Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Spotkaliśmy się dzisiaj
na śniadaniu wielkanocnym w dużej wspólnocie. Prawie sześćdziesięcioro naszych
ubogich i bezdomnych sióstr i braci oraz ponad piętnaścioro wolontariuszy. Wszelkie
znakomite potrawy zostały pobłogosławione, zanieśliśmy modlitwy za nasze rodziny,
o pokój na świecie i za zmarłych.
Na stole nie zabrakło
niczego – biały barszcz (proszę mnie poprawić, bo mogę w kulinariach błądzić),
biała kiełbasa z cebulką, wędliny, kilka wersji jajek, ciasta, soki i herbata.
Za te dary dziękujemy
– zaprzyjaźnionym restauratorom, cukiernikom, uczestnikom rekolekcji „Last
Minute” w Dąbrowicy, p. Marcie stale wspomagającej bezdomnych swoimi zupami,
wolontariuszom z Centrum Wolontariatu w Lublinie, którzy na różne sposoby
zdobywali smakołyki i wszystkim innym.
Najważniejsze było
spotkanie w radości, serdeczności, z rozmowami i żartami. Pamiętaliśmy, że po
swoim z martwych wstaniu Pan Jezus spotykał się ze swoimi uczniami także przy posiłkach.
Wszystkim wspierającym dzieło naszej pomocy ubogim i bezdomnym, duchowo i
materialnie, życzymy żywej nadziei, soczystej radości i głębokiego sensu życia.
Apostołowie, jako
wierni przyjaciele Jezusa, zebrali się w dzień po szabacie na ucztę pogrzebową,
czyli stypę. Dokładnego menu nie znamy, na pewno była pieczona ryba, wówczas
dość drogi smakołyk w Jerozolimie.
Nie przewidzieli, że
nieboszczyk też się pojawi. Pokaże im ręce i nogi, ciało i kości. Na dodatek
przysiądzie się i poprosi o coś do jedzenia.
Apostołowie i kobiety
uwierzyli, że On powstał z martwych. Potem za tę prawdę, którą widzieli oddali
życie. Bo jak On z martwych wstał to oni także.
I ja w to wierzę i Wam
życzę tej wiary. Spełniają się nasze marzenia o wiecznym życiu.
A gdy
rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego
wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się
Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli
zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. (Łk 24, 36 – 43)
Dobrze jest posiedzieć dziś
w ciszy, pomyśleć spokojnie. I uwierzyć wreszcie, że jest Ciąg Dalszy po tej
ciszy. W życiorysie Pana Jezusa był Ciąg Dalszy. I w naszym śmierć i cisza nie
są ostatnim odcinkiem w serialu po tytułem „Życie”.
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef,
członek Wysokiej Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta
żydowskiego Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym
w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał.
Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i
w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z
przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.
Lepiej mieć czworo przyjaciół
niż tysiące fanów. W Niedzielę Palmową
Jezus miał tysiące fanów. Klaskali, wiwatowali, machali palmami, rzucali Mu pod
nogi gałązki oliwne. Było pięknie.
Kiedy Jezus cierpiał
i umierał, pozostało przy Nim czworo przyjaciół, trzy Marie i Jan. Odchodził w
otoczeniu przyjaciół, szczęśliwie.
Lepiej jest mieć
czworo przyjaciół niż tysiące fanów. Tak sobie i każdemu z Was życzę na Wielki Piątek
i resztę życia.
A obok krzyża
Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i
Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego
obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny
uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25 – 27)
Trzymam
się codziennej komunii świętej. Wierzę w słowa Chrystusa. Życie wieczne jest niewiarygodne, tak samo
jak mały opłatek, który codziennie przyjmuję. I cieszę się, że życie wieczne
przychodzi w najprostszy sposób, przez przyjęcie chleba.
Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie
wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (J 6, 54)
Dobrze, że idą te Wielkie Święta. Nawet nie trzeba czekać do niedzieli, aby
zacząć na nowo.
A po właśnie są te Święta, żebym zaczął od nowa.
Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się
do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?» A oni
wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.
W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa
uczniowie i zapytali Go: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie
Paschy?»
On odrzekł: «Idźcie do miasta, do znanego nam
człowieka i powiedzcie mu: „Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie
urządzam Paschę z moimi uczniami”». Uczniowie uczynili tak, jak im polecił
Jezus, i przygotowali Paschę.
Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z
dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was
Mnie wyda».
Bardzo tym zasmuceni, zaczęli pytać jeden przez drugiego:
«Chyba nie ja, Panie?»
On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurzył
w misie, ten Mnie wyda. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest
napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie
wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził».
Wtedy Judasz, który miał Go wydać, rzekł: «Czyżbym ja,
Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak, ty».
Wśród najbliższych Jezusowi są Piotr i Judasz. Jeden zdradza Jezusa, drugi
się Go wypiera.
Nadal pozostają jednak najbliżsi Chrystusowi. To dobra nadzieja dla każdego
z nas. Nie jesteśmy święci i idealni. To nie przeszkadza Panu Jezusowi by mieć
nas blisko Siebie.
W czasie wieczerzy z uczniami Jezus wzruszył się do
głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie
wyda». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego, niepewni, o kim mówi.
Jeden z Jego uczniów – ten, którego Jezus miłował –
spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto
to jest? O kim mówi?» Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego:
«Panie, któż to jest?»
Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek
chleba i podam mu». Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi,
synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wstąpił w niego
Szatan.
Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń
prędzej!» Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział.
Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział
do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. On
więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.
Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został
teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w
Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go
chwałą otoczy.
Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie
szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę,
wy pójść nie możecie».
Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd
idziesz?»
Odpowiedział Mu Jezus: «Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną
pójść nie możesz, ale później pójdziesz».
Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę
pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie».
Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie?
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie
wyprzesz».
Zwykle w Wielkim Tygodniu
koncentrujemy się na męce, cierpieniu i śmierci Chrystusa. Rzeczywiście On, Syn
Boży, cierpiał i umarł za nas, dzięki Jego śmierci i powstaniu z martwych
jesteśmy zbawieni, jeśli uwierzymy, będziemy żyli bez końca.
W ostatnich swoich
dniach Jezus nie był jednak sam, podobnie jak po zmartwychwstaniu. Kim byli ci,
którzy towarzyszyli Mu do końca? Czego uczą nas ich postawy?
Maria, wspomniana dziś
w Ewangelii, zrobiła to, co mogła. Z miłości do Jezusa namaściła Go drogim
olejkiem. Wiedziała, że nie powstrzyma Jego procesu, oskarżenia i wyroku
śmierci. Zrobiła to, co mogła. Z miłością namaściła Go przed śmiercią.
Mam przed oczyma
scenę, której byłem świadkiem kilka miesięcy temu. Prowadziłem pogrzeb jednego
z bezdomnych, przed ołtarzem stała urna z jego prochami. W czasie Mszy Świętej,
przyjaciółka zmarłego, sąsiadka z ogródków działkowych, kilka razy usiłowała
zabrać urnę, inni ledwo ją powstrzymali. Ostatni raz chciała porwać urnę tuż
przed złożeniem do grobu, grabarz w ostatniej chwili wyrwał ją z rąk
dziewczyny, swoją drogą trochę pijanej.Wraz z kolegą księdzem, z którym sprawowaliśmy
pogrzeb, zgodnie stwierdziliśmy, ze chcielibyśmy mieć taki pogrzeb.
Błogosławiona bądź
Mario, namaszczająca Chrystusa. Niech błogosławieni będą ci wszyscy ludzie,
którzy zostaną z nami do śmierci, do końca.
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do
Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono
tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z
Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku
nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił
się wonią olejku.
Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego
uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za
trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, że
dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co
składano.
Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała
to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u
siebie, Mnie zaś nie zawsze macie».
Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam
jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza,
którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również
Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.
Lepiej jest dla was, żeby jeden człowiek umarł za lud, niźli miał zginąć cały
lud – ta prosta kalkulacja Kajfasza oznaczała wyrok śmierci na Jezusa. Kajfasz bronił
dwóch rzeczy, które uważał za najświętsze, tradycji i narodu. Dla nich poświęcił
prawdę i religię, która przecież zabraniała mu zgładzić niewinnego.
Żyjemy w czasach dominacji polityki i polityków, nie tylko w Polsce. Od
dawna już polityka jest tylko grą o władzę, choć większość z nas nabiera się na
deklaracje władzy, wierząc, że chodzi jej o nasze dobro i szczęście.
Kończy się kolejny Wielki Post w naszym życiu. Nikt nigdy nie zapyta nas, w
ostatecznym rozrachunku, na kogo głosowaliśmy i za kim krzyczeliśmy. Liczyć się
będzie chleb, który rozdaliśmy, czas w którym słuchaliśmy ludzkich skarg i
smutków, miłość najprostsza.
Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii,
ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali
się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił.
Arcykapłani więc i faryzeusze zwołali
Sanhedryn i rzekli: «Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele
znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, a przyjdą Rzymianie
i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». Wówczas jeden z nich, Kajfasz,
który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie
rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden
człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród».
Tego jednak nie powiedział sam od siebie,
ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma
umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci
Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.
Odtąd Jezus już nie występował otwarcie
wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta
zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.
A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed
Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc
szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się
zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»
Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali
polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł
o tym, by można było Go pojmać.