GWOŹDZIE I MIŁOŚĆ Droga Krzyżowa Piątek 12 kwietnia 2019 Aż do znudzenia słyszymy, że wszystko dla nas Jezus uczynił z miłości. Ponieważ nas kocha umarł za nas. Miłość i gwoździe? Miłość i grób? Czy miłość nie przegrała z okrucieństwem Drogi Krzyżowej?

Stacja 1.

Jezus na śmierć skazany

Pora zapomnieć o wszystkich wzniosłych słowach. Tłum miewa idoli, od czasu do czasu. Musi się też na kimś wyżyć.

Ten wyrok to rachunek za popularność, może tylko efekt usunięcia niewygodnego wichrzyciela.

Więc jest tak. Kochasz, a w odpowiedzi słyszysz: skazany na śmierć. Odrzucony. Odepchnięty. Warto było kochać, aby usłyszeć, że to się ma tak skończyć?

Jaki sens ma miłość, gdy otrzymuje się w zamian odrzucenie, ranę, wreszcie karę śmierci?

Stacja 2.

Jezus bierze krzyż na ramiona

Ten krzyż to najgłupszy dowód miłości ze wszystkich możliwych.

Kochać to szaleć, całować się, zanurzyć w namiętność, patrzeć w te wymarzone oczy, poczuć jak ktoś czule obejmuje.

A tu chropawa czułość drewna, nielekkie belki, w żaden sposób nie do ułożenia na plecach.

Żaden thriller z miłością w tle nie ma tak głupiego scenariusza. Że niby o miłości, a tu dźwigać trzeba bele.     

Ciszej z tą miłością.

Stacja 3.

Pierwszy upadek

Na razie to nie wygląda groźnie. To przykry przypadek, nie upadek. Są jeszcze siły i w ciele moc.

Trzeba pamiętać, że to wszystko jest z miłości. Z jednej strony tłum, którego nienawiść ciąży coraz bardziej, z drugiej strony żołnierze, którzy muszą dopilnować swoich obowiązków.

Co ja tutaj robię? Jaka miłość? Kto tu jest wart miłości? Ten wyjący tłum prostaków, żądnych widowiska? Napuszeni faryzeusze, którzy z wysokości pałacu pilotują ten spektakl? Żołnierze? Choć ci najbardziej niewinni, bo tylko dobrze wykonują rozkazy.

Upadłem. Wstaję, dźwigam i pytam: po co kochać?

Stacja 4.

Matka

Słyszała, jak mówiłem, że miłość to najważniejsza sprawa. Ona i tysiące innych, słyszała. Ona i tysiące innych, wierzyła. To miało być piękne. Królestwo Miłości.

Patrzę jej prosto w oczy. Wiesz, mamo, nic z tego nie wyszło, nikt nie chce żyć miłością,  ludzie chcą się bawić, jeździć szybkimi samochodami, lubią adrenalinę i emocje. Miłość to inna bajka.

Sorry, Mama. Nie wyszło.

Stacja 5.

Szymon

O bracie, z jednej strony dobrze, że jesteś, bo będzie lżej. Bogu dzięki, że jest jeszcze jakaś pomoc społeczna. Z drugiej trochę wstyd, że nie dam rady sam.

Szymon też wcale nie z żadnej miłości. Przymusili go, gdy wracał z pola.

Wszystko w życiu jest grą sił, wygrywają silniejsi i bogatsi, na miłość to się można w filmie pogapić albo poczytać w taniej książce. Takie jest życie, ci, co chcą żyć według miłości, mają ciężką drogę w towarzystwie przymuszonych Szymonów.

Stacja 6.

Weronika

Czuję jej ręce. Drobne dziewczęce dłonie. Niech ich nie odrywa. Nie żeby było jakoś lżej. Ale to człowiek przy mnie, tak jak uczyłem.

Może jedna szalona dziewczyna, może tylko ona uwierzyła w miłość. Dużo nie może zrobić. Ociera pot, nawet krew, która też ma prawo do mojej twarzy.

Ta jej chusta jak sakrament zbawienia.

Ale takie chwile, naprawdę chwile, czułości i zrozumienia, czy to nie złudna nadzieja? Czy miłość, która na chwilę dochodzi do głosu, odmieni świat? Weroniko, pomóż uwierzyć.

Stacja 7.

Drugi upadek

To już nie przelewki. Była czułość Weroniki, teraz spotkanie z twardym jerozolimskim brukiem.

Zapomnijmy o miłości i czułości. Chciałem zmienić świat miłością, teraz leżę na bruku. Ideał sięgnął bruku.

W życiu trzeba dbać o swoje, nie przemęczać się, mieć paru przyjaciół do brydża, dobrego laptopa i czas, by pojeździć na nartach.

Jak śmiesznie – i smutno wyszło z miłością. Teraz leżę i wraca pytanie: czy warto było.

Stacja 8.

Niewiasty

Biedne kobitki, dałyby spokój z tą histerią. Płaczą, mażą się i zawodzą.

Przecież nie o to chodziło, nie o wzruszenia i pobożny lament.

Chodziło o to, aby ludzie zaczęli żyć według miłości, by ona była dla nich najważniejsza. Aby zmieniała ich sposób myślenia i mówienia, aby zamieniała się w gesty i czyny.

Co z tego, że parę pobożnych pań się wzruszy, popłacze nad złym światem?

Miłość przegrywa i żadne łzy jej nie pomogą.

Stacja 9.

Trzeci upadek

Nie ma już siły. To już ostatni upadek, żaden przypadek. Jestem już pewny, jak to się skończy. Szymon poszedł na kolację, Weronikę porwał tłum, panie skończyły gorzkie żale.

Jest już bardzo ciężko. Duszno. Jak wstać, kiedy te belki coraz to cięższe? I po co wstać?

Walczyłem o miłość, tłumaczyłem, powstawali na moje słowo z grzechów i Mateusz, i Maria Magdalena. Powstawali paralitycy, trędowaci szaleńcy. Powstała nawet ze śmierci córka Jaira i młodzieniec z Naim. W imię miłości i dzięki jej mocy powstawali. Czy w imię tej miłości, która teraz jest tak bezsilna, ja upadłem i prawie nie mam siły się ruszyć?

Stacja 10.

Odarcie z szat

Jest mi właściwie obojętne, czy skonam w ubraniu, czy nagi. Oby się tylko szybciej to skończyło.

Ci ludzie dyszą chęcią zysku do końca, ograbić bezsilnego skazańca to fraszka. Przecież nawet na pogrzebie można nieźle zarobić.

Chce się umierać i zapomnieć o krótkiej przygodzie pod tytułem „Droga Miłości”.

Ta miłość, w którą wierzyłem i której uczyłem, miała zakrywać wszelki grzech, miała wszystkiemu wierzyć, nie ustawać, cierpliwa być i nie zazdrościć. W zderzeniu z prawami świata, zapomnieliśmy na amen o miłości, odzierają mnie teraz z ostatniego ubrania.

Stacja 11.

Przybicie do krzyża

W finale przygody z życiem i miłością są gwoździe. Prawdziwy heavy metal, który budzi układ nerwowy. Trach, lewa ręka, trach, prawa ręka, lewa noga – trach, prawa noga – trach. Żeby tylko nie jęczeć i nie wyć z bólu.

Powtarzam mantrę: miłość wszystko przetrzyma. Przetrzyma gwoździe też? W lewej ręce, w prawej ręce. Miłość wszystko znosi, gwoździe w prawej nodze, gwoździe w lewej też.

Przygwożdżony, rozstaję się z życiem. Przykazanie nowe daje wam, abyście się wzajemnie przygważdżali.

Wbijajcie gwoździe do końca.

Stacja 12.

Śmierć

Miała być miłość, przyszła śmierć. Tak kończy się miłość. Żadnego happy endu, jak w normalnej love story.

Jak śmierć mocna jest miłość. Frazes. Śmierć jest mocna. Miłość słaba. Jest szalona i nie pamięta o śmierci. Kończy się bólem, krzyżem i beznadziejnym ostatnim tchnieniem.

Więc po co było żyć i kochać? Tylko po to, by tak haniebnie umrzeć w słońcu Golgoty? Wyzionąć ducha, by jak pieczątką potwierdzić, że miłość przegrywa?

Nie ma nikogo tutaj w chwili śmierci. Jeden Jan, jedna Maria Magdalena i Matka.

Za chwilę wpadnę w ziemię, aby obumrzeć, jak to ziarno pszenicy, które ma przynieść ponoć obfity owoc.

Tyle pytań o miłość, a tu pora umierać. Zgasnąć, zamknąć oczy. I po życiu. I po miłości.

Stacja 13.

Zdjęcie z krzyża

Bezwładne ciało, jeszcze raz na wszelki wypadek dźgnięte ostrą włócznią. Rytuał namaszczenia zwłok, owinięcia w prześcieradło.

Te tłumy, które karmiłem chlebem i rybami, które klaskały w dłonie, gdy przechodziłem po lustrze jeziora, przyjaciele z ostatniej wieczerzy – to już TAMTEN ŚWIAT.

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Tak powiedziałem. Tak też zrobiłem.

Stacja 14.

Grób

Jak to się stało, że nie ma mnie w grobie, w którym byłem i który miał pozostać moim adresem już na zawsze?

Jak to się stało, że nie czuję już bólu? Że nie ma tego prześcieradła z kostnicy, trumna psuta, choć taka ozdobna i z okuciami stylowymi? Nie czuję zapachu trupa ani robaków wiercących korytarzyki w brzuchu?

Święty Janie, bierz i pisz:

            Kto miłuje, przeszedł ze śmierci do życia.

            Kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci.

            Kto miłuje, przeszedł ze śmierci do życia.

            Pisz. Może ktoś ci uwierzy.

Trudno jest wybrać miłość i pozwolić się jej poprowadzić na pośmiewisko, na kpinę, może i jakiś rodzaj gwoździ. Miłość z pozoru jest słaba i kto ją wybiera jako drogę życia, nie osiągnie splendoru, nie dorobi się roli idola i dużych pieniędzy.

Jest ofertą jedyną sensowną dla życia, ale ryzykowną i wymagającą.

Tylko wierząc, że kto kocha, przejdzie ze śmierci do życia, można ją wybrać.

Itinerarium

20 REKOLEKCJE Z BEZDOMNYMI Środa – Czwartek 10 i 11 kwietnia 2019

Przez ostatnie kilka dni modliłem się i nawracałem razem z blisko 50 bezdomnymi mężczyznami. Owoce tych rekolekcji znane są Panu Bogu.

Niezwykła była Droga Krzyżowa z rozważaniami przygotowanymi przez samych bezdomnych.

Znakomity był także tort z okazji 20-tej już edycji tych rekolekcji.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy na różne sposoby wspierali to piękne dzieło.

Itinerarium

PO RAZ DWUDZIESTY NA REKOLEKCJACH Z BEZDOMNYMI Wtorek 9 kwietnia 2019

Prawie 50 bezdomnych braci przebywa od niedzieli na rekolekcjach w Domu Spotkania w Dąbrowicy. To już po raz 20-ty bezdomni szukają bliskości z Panem Bogiem na duchowych ćwiczeniach przed Wielkanocą lub Bożym Narodzeniem.

Te rekolekcje zaczęły się od strzyżenia, golenia i zmiany ubrań oraz gorącej kąpieli. I dobrej, obfitej kolacji.

Dzisiaj odwiedził nas ks. bp Mieczysław Cisło. Nad wszystkimi punktami programu czuwają siostry kapucynki i bracia kapucyni na czele z bratem Piotrem. Duchową opiekę sprawują o. Tomasz Okoń i ks. Mietek Puzewicz. Tradycyjnie kuchnią kieruje Kasia Kusy, a ambulatorium Sylwia.

Rekolekcje nie byłyby możliwe gdyby nie wsparcie finansowe, rzeczowe, organizacyjne i duchowe ze strony wielu osób zbierających pieniądze, ubrania, środki higieniczne i żywność oraz modlących się za uczestników – bardzo serdecznie dziękujemy.

Każdy z nas potrzebuje czasu na spotkanie z Bogiem, odnowę serca, zebranie sił na dalszą drogę. Tym bardziej ci, którzy na co dzień nie mają prysznica, dachu nad głową, często także dobrych ludzi wokół siebie.

Itinerarium

WSZYSCY ZNAJOMI JEZUSA STALI Z DALEKA REKOLEKCJE LAST MINUTE Wielki Post 2019

Wielki Post 2019

„Wszyscy znajomi Jezusa stali z daleka”, zanotował św. Łukasz (23,49) w momencie drogi krzyżowej Chrystusa. Poczucie samotności i zagubienia i jednocześnie pragnienie głębokiej wspólnoty z ludźmi są doświadczeniem naszego pokolenia. Czego potrzebujemy, aby tworzyć bliskie więzi z ludźmi, jak budować wspólnoty, które prowadzą nas do Boga i dają sens życia?

Rekolekcje dla poszukujących  i wątpiących, dla zagubionych i grzeszników, dla wierzących, niewierzących, dla tych, którym wydaje się, że wierzą, dla tych, którym wydaje się, że nie wierzą.  

Dom Spotkania w Dąbrowicy

Zapraszam – ks. Mieczysław Puzewicz 

15 – 16 – 17 kwietnia

Wielki Poniedziałek – Wielki Wtorek – Wielka Środa

Początek o 19.30

Ponadto – Triduum Paschalne, czyli Wielki Czwartek (18 kwietnia), Wielki Piątek (19 kwietnia) i Wielka Sobota (20 kwietnia)

Zawsze o 19:30.

Zdjęcie ilustracyjne – wspólnota w serbskim Obrenovac, odbudowująca szkołę po tragicznej powodzi w 2014 r. przy pomocy wolontariuszy z Lublina.

Itinerarium

JA CIEBIE NIE POTĘPIAM Poniedziałek 8 kwietnia 2019

Ja ciebie nie potępiam, usłyszała kobieta przyłapana na cudzołóstwie. Nie tylko usłyszała, ale rzeczywiście nie została potępiona, odzyskała ludzką godność.

Chyba to samo chcielibyśmy usłyszeć w chwilach, kiedy wszyscy są przeciwko nam, kiedy zrobiliśmy jakieś głupstwo czy popełniliśmy zło.

Jeśli nawet nie usłyszmy tego od nikogo z ludzi, wypowiada je

zawsze Chrystus. Nie tylko wypowiada, ale rzeczywiście uwalnia nas od winy i daje nowe życie.

Itinerarium

PAMIĘTAĆ TYLKO SWOJE GRZECHY Kazanie na 5 Niedzielę Wielkiego Postu 7 kwietnia 2019

Czego uczy mnie historia z kobietą cudzołożną? Najpierw, żeby mieć odwagę, wzorem Jezusa, stanąć przeciwko tłumowi. Po drugie, żeby zrozumieć drugiego, nawet w jego słabości i grzechu, nie potępić. I po trzecie, żeby trzymać język za zębami – nie mówiąc już o kamieniach w ręku – i nikogo nie oskarżać, poniewierać, pamiętać o swoich grzechach.

LITURGIA SŁOWA

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. 

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. 

Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. 

Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. 

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

(J 8,1 – 11)

Itinerarium

105 WYJAZDÓW MOBLINEGO PATROLU Sobota 6 kwietnia 2019

Zakończyliśmy Mobilny Gorący Patrol czyli codzienne  odwiedziny osób bezdomnych w ich miejscach przebywania na terenie Lublina. Wystartowaliśmy w piątek 14 grudnia 2018 r., do dnia 31 marca b.r. mieliśmy 105 wyjazdów. Odwiedziliśmy w sumie ponad 40 adresów – altanki na działkach, pustostany, śmietniki, komórki, ruiny, zawaliska, prowizoryczne szałasy, szopy, meliny czy legowiska pod gołym niebem. Tak, w takich miejscach także żyją mieszkańcy Lublina. Udzieliliśmy pomocy ponad 100 osobom, które z różnych względów unikają kontaktu z placówkami świadczącymi pomoc bezdomnym. Czasem są kompletnie odizolowani od ludzi i życia społecznego, mają konflikty z prawem, siłą bezwładu tkwią w skrajnie nędznych warunkach – bez światła, wody, gazu, toalet, łóżek czy stołów. Często samotnie.

Rozdaliśmy ok. 170 kołder, materacy, koców, poduszek i pościeli. Ponadto przekazaliśmy ciepłe ubrania, bieliznę, ręczniki, środki higieniczne. Rozwoziliśmy codziennie gorące posiłki i herbatę. Podawaliśmy leki i robiliśmy opatrunki – wszystko to widać na załączonych zdjęciach. Do dyspozycji mieliśmy również defibrylator. Często posługiwaliśmy się busem i sprzętem poświęconym przez bpa Mieczysława Cisło.

W kategoriach policzalnych, możemy powiedzieć o dwóch panach, którzy całkowicie wydostali się z życia na marginesie; kilku stara się o naprawienie relacji rodzinnych i społecznych. Inni dostali od nas np. niezbędny wózek inwalidzki lub zdjęcia do dowodów osobistych. Nikogo nie pozostawiliśmy głodnym. Każdy mógł liczyć na nasz czas, słuchanie i rozmowę.

Staraliśmy się kierować ewangelicznym wskazaniem Chrystusa, który jako Dobry Pasterz szedł do „owiec zabłąkanych.”

 Z akcesoriów, które towarzyszyły nam bardzo często, oprócz samochodów i termosów, pokazujemy także latarki i niezbędnik od fajki (otwierający niezawodnie furtki od ogródków działkowych).

Obecnie odwiedzamy co kilka dni osoby, które pomimo nastania cieplejszych dni, nadal potrzebują wsparcia.

Wielkie podziękowania składamy wszystkim, którzy włączyli się w to dzieło swoimi ofiarami pieniężnymi, czasem, energią, obecnością i modlitwą.

Itinerarium

WSZYSCY ZNAJOMI JEZUSA STALI Z DALEKA REKOLEKCJE LAST MINUTE Wielki Post 2019

„Wszyscy znajomi Jezusa stali z daleka”, zanotował św. Łukasz (23,49) w momencie drogi krzyżowej Chrystusa. Poczucie samotności i zagubienia i jednocześnie pragnienie głębokiej wspólnoty z ludźmi są doświadczeniem naszego pokolenia. Czego potrzebujemy, aby tworzyć bliskie więzi z ludźmi, jak budować wspólnoty, które prowadzą nas do Boga i dają sens życia?

Rekolekcje dla poszukujących  i wątpiących, dla zagubionych i grzeszników, dla wierzących, niewierzących, dla tych, którym wydaje się, że wierzą, dla tych, którym wydaje się, że nie wierzą.  

Dom Spotkania w Dąbrowicy

Zapraszam – ks. Mieczysław Puzewicz 

15 – 16 – 17 kwietnia

Wielki Poniedziałek – Wielki Wtorek – Wielka Środa

Początek o 19.30

Ponadto – Triduum Paschalne, czyli Wielki Czwartek (18 kwietnia), Wielki Piątek (19 kwietnia) i Wielka Sobota (20 kwietnia)

Zawsze o 19:30.

Zdjęcie ilustracyjne – wspólnota w serbskim Obrenovac, odbudowująca szkołę po tragicznej powodzi w 2014 r. przy pomocy wolontariuszy z Lublina.

Itinerarium

BLASK NOWEGO ŻYCIA NA DRODZE Piątek 5 kwietnia 2019

Po raz trzeci w tym roku, a 68 od początku projektu, ruszyła wczoraj Nowa Droga, czyli lubelski pomysł na resocjalizację byłych skazanych, trwający od 2013 r.

Najpierw przez kilka miesięcy przygotowujemy młodego więźnia w zakładzie karnym we współpracy z wychowawcami. Potem następuje to co jest całkowitym novum, czyli piesza wędrówka w towarzystwie opiekuna, obecnie z Lublina do Krakowa. Po drodze są rozmowy o przeszłości, szukanie dobrych pomysłów na przyszłość. Cały czas były skazany (do 30 r. życia) jest w kontakcie z zespołem wspierającym, m.in. psychologiem (mam przywilej wchodzić w skład zespołu). Każdego dnia trzeba przejść, bez względu na pogodę, 30 km z plecakiem na grzbiecie. Okazuje się, że nie ma nic lepszego na zmianę życia jak pielgrzymka i rozmowa. Nową Drogę przeszło dotychczas 65 chłopaków i 2 dziewczyny, wiemy, że 6 niestety wróciło do zakładów karnych (chłopcy), co przy krajowym wskaźniku  powrotności wynoszącym ok. 50% jest wcale nie małym cudem. Staramy się jak umiemy towarzyszyć młodym ludziom w powrocie do nowego życia. Jest w tym jakiś blask Zmartwychwstania.

Projekt ma charakter otwarty, wciąż można do niego przystąpić, co jest ważną informacją dla rodziców mających dzieci w trudnej sytuacji. Otwarta jest też rekrutacja dla opiekunów, wymagane jest wykształcenie wyższe i doświadczenie w pracy z młodzieżą. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem – 48 515 447 779.

Zdjęcia pochodzą z kolejnych wypraw w ramach projektu.

Itinerarium

ZBAWIENIE TAM GDZIE NIE ZAGLĄDAMY Czwartek 4 kwietnia 2019

W końcówce Wielkiego Postu liturgia słowa przytacza zapisy św. Jana, w których odbija się samoświadomość Jezusa. Teksty nie są łatwe, to nie przypowieści ani relacja z cudów. Jezus odsłania prawdę o sobie, zwłaszcza tę najtrudniejszą do przyjęcia przez słuchaczy, że jest Bogiem, Synem Bożym.

Nie sądzę, że wielu nas się to uda – choć doradzam – aby znaleźć czas na spokojne pobycie ze sobą samym, wejście w swoje myśli, uczucia, pragnienia czy nawet marzenia. Religijność bez życia wewnętrznego prędzej czy później staje się pustym ceremoniałem. Takie mogą być nadchodzące Święta, pewnie będą.

Świadomość zbawienia, pewność wiecznego życia, bliska więź z Chrystusem, rozgrywają się wewnątrz nas. Tam, gdzie rzadko, jeśli w ogóle, zaglądamy.


Jezus powiedział do Żydów: «Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, świadectwo moje nie byłoby prawdziwe. Jest ktoś inny, kto wydaje świadectwo o Mnie; a wiem, że świadectwo, które o Mnie wydaje, jest prawdziwe. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wypełnienia; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także Jego słowa, trwającego w was, bo wy nie uwierzyliście Temu, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył ktoś inny we własnym imieniu, to przyjęlibyście go. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga?  Nie sądźcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak wierzyli Mojżeszowi, to i Mnie wierzylibyście. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?» (J 5, 31 – 47)
Itinerarium