Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Niedawno w meczu półfinałowym
Ligi Mistrzów, londyński Tottenham przegrywał do przerwy z amsterdamskim Ajaksem
dwa do zera (2:0). W drugiej połowie londyńczycy
uwierzyli w swoją szanse i wygrali trzy do dwóch (3:2).
Ważne są drugie
połowy, nawet jak w pierwszej przegrywaliśmy. Właśnie rozpoczynamy drugą połowę
roku. Jak się sprężymy, to możemy wygrać. A Pan Bóg jest po stronie tych,
którzy się nie poddają do końca.
Z nieba leje się skwar, chętnie idziemy do jezior, basenów i mórz. W
kościołach wybrzmi Ewangelia, która przenosi nas do spraw najistotniejszych.
Nie wiem czy kogokolwiek wyrwie z letniego rozleniwienia.
Ponieważ nie będziemy musieli zrywać się do powstania jak młodzież Warszawy
w spiekocie lipca i sierpnia 1944, ani gotowić się do bicia Moskali jak
młodzież w sierpniu 1920, ani bić się o podwyżki jak robotnicy w Ursusie i
Radomiu w czerwcu 1976, ani za Romkiem Strzałkowskim iść ze sztandarem na
partyjne komitety jak to było w czerwcu 1956 w Poznaniu, przytyjemy i
zgnuśniejemy tylko.
Szansę mają tylko ci z nas, którzy pomimo gorąca usłyszą głos Chrystusa i
pójdą za nim, pozostawiając nikły urok grilli, pokusy smażenia się na plażach i
wcinania kolejnych wafelków z lodami.
Dzisiaj także wielu ludzi czeka, abyśmy tak jak Chrystus odnaleźli ich i pokochali.
[Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z
tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców.
Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by
przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do
Jeruzalem.
Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli:
«Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie
ich?»
Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I
udali się do innego miasteczka.
A gdy szli drogą, ktoś powiedział do
Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz».
Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i
ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę
mógł położyć».
Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś
odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł
mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo
Boże».
Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za
Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu
odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie
nadaje się do królestwa Bożego».
Złudnie myślimy, że Kościół na początku był dobry, a dopiero potem się popsuł,
a już najbardziej w naszych czasach.
Wydaje mi się, że najlepszy Kościół jest przed nami. Jest taka szansa. A będzie
najlepszy, jeżeli ja się nawrócę, i każdy z nas.
Liturgia słowa:
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei
Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna
Człowieczego?»
A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana
Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z
proroków».
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie
uważacie?»
Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś
Mesjasz, Syn Boga żywego».
Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony
jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz
Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr –
Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I
tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie
związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». (Mt
16,13 – 19)
Od kilku dni prawie
cały świat ogląda zdjęcie 25- letniego Oscara i jego dwuletniej córeczki
Valerii, którzy utonęli w rzece Rio Grande, oddzielającej Meksyk od USA.
Próbowali dostać się ze swojego złego świata do tego lepszego, w ich
przekonaniu.
Wiele lat temu moi
amerykańscy znajomi z Teksasu zawieźli mnie nad Rio Grande. Przy okazji dowiedziałem
się i zrozumiałem dlaczego ta rzeka powinna nazywać się Rio de la Muerte, Rzeką
Śmierci. Rzeka oddzielająca USA od reszty Ameryki, to zdawałoby się najlepiej
strzeżona granica, z zasiekami z drutu kolczastego, patrolami na motorach i
koniach, dronami, a nawet z jadowitymi wężami w korycie rzeki, mającymi
śmiertelnie kąsać przybyszów z Południa. Ładnie o tym nawet zaśpiewał ponad 20
lat Bruce Springsteen w „Across The Border”. Pomysłowość uciekinierów jest
coraz większa: tunele pod rzeką, katapulty przerzucające ludzi wyposażonych w
spadochrony nad rzeką, loty szybowcami, nieuchwytnymi dla radarów. Exodus
Latynosów trwa a w USA trwają dyskusje o budowie muru oddzielającego Stany od
reszty Ameryki.
Oczywiście żaden mur
nie powstrzyma tych, którzy wyposażeni w wiarę staną na granicy swoich marzeń.
Dla Latynosów jest nią Rio Grande, dla Czeczenów, Tadżyków, Afgańczyków czy
Pakistańczyków jest to rzeka … Bug i przejście graniczne w Terespolu. Z tą
barierą radzą sobie także przybysze ze Wschodu.
Gadanie o tym, że
zamknęliśmy granice przed uchodźcami jest równie skuteczne jak zaklinanie nieba
przed piorunami.
Co z uchodźcami?
Zgodnie z Ewangelią – przyjąć („Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”, Mt 25).
Ale także – zgodnie z nauką papieża Franciszka – wreszcie zgodzić się na nowy
rozdział w historii świata, czyli podzielić się naszymi dobrami z tymi, którzy ich
nie mają. Śmierć Oscara i jego córki Valerii zaraz zniknie z naszych ekranów.
Pozostanie wezwanie do wielkiej przemiany.
Tobie
śpiewa żywioł wszelki! Ten werset całkowicie pasuje do mojego zaprzyjaźnionego
chomika (Critetus critetus), żyjącego sobie na wolności niedaleko ode mnie.
Chomik nie śpiewa i nie mówi, za to wygląda bardzo pobożnie. Umie także
błyskawicznie wcisnąć się w ziemną dziurę i wyjść niespodzianie dziesięć metrów
dalej z innej.
Potrafi
także nastroszyć się i warczeć kiedy czuje, że coś lub ktoś mu zagraża.
Kiedy ranne wstają zorze
Tobie ziemia, Tobie morze,
Tobie śpiewa żywioł wszelki:
Bądź pochwalon, Boże wielki!
Chwalić Pana Boga to coś oczywistego i najbardziej wzniosłego.
Po to mamy dzisiejszy dzień.
Jeszcze pół roku temu
byłem przekonany, że zabójstwo ś. p. Pawła Adamowicza przynajmniej odrobinę
zmieni relacje między Polakami. Wstrząs szybko jednak zamienił się w kolejną
odsłonę gry o władzę. Nie sądzę także, aby morderstwo na nastoletniej Kristinie
odmieniło nasz sposób myślenia. Pięć lat temu również nastoletni Zuzanna i
Kamil zadźgali nożami rodziców chłopaka pod Białą Podlaską, mało kto o tym
pamięta, sprawcy odsiadują wyroki 25 lat więzienia.
Morderstwa weszły
dzisiaj na poziom teatru, który oglądamy czekając na kolejne akty dramatu i
chyba żaden następny mord nie spowoduje dogłębnej przemiany naszego myślenia i
działania.
Nie przekonam pewnie
nikogo, że każdy z nas jest odpowiedzialny za losy naszego świata. Że każdy z
nas jest zdolny przetransponować miłość Pana Boga na swoje życie.
Wklejam zdjęcie
sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia z Błotnicy, Tej, która bardziej niż ktokolwiek
z nas rozumie wszystko.
Czytania z liturgii we Mszy Świętej opisują wyjście Abrahama ku Nieznanemu.
Idzie za wewnętrznym głosem, w którym odczytuje wolę samego Pana Boga.
Wiara i zbawienie to droga za wewnętrznym głosem, w ten sposób mówi i wzywa
nas Bóg.
Abram był bardzo zasobny w
trzody, srebro i złoto. Lot, który szedł z Abramem, miał również drobne i
większe bydło oraz namioty. Kraj nie mógł utrzymać ich obu, bo zbyt wielki
mieli majątek i nie mogli razem mieszkać.
A gdy wynikła sprzeczka pomiędzy
pasterzami trzód Abrama i pasterzami trzód Lota – mieszkańcami kraju byli
wówczas Kananejczycy i Peryzzyci – rzekł Abram do Lota: «Niechaj nie będzie
sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież
jesteśmy krewnymi. Wszak cały ten kraj stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode
mnie. Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo,
ja – w lewo».
Wtedy Lot, spojrzawszy przed
siebie, spostrzegł, że cała okolica wokół doliny Jordanu aż do Soaru jest
bardzo urodzajna, była ona bowiem jak ogród Pana, jak ziemia egipska, dopóki
Pan nie zniszczył Sodomy i Gomory. Lot wybrał sobie zatem całą tę dolinę
Jordanu i wyruszył ku wschodowi. I tak się rozeszli. Abram pozostał w ziemi
Kanaan, Lot zaś zamieszkał w owej okolicy, rozbiwszy swe namioty aż po Sodomę.
Mieszkańcy Sodomy byli źli, gdyż dopuszczali się ciężkich przewinień wobec
Pana.
Po odejściu Lota Pan rzekł do
Abrama: «Spójrz przed siebie i rozejrzyj się z tego miejsca, na którym stoisz,
na północ i na południe, na wschód i ku morzu; cały ten kraj, który widzisz,
daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potomstwo uczynię licznym jak
pył ziemi; jeśli ktoś może policzyć pył ziemi, policzone też będzie twoje
potomstwo. Wstań i przejdź ten kraj wzdłuż i wszerz: tobie go oddaję».
Abram zwinął swe namioty i
przybył pod Hebron, gdzie były dęby Mamre. Osiedliwszy się tam, zbudował ołtarz
dla Pana.
W epoce nachalnej promocji egoizmu schodzenie
na dalszy plan jest prawie niemożliwe. Egoizm, nazywany dziś samospełnieniem,
czyni nas bożkami. W rozbiciu posągu egoizmu, który czcimy w sobie, pomóc może
św. Jan Chrzciciel, dzisiejszy patron.
Nie istniejemy dla siebie samych. Posłani
jesteśmy, aby objawić innym ludziom, zwłaszcza tym, z którymi idziemy przez
życie, ważne rzeczy. Może nawet samego Pana Boga. Tak się stanie o ile będziemy
przeźroczyści. O ile pozwolimy prawdzie, dobru, miłości przenikać przez nas.
Nasze myśli, słowa, gesty i czyny zdolne są objawić Pana Boga. Nie jesteśmy najważniejsi,
żyjemy po to, aby objawiać innym ważne rzeczy.
Prolog Ewangelii wg św. Jana:
Pojawił się człowiek posłany przez Boga –
Jan mu było na imię. Przyszedł on
na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się
ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym
powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był
wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce.Podczas gdy Prawo
zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.Boga nikt nigdy nie
widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.
Chcę iść za Chrystusem,
zgodnie z Jego wezwaniem. Na tym polega chrześcijaństwo.
Od początku wakacji
doszło w Polsce do 20 śmiertelnych wypadków drogowych, ilustruje to policyjna
mapa – patrz odnośnik dalej. W ciągu roku na polskich drogach ginie ponad 3 500
ludzi, obrazowo – tylu mieszkańców liczy Nałęczów. Dwukrotnie więcej Polaków odbiera
sobie co roku życie, ponad 7 000, obrazowo – tylu mieszkańców jest w całej
gminie Bełżyce.
Iść za Chrystusem. Proszę
mnie dobrze zrozumieć. Tak jechać, aby nikogo nie skrzywdzić. Tak słuchać
ludzi, aby usłyszeć, że nie chce im się już żyć. Wtedy podać im nadzieję.
Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli
z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie
tłumy?»
Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela;
inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków
zmartwychwstał».
Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie
uważacie?»
Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza
Bożego».
Wtedy surowo im przykazał i napominał ich,
żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć:
będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie
zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś
chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż
swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto
straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».
Prawie codziennie rano modlę słowami psalmu 95,
początek przytaczam niżej. Co jest niezwykłe w tych słowach?
Nieskrywany
zachwyt nad stworzeniem, ucieszenie się górami, ziemią i morzem. I buchająca z tego zachwytu radość i chęć
podziękowania Bogu.
Wiem,
że w czasach Internetu, otaczające nas piękno przegrywa z obrazkami wirtualnymi.
Może i z tego powodu, nasze modlitwy są dość blade, jałowe, smętne a czasem
nawet ponure.
A
przecież wystarczy spojrzeć na drzewa, jak ktoś ma ogród to na kwiaty, na
lipach zaczęły pracować pszczoły. Jak się komuś wiedzie bardzo dobrze i ma pod
nosem morze albo górę, to już całkowicie pojmuje o co chodzi w tym psalmie.
Przecież nie Internet i nie smartfon
stworzyły te lipy, góry i morze!
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki na cześć Skałynaszego zbawienia:
przystąpmy z dziękczynieniem przed Jego oblicze,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni!
Albowiem Pan jest wielkim Bogiem
i wielkim Królem ponad wszystkimi bogami:
głębiny ziemi są w Jego ręku
i szczyty gór należą do Niego.
Morze jest Jego własnością: bo On sam je uczynił,
i stały ląd ukształtowały Jego ręce.