspektywy tłumu. Zapewne byli tam koledzy przypatrujący się całemu zdarzeniu.
Sceptyk i cynik, z jednej strony, z drugiej człowiek nadziei i solidarności. Może
w każdym z nas jest trochę z każdego? I ważne jest to, co w nas zwycięży.
I.
Skazanie na śmierć
– Chyba
jednak skazali go na śmierć
– A, nie
przejmuj się! Tak zwykle kończą ci, którzy za wiele sobie wyobrażają. Zresztą u
nas już taka tradycja.
– No,
ale on zrobił tak wiele dobrych rzeczy. Mówią, że chleb rozmnożył dla 5
tysięcy, że uzdrawiał…
–
Przestań, to bajki. Jakby tak było, to by teraz nie pozwolił się poniewierać.
Poza tym to już przesada, żeby się uważać za Syna Bożego. Wyobrażasz sobie?
Jakby tak w istocie było, to nasz Sanhedryn traci wszystko – wpływy, kasę,
honory. A jak wiesz Sanhedryn trwa i trwa, a on? Widzisz jak kończy. Władzy
lepiej nie ruszać.
– A
jeśli on jest sprawiedliwy, jeśli jednak jest prorokiem albo Mesjaszem…
– Jak na
Mesjasza, to obrał kiepską taktykę. Ani Rzymianom taki Mesjasz nie na rękę, ani
naszym. Kto za dużo miesza, zawsze źle kończy.
II
Dźwiganie krzyża
– Patrz!
Bierze krzyż. Zdaje się, że sam będzie go niósł. I pewnie finał będzie na
Golgocie.
– Tak,
tam gdzie zwykle kończy kryminał i ekstrema.
– Widzę,
że mu ciężko, wątpię, czy tam dojdzie. Zdaje się, że go wcześniej już
biczowali.
–
Przestań się tak litować.
–
Mógłbyś chociaż raz spróbować zrozumieć. Zobacz: to silny mężczyzna, ale już
wycieńczony. Nie wygląda na spiskowca i terrorystę. Mnie zawsze żal niewinnych…
Patrz, chwieje się.
III
Pierwszy upadek
– Upadł!
Ale walnął! Oj! Żeby mu się tylko nic nie stało.
– Ech…
Najwyżej szybciej to przedstawienie się skończy. Wolałbym już wracać do domu.
– Nie,
nie! On się rusza. Patrz! On się chyba podniesie. Twardziel. Ja bym już nie dał
rady. Żeby mu dali trochę odpocząć. Patrz! Kanalia! Siepie go biczem! Ale on wstaje…
IV
Spotkanie z Matką
– O!
Chyba się zatrzymał. Tam jest jakaś starsza kobieta.
– No
tak, tak. Nie brak u nas kobiet, które przyjdą pocieszać. Tam dalej to nawet
całe zbiegowisko bab stoi.
– Boże!
Ależ ona cierpi! To chyba matka. Uff! Nie chciałbym, żeby moja matka widziała
mnie w takim upodleniu – ona by tego nie przeżyła.
–
Słuchaj! Matka, jeżeli jest matką, wszędzie pójdzie za dzieckiem. I jakby
mogła, to by tam za niego to drewno dźwigała.
– Patrz!
Wydaje mi się, że on się ucieszył…
V Szymon
Cyrenejczyk
– Oj!
Chyba zaraz znowu poleci. Chwieje się.
– A
zobacz tam z lewej. Policja Piłata w akcji. Ciągną kogoś do krzyża. O! Tak,
protestuj sobie, bratku. Lepiej się odsuńmy, bo to może jakaś łapanka chętnych
do tej zabawy.
– Nie,
nie! Oni nie lubią jak im się zabawa skończy przed czasem. O! Teraz razem
niosą. No to dojdą raczej.
– Ale
sam przyznaj! Facet miał pecha, nie? Co on tam kosę miał czy grabie? Chyba z
pola wracał. To jakiś biedak. Mógł się nie pchać, durny.
– Durny,
mówisz? Ja wiem…? Ja bym chyba chciał mu pomóc…
– Hej,
hej! Na mózg ci padło?! Nie pchaj się tak blisko, bo sobie jeszcze wykraczesz.
VI
Weronika
– Ty,
patrz, patrz. Tam jakaś dziewczyna idzie do niego. Ma chyba ręcznik.
–
Idiotka! Zaraz ją zgarną. Oni nie lubią bałaganu.
–
Przytula go. Wyciera mu twarz
– Jakaś
nawiedzona… Może zakochana? Takie to zawsze mają fantazję.
–
Niesamowita dziewczyna. Boże, to jest piękne!
– Ma
szczęście, że oni są dżentelmenami dla kobiet.
VII
Drugi upadek
– Chyba
mu niewiele pomogło. Znowu się przewrócił. Oj, pewnie już kiepsko z nim.
–
Koszmarne. Mógłbyś przynajmniej głupio nie komentować. To ledwie połowa drogi.
Ja naprawdę mu współczuję. Ma w sobie coś wyjątkowego. To nie jest tuzinkowy
gość. Zobacz, on znowu wstaje. Skąd ma tyle siły?! Jemu chyba o coś chodzi, coś
chce pokazać. On walczy, nie poddaje się. To tak wygląda, jakby on zupełnie co
innego niż to drewno dźwigał. On coś chce nam pokazać.
– Spoko,
spoko. Widzę, że coś cię bierze. Lepiej zobaczmy, co będzie dalej.
VIII
Płaczące niewiasty
– No
nie! Słyszysz jak one wrzeszczą! Baby mają talent do wycia!
– Ty
chyba jesteś zupełnie wyzuty z wszelkich ludzkich odruchów. One mu po prostu
współczują!
– A ty
co? Co?! Też zaczynasz ryczeć… Ludzie, ja nie wytrzymam tego cyrku. Przestań!
– Chce
mi się płakać. Normalnie chce mi się płakać. On cierpi.
– Nic mu
twoje łzy nie pomogą.
– Wiem.
Nie pomogą. Ale nie mogę się powstrzymać. Muszę… muszę płakać.
IX
Trzeci upadek
– O,
teraz już chyba koniec. Nie wygląda to dobrze.
– Nie
mogę uwierzyć! On się nie poddaje. Słuchaj, on chce dojść na Golgotę. To widać,
że on tu nie zostanie. On idzie, jakby czuł, że musi dojść. Normalny człowiek
dałby sobie dawno spokój. Niewiarygodne. Ile trzeba mieć siły, żeby się jeszcze
podnieść.
– Widzę,
że zaraz w niego uwierzysz. Już ci pewnie chodzi po głowie, że to Mesjasz.
– A
jeśli on jest Mesjaszem?
X
Odarcie z szat
– Ładny
Mesjasz. Nie mogę patrzeć jak z faceta robią pośmiewisko. Facet bez ubrania, to
mało gustowne.
– Ale
popatrz, jemu to jakby nie robiło różnicy. On im chyba daje tę tunikę bez żalu.
On się tym nie przejmuje. To niezwykły człowiek.
– Teraz
już po nim. Nie zanosi się raczej na żaden cud.
XI
Przybicie do krzyża
– Ale
walą tymi młotami.
– Tak
jakby chcieli dobrze przybić. Żeby już żadnego cudu im nie wywinął. Jakby teraz
im zwiał, to by się porobiło!
–
Co, wtedy byś uwierzył?
– Mnie
tam cudów do życia nie potrzeba.
–
Ucichło. Chyba już skończyli. O i tamtych dwóch też przytwierdzili.
XII
Śmierć
–
Wracajmy, to koniec.
– Coś
tam się dzieje. On chyba z kimś rozmawia.
–
Przestań. Kona normalnie.
– Nie,
nie… On umiera tak jakby… jakby umierał za… za kogoś…
– Co? Za
ciebie?
–
Właśnie, chyba tak.
XIII
Zdjęci z krzyża
– No to
już wracamy.
– Pewnie
się ktoś znajdzie, kto go pogrzebie. Miał chyba jakichś przyjaciół, rodzinę,
znajomych? Przecież nie będzie tak wisiał.
XIV
Złożenie do grobu
–
Przyjdziemy, jak się skończy Pascha?
– Po co?
– No
wiesz, mówią, że za trzy dni…
–
Powstanie z martwych? Ty to masz wyobraźnię!
– Ja
myślę, że jednak coś się stanie.
–
Kobiety zaraz to rozgadają. Zwłaszcza ta gadatliwa Maria Magdalena. Ja nie
zamierzam tu wracać.
W chrześcijaństwie, w Ewangelii, najważniejszy jest Chrystus. Wierzymy, że
On teraz mieszka w ubogich, odrzuconych, samotnych i cierpiących. Naśladowanie
Chrystusa polega na przygarnianiu tych wszystkich ludzi.
Od prawie czterech miesięcy codziennie wieczorem jeździmy w Lublinie do
naszych braci i sióstr przebywających w pustostanach, komórkach, altankach
działkowych lub wprost w śmietnikach. Przywozimy gorącą zupę, herbatę, chleb,
konserwy, ubrania, witaminy, czasem robimy opatrunki – to wszystko zobaczycie
na dołączonych zdjęciach. Przede wszystkim rozmawiamy, żartujemy i słuchamy. Każdy
może do nas dołączyć.
Najważniejszy jest Chrystus, w Ewangelii i Wielkim Poście.
Ewangelia na dzisiaj:
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć:
będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie
zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za
Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech
Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe
życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli
cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?» (Łk 9,22-25)
Ten popiół, który
dziś spadnie na moją głowę, głosi prawdę o moim życiu. Że prochem jestem i w
proch się obrócę.
Za ponad 40 dni, w Wielkanoc, w
rozkwicie będą już drzewa i kwiaty, życzę, abyśmy wszyscy wtedy przeżywali
wielką radość.
Dla mnie, próbującego wierzyć w
Ewangelię, Wielki Post jest czasem, w którym chciałbym się nawrócić. Mam już
trochę Wielkich Postów za sobą, ale zawsze najważniejszy jest ten, który teraz
zaczynam.
Proch mówi mi, kim byłbym bez
Chrystusa, zieleniejące łąki i kolorowe ogrody podpowiadają prawdę o nowym
życiu, nieskończonym. Wieki Post jest czasem przejścia od prochu do życia.
Jakimś programem na ten czas mogą
być słowa papieża Franciszka – patrz dalej – z jego orędzia na tegoroczny
Wielki Post.
Franciszek w Orędziu:
Pościć, czyli
uczyć się zmieniać nasz stosunek do innych i do stworzeń: przechodzić od pokusy
“pożerania” wszystkiego, celem zaspokojenia naszej chciwości, do umiejętności
cierpienia z miłości, która może wypełnić pustkę naszego serca. Modlić
się, aby umieć wyrzec się bałwochwalstwa i samowystarczalności
naszego ja i uznać, że potrzebujemy Boga i Jego miłosierdzia. Dawać
jałmużnę, czyli porzucić nierozsądny styl życia i gromadzenie
wszystkiego dla siebie w iluzji zabezpieczania przyszłości, która do nas nie
należy. I w ten sposób na nowo odkryć radość z planu, którym Bóg objął
stworzenie i nasze serca, planu miłości Boga, naszych braci i całego świata, i
w tej miłości odnaleźć prawdziwe szczęście.
LITURGIA SŁOWA
Jezus powiedział
do swoich uczniów:
«Strzeżcie
się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was
widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest
w niebie.
Kiedy więc
dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na
ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już
swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co
czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi
w ukryciu, odda tobie.
Gdy się
modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic
wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam:
otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej
izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec
twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy
pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby
pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją
nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom
pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który
widzi w ukryciu, odda tobie».
Wokół nas dzieją się
tysiące ważnych i błahych spraw, absorbują nas i pochłaniają.
Wszystko możemy
przeoczyć, pominąć, poza życiem wiecznym. To życie daje nam Pan Jezus przez
swoją mękę i śmierć na krzyżu, w co trzeba uwierzyć. A my je zdobywamy poprzez
miłość do ludzi, co trzeba wypełnić, dzisiaj także.
Na ostatkowy wtorek i
każdy inny dzień, przypominam sobie i wam tę prostą i ważną prawdę.