Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
To, co widzisz,
słyszysz i o czym mówisz, wpływa na twoje życie. Plotki, reklamy, śmieci z
Internetu, to wszystko wpada w twoją głowę, potem w serce.
Dobrze jest rozpocząć
dzień i tydzień od tego, co ma sens. Od zachwytu nad życiem. Jest piękne, zwłaszcza
w kolorach ciepłej jesieni. Zacząć od zdumienia nad ludźmi, którzy są wokół
nas, jak dobrze, że rozmawiają z nami i uśmiechają się. Albo ziewają po kiepskiej
nocy.
A najlepiej zacząć
dzień od miłości. Takiej oczywistej, od dobrego słowa do ludzi, od głębokiego
spojrzenia w oczy, od pytania o zdrowie (wirusy teraz szaleją), od zdrowaśki za
chorych. Od psalmu wielbiącego Dobrego Boga:
Jak tu się modlić,
skoro palce, oczy, a wraz z nimi umysły i dusze kochają smartfony? Liczba
katolików z palcami na różańcu jest znikoma w porównaniu z tymi pieszczącymi niemal
nieustannie smartfony. Przy czym nie mam wątpliwości, że smartfony mogą być
wartościowym narzędziem.
Jesteśmy coraz
bardziej smutnym pokoleniem, schorowanym, skłóconym i zagubionym. I coraz mniej
się modlimy.
Kryzys w Kościele,
kryzys wiary, kryzys chrześcijaństwa. Wszystko to prawda. Każdy z tych kryzysów
początek ma w braku modlitwy.
I są ludzie
szczęśliwi, mocni, rozradowani i zachwyceni. Są jeszcze ludzie, którzy się
modlą.
Ewangelia na dziś
Jezus opowiedział swoim uczniom
przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym
mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która
przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez
pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję
ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa,
wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».
I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten
niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych,
którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?
Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie
wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»
Kilkaset mrówek, może
nawet kilka tysięcy, znosiło igliwia do swojego pałacu, zwanego mrowiskiem.
Przyglądałem im się chyba przez pięć tygodni.
Jak takie małe istoty potrafią wznieść obiekt przerastający je o milion razy?
Jedna, bardziej
rozmowna mrówka, wyśmiała moje zdziwienie.
– Bo, wy, wielkie stwory, macie dziwny język.
My pracujemy i robimy, a wy, cały czas mówicie takie dziwne zdania.
– Jakie? – spytałem trochę zirytowany.
– To, co mówicie, macie w głowach i sercu.
– Ale co?
– No to całe wasze gadanie – „Nie da się!”, „To
niemożliwe!”, „To się nie uda!”, „To za trudne!”, „To przerasta nasze możliwości”.
Wy chorujecie na …
– No na co? Na co? – dociekałem.
– Ja wam współczuję, wy tak strasznie chorujecie!
– Powiedz, mała mądralo, wreszcie na co???
– Na niemotę.
– Co?
– Na „Nie mogę”, na niemotę. No, ale ty i tak
nie zrozumiesz. Dobra, niosę trzy wielkie świerkowe igły do pałacu. Ja mogę!
Kto rzuca kamieniem
na ptaki, wypłasza je, a kto lży przyjaciela, zrywa przyjaźń. Pismo Święte – w tym
przypadku Mądrość Syracha – to także zapis ludzkiego doświadczenia.
Dzisiaj gadulstwo,
obmowa, oszczerstwo, kpina i zdrada nie traktowane są jako zło ani nawet jako
brak kultury, stają się częścią coraz bardziej nietrwałych więzi między ludźmi.
Zabrzmi banalnie, ale
zaapeluję – nie mówcie źle o swoich przyjaciołach (ani nawet tak nie myślcie),
nie okłamujcie ich, nie żartujcie z nich, nie odchodźcie od nich.
Powoli 16
października 1978 r. przechodzi do podręczników historii, dla mnie jest częścią
życiorysu. Ponieważ nie jestem zwolennikiem mdłego wspominkowania chcę Wam
przekazać tylko jedną myśl, dobrą ideę z tamtego dnia.
Non abbiate paura! –
tak po włosku rozpoczynał swój pontyfikat Karol Wojtyła, św. Jan Paweł II. Nie
lękajcie się!
Nie lękajcie się, nie
bójcie się! Nie lękajcie się niczego i nikogo. Przede wszystkim nie bójcie się
życia, jest piękne i zawsze ciekawe. Nie lękajcie się ludzi, są cudownym darem
na każdy dzień. Nie bójcie się przyszłości, przyniesie wiele radosnych
niespodzianek. Nie lękajcie się Boga, On każdego z nas kocha. Nie bójcie się
śmierci, jest życie wieczne. Wreszcie nie lękajcie się miłości, tylko ona
nadaje pełny sens życiu.
Odwiedzałem ostatnio
znajomych w szpitalu psychiatrycznym,
cierpią na zaburzenia, być może diagnozy stwierdzą choroby psychiczne. Na
oddziale, w dzień świąteczny, było ponad 50 osób. Nas, odwiedzających, było
może z pięć osób.
Jeden z moich
znajomych wskazywał po kolei innych chorych – „O, tego nikt już dwa tygodnie
nie odwiedzał. A tamten przy oknie nie ma chyba nikogo. A młody cały czas
siedzi w smartfonie, ale i tak nikt do niego nie dzwoni”.
Ponieważ był to Dzień
Papieski, przypomniały mi się słowa św. Jana Pawła II – „W wielu miejscach na
świecie cierpi człowiek i woła o drugiego człowieka”.
Bądźcie więc
naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości. To wezwanie św. Pawła z
listu do Efezjan jest najlepszą radą na każdy dzień.
I na nowy dzień i
tydzień, który rozpoczynamy. Postępujcie drogą miłości. Więcej i uważniej
słuchajcie najbliższych, dzieci, żon i mężów. A nawet teściowych. Opowiadajcie
zabawne historie, żeby wzbudzić uśmiech a z nim nadzieję.
Takiego dnia, jak ten
dzisiaj, już nie będzie. Bardzo dobry dzień, aby we wszystkim postępować
drogami miłości.
Na dziesięciu uzdrowionych jeden oddał chwałę Bogu, to z dzisiejszej
Ewangelii. Myślę, że procentowo niewiele się zmieniło od tamtej historii.
Wszyscy doświadczamy łaski życia i zdrowia, chwałę Bogu oddaje – oby – co dziesiąty
z nas.
Słucham tej Ewangelii i mam nadzieję, że wierzę jak ten Samarytanin.
Ewangelia na dziś:
Zdarzyło się, że
Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.
Gdy wchodzili do
pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z
daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok
rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali
oczyszczeni.
Wtedy jeden z nich,
widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz
u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin.
Jezus zaś rzekł:
«Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie
znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do
niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».
Dila ma dwanaście
lat, przeżyła w Kobani szturm Państwa Islamskiego, tygodnie bez światła i wody.
Ojciec zginął w czasie walk o miasto. Teraz razem z matką i dwoma braćmi uciekła
do Dahuk w Iraku. Oni przeżyli, ale już kilkaset jej rodaków zginęło od
tureckich kul i bomb. Inni albo poniosą tam śmierć albo zdąża uciec do
Kurdystanu w Iraku.
Historię Dily znam od
moich kurdyjskich przyjaciół, od lat pomagającym w Iraku uchodźcom z Syrii.
Wiem, że żyjemy w
Polsce dzisiaj tematem wyborów, emocje są polityczne. Wiadomości z Syrii słabo
przebijają się w przestrzeni naszego Internetu. Próbuję jednak zainteresować
Was ideą pomocy syryjskim Kurdom.
Wskutek tureckiej
operacji wojskowej wielu z nich zostało już zmuszonych – a wkrótce dotknie to
setki tysięcy osób – do opuszczenia swoich ziem. Turcja od lat uważa Kurdów za
wrogów i dąży do zniszczenia ich tożsamości.
Uciekający przed
armią turecką Kurdowie przedostają się na teren Autonomii Kurdystanu
znajdującej się w północnym Iraku. Autonomia przyjęła już na swoim terytorium ponad
1,5 mln uchodźców, głównie z Syrii, po walkach z Państwem Islamskim. Teraz
zaczęła przyjmować nowych uchodźców.
Odwiedziłem Kurdystan
i obozy z uchodźcami – dołączam kilka zdjęć do tego wpisu. Warunki są
niewyobrażalnie ubogie, to głównie namioty, wystawione na mróz w nadciągającej
zimie i kilkudziesięciostopniowy upał latem. Najbardziej cierpią dzieci.
Zaczęliśmy
organizować w Lublinie pomoc dla uchodźców wojennych, głownie dzieci. Wszystkie
zebrane pieniądze przekażemy przez zaufanego partnera z Kurdystanu. Szczegóły
są poniżej.
Prośba, którą
adresuję do wszystkich z Was ma kilka form. Najpierw, proszę o wsparcie
finansowe, jednorazowe bądź systematyczne. Po drugie – o rozpropagowanie tego
apelu. Po trzecie – o modlitwę za ofiary tej nowej wojny i za uchodźców. Po
czwarte, chcemy przygotować misję wolontariuszy, którzy pojadą z pomocą do
obozów w Kurdystanie, poszukujemy chętnych do udziału w tej misji.
Nie będę pisał tu
frazesów o potrzebie solidarności. Tam naprawdę toczy się wojna, giną i
uciekają ludzie tracąc wszystko. A możemy im pomóc.
Numer konta oraz
numer telefonu informacyjnego znajdziecie dalej. Dalsze informacje wkrótce.
Kurdowie pilnie potrzebują
pomocy
W północno-wschodniej Syrii, zamieszkiwanej głównie przez
syryjskich Kurdów, trwa operacja wojskowa prowadzona przez Turcję. Życie blisko
2 mln ludzi znajduje się w poważnym zagrożeniu. Są oni zmuszeni do opuszczania
swoich domów i ucieczki w poszukiwaniu schronienia. Większość z nich zmierza w
kierunku Regionu Kurdystanu. Kraj ten, będący autonomiczną jednostką Iraku,
liczący 5,5 mln mieszkańców, w ostatnich latach przyjął już ponad półtora
miliona uchodźców uciekających przed prześladowaniami ze strony Państwa
Islamskiego (ISIS).
W odpowiedzi na pogłębiający się kryzys, uruchamiamy zbiórkę
środków na pomoc doraźną dla uciekającej z Syrii ludności cywilnej. Każda
przekazana kwota liczy się.
Pieniądze można
wpłacać na konto Stowarzyszenia Solidarności Globalnej:
23 1240 1503 1111 0010
7940 4740
Tytuł: darowizna na
cele statutowe – pomoc dla Kurdów
Chcesz zaangażować się w długofalowy projekt wsparcia uchodźców
przebywających na terenie Regionu Kurdystanu?
Zapraszamy do programu „Przywrócić
marzenia – pomoc dzieciom w Kurdystanie”
Na terenie Regionu Kurdystanu obecnie
znajduje się 38 obozów dla uchodźców (dane z marca 2019). Ich mieszkańcy
jeszcze długo nie będą mogli powrócić do swoich domów, wielu utraciło dobytek
całego życia i nie ma gdzie wracać. W najgorszej sytuacji są dzieci, które w
wyniku wojny straciły jednego lub oboje rodziców.
Z myślą o nich kurdyjska organizacja
pozarządowa, Fundacja Charytatywna im. Barzaniego, utworzyła specjalny program
pomocy.
Lubelskie
stowarzyszenia, Centrum Wolontariatu oraz Stowarzyszenie Solidarności
Globalnej, przy współpracy z kurdyjską organizacją partnerską, zapraszają do
wsparcia dzieła pomocy osieroconym dzieciom przebywającym w obozach dla
uchodźców w Regionie Kurdystanu.
Jak można pomóc?
Program pomocy polega na adopcji jednego lub kilku dzieci na okres
minimum 1 roku i przekazywaniu raz w miesiącu kwoty w wysokości 200 zł na
zaspokojenie podstawowych potrzeb wspieranego dziecka oraz na jego edukację
(m.in. zakup podręczników, przyborów szkolnych, pomocy naukowych, posiłków). Los
pokrzywdzonych dzieci, a w szerszym wymiarze los świata i pokoju na świecie nie
jest Ci obojętny?
Pomóż tym, którzy przeszli
najgorsze, odzyskać utracone marzenia i na nowo spojrzeć w przyszłość z
nadzieją i z wiarą, że dobro istnieje.
Osoby zainteresowane zaangażowaniem się w program wsparcia osieroconych dzieci,
zapraszamy do kontaktu.
Szczegółowych informacji udzielamy pod numerem telefonu:
+48 797 341 681.
Zrobiło się cieplej
wczoraj w Polsce, częściowo za sprawą Nobla dla Olgi Tokarczuk, częściowo po
zwycięstwie naszych piłkarzy nad Łotwą. A najbardziej wskutek wzrostu temperatury.
Warto się cieszyć
życiem, każdym sukcesem rodaków. A przede wszystkim ludźmi, którzy są przy nas.
I warto jeszcze okazać im, że są ważni dla nas.