POZWÓL MI SPRÓBOWAĆ JESZCZE RAZ Kazanie na 3 Niedzielę Wielkiego Postu 24 marca 2019

Rozmawiałem kiedyś ze studentką biologii , która skarżyła się, że pisze pracę magisterską o łosiach, choć w życiu żadnego nie widziała. Pocieszałam ją, że powiedziałem w życiu setki kazań o Panu Bogu choć także nigdy Go nie widziałem. W przeciwieństwie do łosi, które owszem spotykam od czasu do czasu (patrz zdjęcie). Pewność istnienia Pana Boga mam jednak taką samą jak w przypadku łosi.

Próbuję się nawracać nie z powodu jakichkolwiek nadzwyczajnych zdarzeń. Wierzę w słowa Chrystusa i Jego wezwanie do nawrócenia. Każdy z nas wie, jak i z czego się ma nawracać. Oby nam wystarczyło czasu.

Za cztery miesiące minie 25 lat od śmierci Ryszarda Riedla, twórcy „Dżemu” i jego niezapomnianej pieśni – „Modlitwa III. Pozwól mi”. Właściwie to w tej kompozycji Riedel wyśpiewał najlepsze kazanie do dzisiejszej Ewangelii.

LITURGIA SŁOWA

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. 

Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». 

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” 

Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».

(Łk 13,1-9)

Itinerarium

JESZCZE TROCHĘ POSTU POZOSTAŁO Sobota 23 marca 2019

W przypowieści o synu marnotrawnym najłatwiej odnaleźć się nam właśnie w jego roli, bywamy bezmyślnymi grzesznikami, roztrwaniamy majątki, folgujemy swoim słabościom i namiętnościom, psujemy relacje w rodzinach. Dobrze jest mieć kogoś takiego jak wszystko rozumiejący i wybaczający Ojciec.

W tej przypowieści do naśladowania jest jednak Ojciec – ten, który nie zwątpił w syna pomimo jego kosmicznej głupoty, nie odrzucił go, wiernie czekał, serdecznie wyściskał po powrocie i dał nową szansę. To podpowiedź jak – po Bożemu – odnosić się do dzieci, współmałżonków, rodziców, przyjaciół, do każdego człowieka.

Bez Bożej łaski i mocy Ducha Świętego, stać nas będzie tylko na to, co zaprezentował starszy syn z przypowieści. Jeszcze trochę Wielkiego Postu pozostało.

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». 

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: 

«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. 

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. 

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. 

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. 

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. 

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. 

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. 

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

(Łk 15,1 – 32)

Itinerarium

OD DROGI NA GOLGOCIE DO NASZEJ WIECZNOŚCI Piątek 23 marca 2019

Droga Krzyżowa Chrystusa ma wiele odniesień do naszego życia, pozwala je lepiej zrozumieć i zamienić w drogę wiodącą do wieczności. Na kolejny piątek proponuję następne rozmyślania w takim duchu.

I przypominam, że wielkopostne piątki dają możliwość uzyskiwania odpustu zupełnego dzięki odprawieniu Drogi Krzyżowej – rozważania do kolejnej napisałem i zamieszczam dalej.

Zapomnianą zaś formą uzyskania odpustu zupełnego jest odmówienie z wiarą modlitwy „Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu”, której tekst wklejam niżej. Enchiridion odpustów, czyli ich wykaz (z 1999 r.) mówi, że odpust zupełny uzyskamy w każdy piątek Wielkiego Postu „za odmówienie przed obrazem Jezusa ukrzyżowanego po przyjęciu Komunii świętej modlitwy „Oto ja, o dobry i najsłodszy Jezu” (n. 8 § 1, n. 20) – patrz na końcu wpisu.

OD WYROKU PO ISTNIENIE BEZ KOŃCA

Droga Krzyżowa

I

Wyrok

Jezus w całym swoim życiu otrzymywał wyroki. „Odszedł od zmysłów”, „Ma Belzebuba w sobie”, „Podburza lud”. Wreszcie: „Na krzyż z Nim, ukrzyżuj”.

I wyroki, które spadają na ciebie: „Jesteś za głupi”, „Nie nadajesz się”, „Zejdź mi z drogi”, „Spadaj”.

I takie same wyroki, które ty wydajesz.

Ile jeszcze trzeba ci prosić o miłość, abyś spokojnie przyjmował wyroki ze strony innych? Ile jeszcze trzeba ci miłości, aby twoje słowa nie były wyrokiem, ale by podnosiły na duchu, wnosiły radość.

Życie rozgrywa się między postawą wydawania wyroków a postawą przygarniania.

II

Wzięcie krzyża

Zanim wziąłeś ten drewniany krzyż w Jerozolimie, brałeś inne krzyże. Nie zrozumieli Cię najbliżsi. Nie przyjęli w rodzinnym Nazarecie. W ogrójcu Apostołowie usnęli w ciągu godziny. Brałeś krzyż samotności, krzyż niezrozumienia, krzyż nadwyrężenia więzi rodzinnych. Ważne było to, by spełnić najważniejszą misję, wolę Ojca.

Musisz wiedzieć, co jest ważne w twoim życiu, w imię czego jesteś gotów wziąć różne krzyże swojego życia. Droga Krzyżowa to nie dyscyplina olimpijska, w której rywalizujemy,  kto większy krzyż i dłużej poniesie. Trzeba brać te krzyże, które prowadzą do osiągnięcia ważnych celów. Krzyż zmęczenia wtedy, gdy ocalasz dobro drugiego. Krzyż samotności, gdy wbrew tłumom trzymasz się prawdy. Krzyż warto brać w imię Kogoś albo czegoś ważnego.

III

Upadek pierwszy

Doznania słabości nie były Ci obce. Prosiłeś w upalne południe o wodę Samarytankę, spałeś na łodzi płynącej przez jezioro. Wreszcie ta słabość ciała pod wpływem kilogramów drewna.

Masz wiele słabości, czasem musisz uznać, że się coś nie powiedzie, nie wyjdzie. Bardzo musisz wtedy pamiętać, że to nie koniec, nie finał. Zmaganie z życiem trwa – pomimo doświadczeń słabości i upadków.

IV

Matka

Od tej stacji zaczyna się seria życzliwych ludzi na Drodze Krzyżowej: Matka, Szymon, Weronika, potem jeszcze nieznane z imienia Kobiety. Choć nie jest to liczba imponująca, ale miałeś wiernych przyjaciół. Tu staje obok Ciebie ktoś najbliższy z rodziny. Nie może nic pomóc wobec zorganizowanej machiny zła. Ale jest. Patrzy, rozumie. Jakie to ważne!

Nie zapominaj o ludziach bliskich, gdy cierpisz i idziesz krzyżowymi ścieżkami swojego życia. Nie zapominaj o tych, którzy idą krzyżowymi ścieżkami swojego życia. Patrz, bądź. Staraj się zrozumieć.

V

Szymon

Idąc przez Judeę i Galileę, zachęcałeś do współpracy. Apostołowie i uczniowie szli po dwóch głosząc Ewangelię. Kto nie jest przeciwko wam, jest z wami. I oto teraz na Drodze Krzyżowej  dostałeś do współpracy Szymona. Niechętnego, na dodatek umęczonego pracą w polu. Ale choć przez pewien odcinek było lżej.

Nie zrażaj i nie zniechęcaj się, gdy współpraca z ludźmi nie idzie najlepiej. Tak bywa, że czasem idzie jak po grudzie. Ważne jest to, że spełnia się dobre dzieło.

VI

Weronika

Cóż mogą zrobić kobiety, te kruche i słabe istoty? Świat zmieniają silni mężczyźni. I jedno, i drugie – banał i głupota. A tu pod krzyżem silny mężczyzna i słaba istota. On dźwiga krzyż, ona ociera Jego krew i pot.

Harmonia płci, zespolenie siły i wrażliwości. Tyle wzajemnie możemy sobie dać, kobiety mężczyznom, mężczyźni kobietom. Po to żyjemy, by wzajemnie siebie obdarowywać.

VII

Drugi upadek

Sił już coraz bardziej brak. To już nie słabość jak za pierwszym razem, ale już bez-silność. Krzyżowi przybywa wagi z każdym krokiem.

Może zatem zrezygnować? Przecież argument jest prawdziwy: Nie mam już siły. Ale tu się dzieje rzecz znacząca. Pozorna bezsilność! Im większy krzyż, tym więcej masz siły. Po to czasem krzyż waży tak dużo, byś zrozumiał, jak jesteś silny.

VIII

Kobiety

Były łzy radości Twojej matki przy narodzinach. Były Twoje przy grobie Łazarza. I są teraz łzy współczujących kobiet. Wspólnota cierpienia. Łzy to znak, że nie jesteś sam.

Może to nie takie ważne, czy się zapłacze, niektórzy nie umieją. Raz można zapłakać, raz posłać promienny uśmiech. Raz ciepłe słowo, dowcipnego smsa. Tyle mamy w repertuarze znaków współczucia.

IX

Trzeci upadek

Jak za pierwszym razem była słabość, za drugim bezsilność, tak tu jest załamanie.

I człowiek może się załamać. Ubytek sił – fizycznych, psychicznych, duchowych. Zamieszanie, zwątpienie, depresja, nerwica.

Ale przecież można żyć. Potrzeba tylko wizji. Mimo załamania masz po co – albo dla kogo – żyć, biegać, załatwiać, trwać.

X

Obnażenie

Nie musieli Cię obdzierać. I tak byś oddał – przecież mówiłeś sam: temu, kto chce ci zabrać szatę, odstąp i płaszcz. Tyle, że tu nie tyle chodzi o łup i grabież, co raczej o dobicie psychiczne i emocjonalne. W myśl głoszonej przez Ciebie zasady: nie stawiajcie oporu złemu, pozwalasz się obedrzeć i obnażyć. Tylko kto tu jest śmieszny?

To duża sztuka nie walczyć z ludźmi ich metodami. Zło dobrem zwyciężać. Zupełnie na odwrót niż w świecie.

XI

Przybicie do krzyża

Ból. Znałeś już ból biczów, które spadały na Twoje plecy, ból korony z cierni, teraz ból gwoździ w rękach i nogach, potem będzie jeszcze ostrze włóczni wbite w okolice serca.

Ważnych i pięknych rzeczy nie osiąga się bez jakiegoś bólu.

Ból mięśni zmęczonych wysiłkiem, bo coś trzeba było zrobić.

Ból niewyspanej głowy, sen nie jest rzeczą najświętszą, a ktoś czekał.

Ból objawia rzeczy ważne i piękne. Warto cierpieć, by je zdobyć.

XII

Śmierć

Wiedziałeś o niej, może bez szczegółów. Więc żyłeś w transie miłości. Chromych odsyłałeś na równych nogach, ślepych z błyskiem w oczach, trędowatych oczyszczonych z wrzodów. Jeszcze na krzyżu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. To wszystko było z miłości.

Nie ma lepszego powodu do śmierci, jak miłość. Tyle jeszcze masz do zrobienia, byś nie umarł ot tak, sobie, bez powodu. Ale prawda jest taka, że kto żyje ot tak sobie, bez powodu, tak i umiera. A kto żyje dla miłości, tego śmierć jest jak zwieńczenie pięknego dzieła.

XIII

Zdjęcie z krzyża

Jan, Magdalena, Maria. Potem dojdą Nikodem i Józef z Arymatei. Ktoś się Toba miał zająć po śmierci. Dobrze, po ludzku. Inaczej sępy i kruki wzięłyby na siebie funkcję grabarzy.

Bądź człowiekiem. Do końca stój przy umierających. Słuchaj, co mówią w ostatnich chwilach. Pójdź na pogrzeb. Odwiedź rodzinę w żałobie. Śmierć nie kończy dzieła miłości, trochę zmienia jej kształt.

XIV

Grób

Oto i grób.

Ziarno pszeniczne nie wyda plonu, póki się nie zbrata z ziemią, w akcie obumierania. Tak oczywista prawda o życiu. I tak nas cieszą obumarłe nasiona kwiatów, z których teraz tak cudne kompozycje gron, baldachów. W koronie barwy jak witraże, w kielichach nawet słodycz dla pszczół. Jaka krasa, aromat, który urzeka. A wszystko to z obumarłego ziarnka.

Ile piękna zrodzi moja śmierć? Ile życia mojego z niej tryśnie, że aż się zachłysnę! Obumierają nasiona kwiatów, a Bóg czyni z tego obumierania cuda przepiękne. O ileż bardziej my przemienimy się w wieczne bukiety, z cudem istnienia bez końca.

 Modlitwa do odpustu:

Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed Twoim obliczem i z największą gorliwością ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w moje serce najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za moje grzechy i silną wolę poprawy.

Oto z sercem przepełnionym wielkim uczuciem i z boleścią oglądam w duchu Twoje pięć ran i myślą się w nich zatapiam, pamiętając o tym, dobry Jezu, co już prorok Dawid włożył w Twoje usta: “Przebodli ręce moje i nogi, policzyli wszystkie kości moje” (Ps 22, 17).

Do tej modlitwy należy dodać dowolną modlitwę w intencjach polecanych przez Ojca św. np. Pod twoją obronę…

Itinerarium

OPOWIEŚĆ O SZCZĘŚCIU Czwartek 21 marca 2019

Opowieść o bogaczu i Łazarzu zawsze mnie porusza. Budzi do poważnego traktowania każdego, kto prosi mnie o chleb, czas czy wysłuchanie. Czuję, że wtedy dzieje się coś ważnego dla mojego wiecznego życia i szczęścia.

Jezus powiedział do faryzeuszów:

«Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. 

Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. 

Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. 

Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. 

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.

Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”».

(Łk 16, 19 – 31)

Itinerarium

WEZWANIE DO SŁUŻENIA Środa 20 marca 2019

Na Wielki Post wezwanie do służby jest bardzo świeże i pobudzające, przeciwne dzisiejszym trendom i modom.

Służba zaczyna się wtedy, gdy ten drugi człowiek obok mnie staje się ważny, godny mojego czasu, sił, uwagi i troski.

Kiedy odkryję w nim Chrystusa.

Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: «Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie». 

Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. 

On ją zapytał: «Czego pragniesz?» 

Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». 

Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» 

Odpowiedzieli Mu: «Możemy». 

On rzekł do nich: «Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». 

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. 

Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

(Mt 20, 17 – 28)

Itinerarium

Z LITANIĄ DO ŚW. JÓZEFA ZA NASZE RODZINY I NAS SAMYCH Uroczystość św. Józefa wtorek 19 marca 2019

W wielu polskich domach znajdziemy obraz św. Józefa. Jego opiece zawierzamy przede wszystkim nasze rodziny z wiarą, że ten, który troszczył się o Najświętszą Rodzinę chronić będzie i nas. Dwa wezwania z litanii, brzmiące nieco archaicznie dzisiaj, wyrażają tę wiarę – „Głowo Najświętszej Rodziny” i „Ozdobo życia rodzinnego”. W czasach kryzysu dotykającego wiele rodzin oddanie się w opiekę św. Józefowi jest godne polecenia, szczerze zachęcam do odmówienia dzisiaj litanii do Patrona naszych (tekst litanii poniżej).

Według bardzo dawnej tradycji św. Józef wzywany jest także jako patron ludzi pracy (zwłaszcza ciężkiej), wspomożyciel ubogich i wzór cichości oraz sprawiedliwości. W litanii przyzywamy go także jako „pociechę nieszczęśliwych, nadzieję chorych, patrona umierających i opiekuna Kościoła”. Przyznam, że radośnie zadziwia mnie w tej litanii wiara w świętych obcowanie i ich bliskość naszym sprawom.

Przypomnę, że w Polsce główne sanktuarium św. Józefa mamy w Kaliszu, a jego imię nosi także stolica Kostaryki – San Jose.

Myślę, że wszystkim nam potrzebne jest wsparcie św. Józefa, wzoru pracujących, człowieka odważnego, sprawiedliwego i bezgranicznie ufającego Bogu.

Litania:

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.

Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże,  zmiłuj się nad nami.

Synu Odkupicielu świata, Boże,  zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże,  zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, jedyny Boże,  zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo,  módl się za nami.

Święty Józefie,  módl się za nami.

Przesławny Potomku Dawida,  módl się za nami.

Światło Patriarchów,  módl się za nami.

Oblubieńcze Bogarodzicy,  módl się za nami.

Przeczysty Stróżu Dziewicy,  módl się za nami.

Żywicielu Syna Bożego,  módl się za nami.

Troskliwy Obrońco Chrystusa,  módl się za nami.

Głowo Najświętszej Rodziny,  módl się za nami.

Józefie najsprawiedliwszy,  módl się za nami.

Józefie najczystszy,  módl się za nami.

Józefie najroztropniejszy,  módl się za nami.

Józefie najmężniejszy,  módl się za nami.

Józefie najposłuszniejszy,  módl się za nami.

Józefie najwierniejszy,  módl się za nami.

Zwierciadło cierpliwości,  módl się za nami.

Miłośniku ubóstwa,  módl się za nami.

Wzorze pracujących,  módl się za nami.

Ozdobo życia rodzinnego,  módl się za nami.

Opiekunie dziewic,  módl się za nami.

Podporo rodzin,  módl się za nami.

Pociecho nieszczęśliwych,  módl się za nami.

Nadziejo chorych,  módl się za nami.

Patronie umierających,  módl się za nami.

Postrachu duchów piekielnych,  módl się za nami.

Opiekunie Kościoła Świętego,  módl się za nami.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,  przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,  wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,  zmiłuj się nad nami.

P.: Ustanowił Go panem domu swego.

W.: I zarządcą wszystkich posiadłości swoich.

P.: Módlmy się:

Boże, Ty w niewysłowionej Opatrzności wybrałeś Świętego Józefa na Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojego Syna, spraw, abyśmy oddając Mu na ziemi cześć jako opiekunowi, zasłużyli na Jego orędownictwo w niebie. Przez Chrystusa Pana Naszego.

W.: Amen.

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. 

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. 

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. 

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». 

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

Itinerarium

KOGO JUŻ SKREŚLILIŚMY Poniedziałek 18 marca 2019

Uczę się już wiele lat miłosierdzia, znam wezwanie „Bądźcie miłosierni”. W nim najważniejsze jest dopełnienie „jak Ojciec wasz jest miłosierny”.

Ludzka miara miłosierdzia ma zawsze jakieś granice, „daję ci jeszcze jedną szansę”, „to ostatnia próba”, „moja cierpliwość się skończyła”, „już idź sobie, daj mi spokój”.

W języku Pana Boga – i w Jego nastawieniu – nie znajdziemy takich słów. Jego miłosierdzie jest bez granic. Najpierw, w tym pokładam nadzieję wobec siebie samego.

Może w Wielkim Poście chodzi o to, żebyśmy sięgnęli po listę ludzi skreślonych przez nas już na zawsze, „beznadziejnych”, odrzuconych (bo nie daliśmy rady wytrzymać z nimi). Na Bożych listach wcale nie są skreśleni.

To bardzo trudne, ale będę próbował być miłosiernym jak On, bez granic.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 

Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

(Łk 6,36 – 38)

Itinerarium

NAJWYŻSZE GÓRY W NAS Kazanie na 2 Niedzielę Wielkiego Postu 17 marca 2019

Najwyższe góry, na których możemy odkryć kim naprawdę jesteśmy są w nas samych. Dzisiejsza łatwość podróżowania powoduje, że najchętniej przemieszczamy się ze wschodu na zachód i z północy na południe lub na odwrót. Nie wierzymy w podróże wewnętrzne, dlatego nie znamy siebie i odczuwamy brak bliskości Boga.

Scena przemienienia poucza nas, aby wejść na górę. Myślę, że chodzi tutaj o sferę naszych pragnień, w których jest świętość, całkowita bezinteresowność, czysta miłość, radość prawdy, wielkoduszność czy harmonijny pokój. To podróż do wewnątrz siebie. Na dole, czyli wokół nas (na zachód, wschód, północ i południe) są nasze potrzeby, zwykłe i świąteczne.

Gdybyśmy znaleźli codziennie – powtarzam to po raz kolejny – kwadrans na spokojne bycie ze sobą, na wejście w nasze myśli i pragnienia, doznalibyśmy przemienienia . Byłby to najlepszy Wielki Post.

Liturgia słowa

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim. 

Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. 

A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam. 

A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.

(Łk 8, 28 – 36)

Itinerarium

ŻYCIE Z WROGAMI I PRZEŚLADOWCAMI Sobota 16 marca 2019

Nie da się wykreślić z Ewangelii wezwania do miłości nieprzyjaciół i modlitwy za naszych prześladowców. Przykład tej ostatniej Chrystus dał na krzyżu. Nie da się także poprzestać na przeczytaniu tych słów, życie przynosi nam czasami wrogość ze strony innych ludzi (słuszną lub nie), prześladowców ma chyba każdy z nas.

Skąd Chrystus czerpał moc do takiej postawy? Widzę dwa źródła Jego mocy. Pierwsze to zjednoczenie z Bogiem, które dawało Mu nadludzką siłę. Był „podłączony” do wszechmocy Boga, ludzkie siły są zbyt małe do kochania wrogów. Drugim źródłem była Jego wiara w z martwych wstanie, w to, że śmierć nie kończy ludzkiego losu. Jeśli z martwych wstaniemy, wszelkie doznane zło, także prześladowania, są tylko drogą do dalszego życia.

Takiego zjednoczenia z Bogiem oraz wiary w życie bez końca sobie i każdemu z Was życzę.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».

(Mt 5, 43 – 48)

Itinerarium

DLA WIERZĄCYCH W KĄPIEL I ŚLINĘ Piątek 15 marca 2019

Wielkopostne piątki dają możliwość uzyskiwania odpustu zupełnego dzięki odprawieniu Drogi Krzyżowej – rozważania do niej napisałem i zamieszczam dalej.

Zapomnianą zaś formą uzyskania odpustu zupełnego jest odmówienie z wiarą modlitwy „Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu”, której tekst wklejam niżej. Enchiridion odpustów, czyli ich wykaz (z 1999 r.) mówi, że odpust zupełny uzyskamy w każdy piątek Wielkiego Postu „za odmówienie przed obrazem Jezusa ukrzyżowanego po przyjęciu Komunii świętej modlitwy „Oto ja, o dobry i najsłodszy Jezu” (n. 8 § 1, n. 20).

Zdaję sobie sprawę, że tematyka odpustów może wydawać się dość abstrakcyjna dla wielu współczesnych. To jest jednak kwestia wiary, a nie treści takiej czy innej modlitwy. Dla Naamana, syryjskiego wodza, który dla oczyszczenia z trądu miał się wykąpać siedem razy w Jordanie, taka propozycja wydawała się dziwaczna (patrz 2 Krl 5,1 – 19), podobnie nakładanie przez Jezusa śliny na oczy niewidomego.

Wszystko jest możliwe, dal tego, kto wierzy (Mk 9, 23)

Modlitwa:

Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed Twoim obliczem i z największą gorliwością ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w moje serce najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za moje grzechy i silną wolę poprawy.

Oto z sercem przepełnionym wielkim uczuciem i z boleścią oglądam w duchu Twoje pięć ran i myślą się w nich zatapiam, pamiętając o tym, dobry Jezu, co już prorok Dawid włożył w Twoje usta: “Przebodli ręce moje i nogi, policzyli wszystkie kości moje” (Ps 22, 17).

Do tej modlitwy należy dodać dowolną modlitwę w intencjach polecanych przez Ojca św. np. Pod twoją obronę…

Droga Krzyżowa

Stacja I

Wyrok

Każdy z nas skazany jest na dożywocie. Bez względu na to, czy chcę tego, czy nie, żyję. Wiem tylko od kiedy, nie wiem, do kiedy. Nie wiem, dlaczego znalazłem się na tym świecie i nie wiem, jak będzie za progiem śmierci.

Wierzę, że mojego istnienia chciał Bóg i że On zapewni moje trwanie po śmierci ciała.

Nie patrzę na moje życie jak na wyrok i nie czuję się na nie skazany, choć widzę, że tak żyje wielu ludzi, widząc w swoim życiu przede wszystkim chwile trudne, szare, bolesne i przykre.

Choć w życiu pojawiają się wyroki, te które ja wydaję i te, które wydawane są na mnie, to samo życie nie jest skazaniem. Jest darem, najbardziej cudownym, jaki mam.

Na progu Wielkiego Postu chcę Panie przejść z Tobą Drogę Krzyżową, aby na nowo spojrzeć na moje życie i znaleźć siłę na jego odnowienie.

Stacja II

Przyjęcie krzyża

To był, Jezu, niezwykle trudny i bolesny wymiar Twojego życia. Wziąłeś jednak swoje życie w swoje ręce.

Ta stacja jest wezwaniem: WEŹ SWOJE ŻYCIE! Nie pozwól, aby ktokolwiek reżyserował Ci je, bez Twojej zgody i wyboru.

Wydaje się, że dziś na polu naszego życia gospodarzem jest telewizja, może Internet, często przypadek i chwile adrenaliny.

Żyj swoim życiem. Może WZIĄĆ ŻYCIE oznacza odzyskać je, odzyskać ze wszelkich sfer uzależnień: alkohol, dragi, Internet, galerie sklepowe.

WZIĄĆ SWOJE ŻYCIE oznacza odzyskać nad nim kontrolę i wolność i decydować o jego kształcie.

Stacja III

Pierwszy upadek

Z życiem trzeba bardzo uważać. Jest chwiejne, znacznie bardziej kruche niż myślimy. Trzeba brać pod uwagę upadki. Czasem zawinione przez nas, czasem niezawinione.

Upadek uczy, jak cenne jest życie, jak bardzo warto się o nie troszczyć, stale dbać o nie, aby nie zepsuć go czy nie zniszczyć.

Każdy jednak upadek jest szansą na nowe życie. Nic nie musi być takie jak dotychczas.

Wyciągaj mądrą lekcję ze swoich upadków i zaczynaj od nowa.

Stacja IV

Matka

Rodzice, a zwłaszcza matki, nieustannie troszczą się o nasze życie. Od nich życie mamy, oni podtrzymywali nas przy życiu karmiąc i pielęgnując nas, strzegąc przed niebezpieczeństwami.

Nie wiem, czy to spotkanie z Matką było dla Jezusa przykre, bo szedł przecież jako człowiek przeklęty i przegrany.

Domyślamy się jednak, że to spotkanie mogło być dla Jezusa źródłem siły, pokrzepieniem. Tak chyba jest zawsze, gdy matki spotykają swoje dzieci, w więzieniach, poprawczakach czy szpitalach.

Rodzice, którzy zapoczątkowują życie, zostają z dziećmi do końca, dopóki mogą, na dobre i złe. I za to im i Tobie, Panie, dziękujemy.

Stacja V

Szymon

Kto komu bardziej pomógł przy tej stacji? Z pozoru prosta odpowiedź: Szymon Jezusowi, bo dźwigał Jego krzyż przez pewien czas.

Jest jednak pewne, że niekiedy pomoc okazana drugiemu budzi nas do życia i pozwala zrozumieć, że nie żyjemy tylko dla siebie.

Nowe życie, już poza sferą egoizmu, rozpoczyna się wówczas, gdy mamy kogoś do poniesienia. Czasem w myślach, w sercu, a niekiedy i fizycznie.

Stacja VI

Weronika

W sercu Weronki był lęk o życie Jezusa, zadbała więc o chwilę ulgi. Chwila otartego z potu czoła pozwala lepiej oddychać skórze. I zapewne Jezus tego doświadczył.

Ale znowu nie wiemy, kto komu więcej przy tej stacji ofiarował.

Trzeba, na ile można, nieść ulgę innym, choćby na chwilę. To podtrzymuje życie i przelewa choć trochę radości.

Ale z drugiej strony – pozwólmy sobie przyjmować gesty Weroniki, nie udawajmy, że jesteśmy herosami, których nic nie wzrusza i którzy niczego nie potrzebują.

Stacja VII

Drugi upadek

Powtórka ze słabości i chwiejności. Bardzo nieprzyjemna sprawa. Już poprzednio miało być ostatni raz, a okazuje się, że jesteśmy słabsi niż myśleliśmy.

Niewiele pomoże, przy upadku, złość na cały świat i siebie samego. Trzeba przebaczyć sobie, zaśmiać się z siebie, nabrać głęboko powietrza i nie zapominając, że jesteśmy słabi, iść dalej.

Można żyć pomimo upadków. Warto żyć pomimo upadków.

Stacja VIII

Niewiasty

Wszystko jest tu jasne. Jest człowiek w nieszczęściu, skazaniec bliski śmierci, zmęczony, zakrwawiony.

Nie dziwne więc, że kobiety płaczą i współczują. Tym bardziej, że za chwilę skona ktoś niewinny. Mimo to Jezus upomina „Nie płaczcie nade Mną”, tak jakby chciał upomnieć – weźcie się za siebie. Nie po to cierpię i umieram, żebyście współczuły i płakały, ale po to, aby wasze życie mogło się odmienić.

Można przepłakać swoje życie, zawsze znajdzie się tysiąc powodów. Ale czasem łzy są początkiem nawrócenia, bardzo silnym impulsem – zacznij od nowa.

Stacja IX

Trzeci upadek

Tradycja przekazała nam opowieść o trzech upadkach Jezusa, choć należy przypuszczać, że było ich więcej, bo dźwiganie krzyża pod górę to nie spacerek.

Ważne jest to, że z trzeciego upadku, tak zwanego ostatniego, Jezus też się podnosi. Bo nie ma upadków ostatecznych. Nie ma kryzysów, z których nie dałoby się powstać. Nie ma matni, z których nie da się wyjść.

Nie wolno nam rozżalać się nad upadkiem, akcent zawsze kładźmy na nadzieję, która pozwala powstać.

Nowe życie odradza się z każdą decyzją powstania z grzechu, zerwania ze złem.

Stacja X

Obnażenie z szat

I co tu jeszcze mówić o pięknie życia, kiedy dochodzi do ośmieszenia. Facet bez ubrania, który mienił się nie byle kim, tylko Królem i Synem Bożym. Żałosne z pozoru.

Jednak Jezus nie wpada tu w żal i przygnębienie. Pozwala na to, bo życie, a właściwie cel, jakim jest zbawienie, wymaga niekiedy takich doznań, jak upokorzenie, zniesławienie i ośmieszenie.

Wiele można znieść, jeśli wiemy, po co. Za nowe życie można zapłacić cenę upokorzenia i wstydu.

Stacja XI

Przybicie do krzyża

Do ceny upokorzenia dochodzi cena bólu. Ból też można znieść, ba, nawet czasem jest on pożądany. Wiemy, że nowe życie człowieka rodzi się w bólach cierpienia matki. W bolesnej operacji zyskujemy szansę nowego życia.

Bóle w sercu, w duszy, w myślach, w ciele, gdziekolwiek, stają się szansą nowego życia.

Wypatrujmy sensu i dobra, które może się narodzić z wielkich bólów, ale i z tych powszednich, codziennych.

Stacja XII

Śmierć

Jezus mówił o obumieraniu ziarna, aby przyniosło obfity plon. Mówił o sobie. Ale mówił to także, aby i w każdym z nas zapaliła się nadzieja, pozwalająca spokojnie patrzeć na własną śmierć.

Mówimy: życie, a potem śmierć. A tymczasem powinniśmy mówić i myśleć: życie, śmierć i NOWE ŻYCIE.

My, ludzkie ziarna, obumieramy po to, by zaznać radości obfitości i innych, nieskończonych wymiarów życia, już wiecznego, już pełnego, już bez bólu, bez łez, bez rozstań.

Więc choć nas zasmuca nieunikniona konieczność śmierci, raduje nas nadzieja zmartwychpowstania.

Stacja XIII

Zdjęcie z krzyża

Przy tej stacji ważne jest ciało Jezusa, ale jeszcze ważniejsi ci, którzy o to ciało zadbali i zaopiekowali się nim. Bardzo kochali Jezusa, skoro nawet śmierć ich nie odsunęła od Niego.

Stacja XIV

Złożenie do grobu

Żyjemy w schematach i żelaznej logice zdarzeń. Po ludzku oczywistym jest, że grób to koniec człowieka.

Jeśli jednak nadzieja, wiara i miłość pozwalają nam powstawać z upadków, wychodzić z kryzysów, przejść przez upokorzenia i wstyd, to pozwólmy, by WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ przeniosły nas za grób. Znają drogę.

Kiedy wiara, nadzieja i miłość są przyjaciółkami naszego życia, przeprowadzą nas szczęśliwie do nowego życia, poza grób, do życia bez końca.  

Itinerarium