TAK WAŻNI JAK WRÓBLE Piątek 21 czerwca 2019

Dlaczego codziennie czytam Ewangelię? Żeby nie zgubić tego, co najważniejsze, drogi do życia wiecznego. I żeby napełnić głowę, a przez to i serce, dobrymi myślami, spokojem i nadzieją.

I po to, żeby czuć się ważnym tak jak wróble, o które przecież troszczy się codziennie Pan Bóg.

Tak jak mówił Pan Jezus: U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. (Łk 12,7)

Itinerarium

KIEDY MY SAMI CHLEBEM JESTEŚMY Kazanie na Boże Ciało czwartek 20 czerwca 2019

Pójdziemy dzisiaj w procesji za Najświętszym Sakramentem. Tak uwielbimy cud obecności Chrystusa w Eucharystii.

Ta procesja zobowiązuje do innej, w której rzadko uczestniczymy. Myślę o procesji z chlebem – i innymi dobrami – do głodnych, smutnych, samotnych, chorych.

Wtedy my sami stajemy się chlebem, tak jak Chrystus stał się nim dla nas.

Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni zaś powiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy. 

Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu». Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. 

A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków. (Łk 9,11 – 17)

Itinerarium

A PAN JEZUS W UCHODŹCACH PRZYCHODZI Kazanie w przeddzień Dnia Uchodźcy 20 czerwca 2019

Jutro prawie cały świat będzie obchodził Światowy Dzień Uchodźcy. Zbieżność dat, Boże Ciało i 20 czerwca, zapewne zaćmi w Polsce problem uchodźców.

Polska jest jednym z narodów najbardziej zasługującym na miano uchodźczego. Przypomnę, że jesteśmy prawie 52 milionowym narodem, z którego ziemie między Bugiem a Odrą zamieszkuje ok. 38 milionów. Po Warszawie drugim miastem z największą liczbą Polaków jest Chicago, a potem Nowy Jork. Populacja Polaków żyjących w Toronto przewyższa liczbę mieszkańców Lublina.

Ostatnie kilka lat upłynęło w Polsce na zohydzaniu imigrantów pukających do bram naszego kraju, lżeniu ich i straszeniu nimi. Duża część Polaków uwierzyła w tę koszmarną propagandę i nie chce u nas przybyszów. Chrystus jest jednoznaczny w swojej nauce – „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25). Ktokolwiek straszy uchodźcami jest fałszywym prorokiem.

Wklejam niżej Orędzie Ojca Świętego Franciszka na tegoroczny Dzień Uchodźcy. Jeśli nie przeczytacie całości, zerknijcie na kilka pięknych zdań. W uchodźcach i imigrantach przychodzi do nas sam Chrystus.

Zdjęcie – czeczeńska rodzina, która nie została wpuszczona do Polski pomimo zagrożenia życia we własnej Ojczyźnie. Obecnie, dzięki pomocy lubelskich przyjaciół, radzi sobie na Białorusi, w pobliżu Brześcia. Pisałem o tej sytuacji tutaj:

Fragment Orędzia Franciszka:

„Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!” (Mt 14,27). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi również o nasze lęki. Nikczemności i obrzydliwości naszych czasów powiększają „nasz lęk przed «innymi», nieznanymi, zepchniętymi na margines, cudzoziemcami […]. Zauważamy to szczególnie dzisiaj, w obliczu przybycia migrantów i uchodźców, którzy pukają do naszych drzwi w poszukiwaniu opieki, bezpieczeństwa i lepszej przyszłości. To prawda, lęk jest uzasadniony, również dlatego, że brakuje przygotowania do tego spotkania” (Omelia, Sacrofano, 15 febbraio 2019). Problemem nie jest fakt, że mamy wątpliwości i obawy. Problem pojawia się wówczas, gdy te lęki determinują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, że sprawiają, iż stajemy się nietolerancyjni, zamknięci, a może nawet – nie zdając sobie z tego sprawy – stajemy się rasistami. W ten sposób lęk pozbawia nas pragnienia i zdolności do spotkania się z bliźnim, osobą inną niż ja; pozbawia mnie szansy spotkania się z Panem

Tekst całego Orędzia Franciszka:

Drodzy bracia i siostry,

Wiara zapewnia nas, że królestwo Boże w sposób tajemniczy jest już obecne na ziemi (por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. Gaudium et spes, 39); jednak także w naszych czasach musimy z bólem stwierdzić, że napotyka ono przeszkody i siły przeciwne. Nieustanie rozdzierają ludzkość gwałtowne konflikty i prawdziwe wojny; kolejno następują po sobie niesprawiedliwości i dyskryminacje; trudno przezwyciężyć nierówności gospodarcze i społeczne w skali lokalnej czy też ogólnoświatowej. A cenę za to płacą przede wszystkim ludzie ubodzy i znajdujący się w gorszej sytuacji.

Społeczeństwa najbardziej zaawansowane gospodarczo rozwijają w swoim łonie skłonność do pogłębionego indywidualizmu, która w połączeniu z mentalnością utylitarną i pomnożona przez sieć medialną wytwarza „globalizację obojętności”. W tym scenariuszu migranci, uchodźcy, przesiedleńcy i ofiary handlu ludźmi stali się symbolami wykluczenia, ponieważ oprócz trudności, jakie pociąga za sobą sam ich stan, często są obciążani osądem negatywnym, traktującym ich jako przyczynę bolączek społecznych. Postawa wobec nich stanowi dzwonek alarmowy, ostrzegający przed upadkiem moralnym, który grozi wówczas, gdy przyznaje się miejsce kulturze odrzucenia. Istotnie na tej drodze każdej osobie, która nie mieści się w kanonach sprawności fizycznej, psychicznej i społecznej, grozi marginalizacja i wykluczenie.

Z tego względu obecność migrantów i uchodźców – podobnie jak ogólnie osób bezradnych – stanowi dzisiaj zachętę do przywrócenia pewnych istotnych wymiarów naszej egzystencji chrześcijańskiej i naszego humanitaryzmu, którym grozi uciszenie w pełnym wygody stylu życia. Dlatego właśnie „chodzi nie tylko o migrantów”, to znaczy: interesując się nimi, interesujemy się także sobą, wszystkimi; otaczając ich troską, rozwijamy się wszyscy; słuchając ich, udzielamy głosu również tej części nas, którą być może trzymamy w ukryciu, ponieważ nie jest ona dzisiaj dobrze widziana.

„Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!” (Mt 14,27). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi również o nasze lęki. Nikczemności i obrzydliwości naszych czasów powiększają „nasz lęk przed «innymi», nieznanymi, zepchniętymi na margines, cudzoziemcami […]. Zauważamy to szczególnie dzisiaj, w obliczu przybycia migrantów i uchodźców, którzy pukają do naszych drzwi w poszukiwaniu opieki, bezpieczeństwa i lepszej przyszłości. To prawda, lęk jest uzasadniony, również dlatego, że brakuje przygotowania do tego spotkania” (Omelia, Sacrofano, 15 febbraio 2019). Problemem nie jest fakt, że mamy wątpliwości i obawy. Problem pojawia się wówczas, gdy te lęki determinują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, że sprawiają, iż stajemy się nietolerancyjni, zamknięci, a może nawet – nie zdając sobie z tego sprawy – stajemy się rasistami. W ten sposób lęk pozbawia nas pragnienia i zdolności do spotkania się z bliźnim, osobą inną niż ja; pozbawia mnie szansy spotkania się z Panem (por. Homilia podczas Mszy św. w Światowym Dniu Migranta i Uchodźcy, 14 stycznia 2018 r., w: L’Osservatore Romano, wyd. pl. n. 2/(400)2018, s. 44).

„Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?” (Mt 5, 46). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi również o miłosierdzie. Poprzez uczynki miłosierdzia okazujemy naszą wiarę (por. Jk 2, 18). A najwznioślejszym miłosierdziem jest to, które dokonuje się wobec osób, które nie są w stanie się odwzajemnić, a być może nawet nie są w stanie podziękować. „Gra toczy się o to, jakie oblicze pragniemy sobie nadać jako społeczeństwo, a także o wartość każdego życia. […] Postęp naszych narodów […] zależy przede wszystkim od zdolności do tego, by dać się poruszyć i wzruszyć tym ludziom, którzy pukają do drzwi i swoim spojrzeniem dyskredytują i pozbawiają władzy wszystkie fałszywe bożki obciążające i zniewalające życie. Są to bożki, które obiecują złudne i ulotne szczęście, budowane na obrzeżach rzeczywistości i na cierpieniu innych” (Przemówienie w diecezjalnym Caritas w Rabacie, 30 marca 2019 r.).

„Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko” (Łk 10,33). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi o nasze człowieczeństwo. Tym, co pobudziło Samarytanina, który dla Żydów był kimś obcym, aby się zatrzymać – było współczucie będące uczuciem, którego nie można wyjaśnić tylko na poziomie racjonalnym. Współczucie dotyka najbardziej wrażliwych strun naszego człowieczeństwa, powodując nieodparty impuls, aby „stać się bliźnim” dla tych, których widzimy w trudnej sytuacji. Tak jak nas naucza sam Jezus (por. Mt 9, 35-36; 14, 13-14; 15,32-37), okazanie współczucia oznacza rozpoznanie cierpienia drugiego i natychmiastowe przejście do działania, aby ukoić, uzdrowić i ocalić. Okazanie współczucia oznacza zapewnienie przestrzeni dla czułości, którą dzisiejsze społeczeństwo często każe nam tłumić. „Otwarcie się na innych nie zubaża, ale wzbogaca, pomaga bowiem być bardziej ludzkim: uznawać siebie za aktywną część większej całości i przyjmować życie jako dar dla innych; postrzegać jako cel nie swoje interesy, ale dobro ludzkości” (Przemówienie w meczecie w Baku, w Azerbejdżanie, 2 października 2016 r., w: L’Osservatore Romano wyd. pl. n. 10 (386)/2016, s. 28).

„Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18,10). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi o to, by nikogo nie wykluczać. Współczesny świat jest każdego dnia coraz bardziej elitarny i okrutny wobec wykluczonych. Kraje rozwijające się nadal są ogołacane ze swoich najlepszych zasobów naturalnych i ludzkich na korzyść kilku rynków uprzywilejowanych. Wojny ogarniają tylko pewne regiony świata, ale broń do ich prowadzenia jest wytwarzana i sprzedawana w innych regionach, które następnie nie chcą przyjmować uchodźców, będących efektem tych konfliktów. Płacą za nie zawsze maluczcy, ubodzy, najbardziej bezbronni, którym zabrania się siadania przy stole, i zostawia się jedynie „odpadki” z uczty (por. Łk 16,19-21). „Kościół «wyruszający w drogę» […] wie, jak kroczyć naprzód i dotrzeć na rozstaje dróg, by zaprosić wykluczonych” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, 24). Rozwój ekskluzywny sprawia, że bogaci są coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Prawdziwy rozwój polega na włączeniu wszystkich mężczyzn i kobiet świata, promując ich rozwój integralny, i troszczy się także o przyszłe pokolenia.

„Kto chce stać się wielkim wśród was, będzie waszym sługą, a kto chce być pierwszym wśród was, będzie niewolnikiem wszystkich” (Mk 10, 43-44). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi o postawienie ostatnich na pierwszym miejscu. Jezus Chrystus wymaga od nas, abyśmy nie ulegali logice świata, która usprawiedliwia wykorzystywanie innych dla moich korzyści osobistych lub korzyści mojej grupy: najpierw ja, a potem inni! Natomiast prawdziwe motto chrześcijanina brzmi: „najpierw ostatni!”. „Duch indywidualistyczny jest podatnym gruntem, na którym dojrzewa poczucie obojętności wobec drugiego, prowadzące do traktowania go jedynie jako przedmiotu transakcji handlowej, do nieinteresowania się człowieczeństwem innych i sprawiające, że ludzie stają się bojaźliwi i cyniczni. Czyż nie są to może uczucia, które często budzą w nas ubodzy, zepchnięci na margines, ostatni członkowie społeczeństwa? A iluż ostatnich mamy w naszych społeczeństwach! Wśród nich mam na myśli zwłaszcza imigrantów, z ich brzemieniem trudności i cierpień, z którymi obcują codziennie, poszukując – niekiedy rozpaczliwie – miejsca, gdzie mogliby żyć w pokoju i godnie” (Przemówienie do korpusu dyplomatycznego, 11 stycznia 2016 r., w: L’Osservatore Romano, n. 2 (380)/2016, s. 14). W logice Ewangelii ostatni są pierwszymi, a my musimy być gotowi, by im służyć.

„Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości” (10, 10). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi o całą osobę, o wszystkie osoby. W tym stwierdzeniu Jezusa znajdujemy sedno Jego misji: sprawienie, aby wszyscy otrzymali dar życia w pełni, zgodnie z wolą Ojca. We wszelkiej działalności politycznej, w każdym programie, w każdym działaniu duszpasterskim musimy zawsze stawiać w centrum osobę, w jej wielorakich wymiarach, w tym duchowym. Dotyczy to wszystkich osób, których fundamentalną równość należy uznać. Dlatego też „rozwój nie ogranicza się jedynie do postępu gospodarczego. Aby był prawdziwy, powinien on być zupełny, to znaczy winien przyczyniać się do rozwoju każdego człowieka i całego człowieka” (ŚW. PAWEŁ VI, Enc. Populorum progressio, 14).

„A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2, 19). Chodzi nie tylko o migrantów: chodzi o budowanie miasta Boga i miasta człowieka. W naszym wieku, nazywanym również erą migracji, jest wiele niewinnych osób, które padają ofiarą „wielkiej iluzji” nieograniczonego rozwoju technologicznego i konsumpcyjnego (por. Enc. Laudato si’, 34). Wyruszają więc w podróż do „raju”, który nieuchronnie zawodzi ich oczekiwania. Ich obecność, czasami niewygodna, pomaga rozwiać mity postępu zarezerwowanego dla nielicznych, ale opierającego się na wyzysku wielu. „Chodzi zatem o to, byśmy dostrzegli jako pierwsi i pomagali innym widzieć w migrancie i uchodźcy nie tylko problem, z którym trzeba się zmierzyć, ale brata i siostrę, których należy przyjąć, szanować i kochać, okazję, którą daje nam Opatrzność, byśmy wnosili wkład w budowanie sprawiedliwszego społeczeństwa, doskonalszej demokracji, solidarniejszego kraju, bardziej braterskiego świata i bardziej otwartej wspólnoty chrześcijańskiej, w zgodzie z Ewangelią” (Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2014).

Drodzy bracia i siostry, reakcję na wyzwanie współczesnej migracji można podsumować w czterech czasownikach: przyjmować, chronić, promować i integrować. Ale czasowniki te dotyczą nie tylko migrantów i uchodźców. Wyrażają one misję Kościoła wobec wszystkich mieszkańców peryferii egzystencjalnych, którzy muszą być przyjmowani, chronieni, promowani i integrowani. Jeśli zastosujemy te czasowniki w praktyce, przyczyniamy się do budowania miasta Boga i miasta człowieka, będziemy promowali integralny rozwój ludzki wszystkich osób, a także dopomożemy społeczności światowej w przybliżeniu się do celów zrównoważonego rozwoju, jaki sobie postawiła, a które w przeciwnym razie byłyby trudne do osiągnięcia.

Stawką jest więc nie tylko sprawa migrantów, chodzi nie tylko o nich, ale o nas wszystkich, o chwilę obecną i o przyszłość rodziny ludzkiej. Migranci, a zwłaszcza najbardziej bezbronni, pomagają nam odczytywać „znaki czasu”. Przez nich Pan wzywa nas do nawrócenia, do uwolnienia się od ekskluzywizmu, obojętności i kultury odrzucenia. Przez nich Pan zaprasza nas, abyśmy odzyskali całe nasze chrześcijańskie życie i wnieśli wkład, każdy zgodnie ze swoim powołaniem, w budowę świata coraz bardziej odpowiadającego planowi Boga.

Jest to życzenie, do którego dołączam modlitwę, prosząc za wstawiennictwem Maryi Panny, Matki Dobrej Drogi, o obfite błogosławieństwo dla wszystkich migrantów i uchodźców świata oraz dla tych, którzy stają się ich towarzyszami podróży.

Watykan, 27 maja 2019 r.

Itinerarium

RAZEM Z NASZYMI SIOSTRAMI I BRAĆMI UBOGIMI Wtorek 18 czerwca 2019

W przeddzień wspomnienia św. Brata Alberta Chmielowskiego świętowaliśmy razem z ubogimi i bezdomnymi. Mam na myśli wolontariuszy z Gorącego Patrolu z Centrum Wolontariatu w Lublinie.

Modliliśmy się podczas Mszy Świętej i czerwcowej litanii do Serca Pana Jezusa. Były rozmowy, wspólny posiłek i radość życia.

Obecność i bliskość są prostą realizacją Ewangelii.

Itinerarium

BĄDŹ JAK CHLEB Poniedziałek 17 czerwca 2019 św. Brata Alberta

Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny.

To nie słowa polityka czy celebryty, które chętnie wpuszczamy do uszu z mediów. To jedna z prawd głoszonych i praktykowanych przez św. Brata Alberta Chmielowskiego, jednego z najwybitniejszych Polaków, patrona dzisiejszego dnia.

Potrzebujemy prostych prawd, jasno prowadzących do miłości i życia wiecznego. Powinno się być jak chleb …  

Zdjęcie – kościół św. Alberta w Lublinie.

Itinerarium

TEQUILA I EWANGELIA JEDNOŚCI Kazanie na uroczystość Trójcy Świętej Niedziela 16 czerwca 2019

W Kościele katolickim obchodzimy dziś uroczystość Trójcy Świętej, prawdy dość abstrakcyjnej dla współczesnych. Na pewno jednak podstawowe przesłanie tej uroczystości jest bardzo ważne.

Baherka Comp for IDPs , near Erbil.Hard winter arrives for underprepared IDPs refugees living hard in winter time. 22/11/2014 By Bora Shamlo

Jedność Bożych osób jest wezwaniem dla chrześcijan do budowania jednego świata i zgody między ludźmi. To zadanie było oczywiste dla pierwszych chrześcijan. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” – wołał św. Paweł (Ga 3,28).

My, Polacy, żyjemy w tej części świata, której wiedzie się lepiej, pomimo wszystko należymy już do bogatej Północy (czy Zachodu), chętnie patrzymy na bogate (i coraz bardziej zmęczone) kraje, próbując dogonić je w dobrach materialnych. Nasze media rzadko piszą (i pokazują) miejsca głodu, wojen, wyzysku, biedy, niesprawiedliwości. Spokojnie handlujemy choćby z Chinami, gdzie o wolności nawet trudno marzyć.

Jedność głoszona przez Ewangelię pozostaje wyzwaniem, aby mieć w sercu Kurdów tęskniących za niepodległością, Syryjczyków żyjących w gruzach, braci i siostry z Konga (Zair) ginących w bezsensownych wojnach domowych, dzieci porywane przez Boko Haram w Nigerii. Szkoda, że jedność ze światem przeżywamy na poziomie kosztowania tego, co inne, można się poczuć częścią świata pijąc tequilę czy sake, jadając krewetki czy kormę, paląc kubańskie cygara lub sziszę.

Istnieje wiele form konkretnej pomocy tym naszym siostrom i braciom, którzy cierpią i umierają. Zacząć warto od pamięci i modlitwy za nich. Pierwszy dobry krok ku jedności.

Zdjęcie – kurdyjskie dziecko w obozie Bora Shamlo, teren irackiego Kurdystanu.

Itinerarium

RADA 90-LATKI Sobota 15 czerwca 2019

Pani psycholog, już po 90-tce, udzielała wywiadu i odpowiadała na pytania dziennikarki o to, co w jej długim życiu uważa za najpiękniejsze i najważniejsze. Od razu wykreśliła seks, wygodny dom i dalekie podróże.

– Zdarzyło mi się kilka dobrych, głębokich rozmów, z ciekawymi ludźmi. Rozmawialiśmy szczerze, o miłości, Bogu, gwiazdach i wszechświecie. Łowiliśmy w słowa sens życia i przekazywaliśmy sobie radość z istnienia.

Dwa dni mamy na zastosowanie rad wiekowej pani psycholog.

Itinerarium

TEN DZIEŃ JEST SZCZĘŚCIEM Piątek 14 czerwca 2019

Żyć w zgodzie i symbiozie ze wszystkimi i wszystkim, to z pozoru postulat utopijny.  Zawsze znajdziemy powód, aby uważać się za mądrzejszych, lepszych czy piękniejszych. I to wystarczy, aby się poróżnić, pokłócić, wyzywać i szkalować. A czasem nawet bić.

Każdy dzień przeżyty w zgodzie z ludźmi, światem i samym sobą jest szczęściem. Szczęściem, które ma źródło w Bogu.

Itinerarium

TRZEBA TYLKO OBJĄĆ TĘ SOSNĘ Czwartek 13 czerwca 2019

Sosna na zdjęciu ma na pewno ponad dwieście lat. Można ją zobaczyć i dotknąć niedaleko od Lublina, razem z jej równie  wiekowymi koleżankami i kolegami dębami.

Ten świat jest naprawdę  bardzo piękny, gonna sosna (nie wiem skąd ta piękna nazwa) jest przykładem. Zachwycający są także ludzie, każdy inny. Warto się napatrzyć na sosny, ludzi nasłuchać. W ich pięknie jest tajemnicza obecność Pana Boga.

Trzeba tylko objąć te sosny lub inne drzewo, posłuchać dobrze tych ludzi, którzy dziś do nas będą mówić.

Itinerarium

KTO NAM WYPROSI RADOŚĆ ŻYCIA Środa 12 czerwca 2019

Poprzednia wojna światowa – celowo nie piszę ostatnia – rozpoczęła się 80 lat temu. Śmierć poniosło ok. 80 milionów ludzi. Procentowo najwięcej zginęło Białorusinów, Ukraińców, Łotyszy, Litwinów i obywateli Polski.

Wśród ofiar było ponad 3 tysiące duchownych, co stanowiło 20 procent ich ogółu. Prawie 20 lat temu, 13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II beatyfikował 108 polskich męczenników II wojny. W gronie trzech biskupów męczenników jest bp Władysław Goral z diecezji lubelskiej. Niestety, poza św. Maksymilianem Marią Kolbe, reszta postaci męczenników jest mało rozpoznawalna. Rzadko przez ich wstawiennictwo się modlimy, pomimo cotygodniowej deklaracji w Credo – „Wierzę w świętych obcowanie”.

Dzisiaj w liturgii wspominamy owych 108 męczenników. Na trudne czasy ich wsparcie jest cenne i wskazane. Dla nas, żyjących na Lubelszczyźnie, szczególnie bliscy są błogosławieni męczennicy pochodzący z tej ziemi – bp Władysław Goral, księża Kazimierz Gostyński, Stanisław Mysakowski, Antoni Zawistowski, Zygmunt Pisarski oraz świecki działacz, szlachcic, Stanisław Starowieyski.

Niech wyproszą nam radość życia, odwagę wiary i zaufanie w życie wieczne.

Itinerarium