O CZŁOWIEKU KTÓRY Z MARTWYCH POWSTAŁ

Kazanie na  Święto Ofiarowania Pańskiego wtorek 2 lutego 2021

Wierzę w Jezusa Chrystusa, który przyjął ludzkie ciało i stał się człowiekiem, a konkretnie Żydem z miasteczka Nazaret. Zgodnie z tradycją swojego narodu i religii został obrzezany a potem ofiarowany w świątyni, co dzisiaj świętujemy. Dzielił ludzki los swoich rodaków.

Ten człowiek, Jezus z Nazaretu umrze potem w określonym dniu, który nazywamy Wielkim Piątkiem i w określonym miejscu, na Golgocie. A później powstanie z martwych.

Ponieważ wierzę, że Jezus był człowiekiem, wierzę też w moje z martwych wstanie. Pierwszy człowiek już powstał z martwych, przyjdzie kolej i na mnie.

Ewangelia:

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
«Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
które przygotowałeś wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret.

Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. (Łk 2,22- 40)

Itinerarium

DONOSZĘ ŻE PRZYSZŁA PIERWSZA WIOSNA!

Poniedziałek 1 lutego 2021

Lubię tę wiosnę, w zasadzie przedwiośnie, które mamy teraz. Czytacie i pukacie się w czoło? Bo termometr wskazuje minus 15 a z nieba leci śnieg?

My ludzie z wiosną kojarzymy ciepło i pierwsze kwiatki. Poza nami podobny stosunek do świata mają niedźwiedzie, krety, susły, świstaki i chyba jeże. Reszta natury rwie się do życia z powodu przyrostu światła, a przybywa go teraz już codziennie.

Urok Internetu pozwala mi zakomunikować wam w pierwszym dniu lutego, że nasze polskie bociany już się ruszyły z okolic jezior Malawi i Wiktoria (południowo – wschodnia Afryka). To najdalsze rejony do których fruną boćki znad Buga i Wieprza. Lot do Polski zajmie im około 6 tygodni, wylądują w połowie marca, nie patrzą – na szczęście – na mapy pogody.

No dobrze, gdzie ta wiosna? Jeśli popatrzycie na zdjęcie (to drugie, bo na pierwszym jest bocian), to ujrzycie ptaki, które znalazłem kilka dni temu w centrum Lublina, nad Bystrzycą, w okolicach al. Unii Lubelskiej. Ponieważ większość naszego społeczeństwa nie odróżnia – słabość nauczania biologii – ani gołym okiem ani przez lornetkę makolągwy od dzierzby czarnoczelnej, to i tu może mieć problem. Zatem wyjaśniam, na drugim zdjęciu jest para kormoranów, nad Bystrzycą zasiadły dwie pary. Co robią kormorany w centrum Lublina? Trochę się ogrzewają, bo w miastach zawsze jest o kilka stopni cieplej (kanalizacja, samochody), trochę dożywiają (jest sporo rybek w Bystrzycy). Ważne jest to, że kormorany przyleciały już! Oczywiście, kormorany nie odlatują zbyt daleko, ale ciągną do naszego regionu z powodu wiosny, którą dużo lepiej wyczuwają niż my, zmarzluchy. Te lubelskie zapewne niedługo udadzą się na Polesie, kiedy choć trochę odmarzną stawy rybne i jeziora.

W kwestii bocianów dodam tylko, że bardziej chyba zasługują na miejsce w naszym godle niźli orzeł, wszak bociana widziała na własne oczy większość naszego społeczeństwa. Poza tym, w naszej ojczyźnie będziemy mieli zaraz przez 5 miesięcy aż 25% światowej populacji bocianów, w klasyfikacji orłów wypadamy blado.

Tak więc, już jest wiosna! O czym donoszę z radością. Doniosę jeszcze smutną wieść. Polskie radio publiczne oślepło i ogłuchło! Straszna rzecz! Słuchałem w niedzielę kilka razy serwisów informacyjnych i ani razu nie powiedziano w tym radiu o Wielkiej Orkiestrze Owsiaka. Można się z tą ideą nie zgadzać, ale wstyd udawać, że Orkiestry nie ma. Redaktorzy i szefowie dzisiejszego radia publicznego winni się uczyć od tych z czasów komuny w Polsce. Nikt wówczas nie twierdził, że kapitalizmu nie ma. Podawano, iż był, tylko że zgniły i że umiera. Pewien nasz rodak wracający z Zachodu zapytany przez ubeka już w Polsce o to jak to jest z tym kapitalizmem, czy faktycznie umiera, odrzekł – „Panie kapitanie! Umiera! Ale śmierć to ma piękną!”.

Itinerarium

WYRZUĆ ZŁE DUCHY

Kazanie na 4 Niedzielę Zwykłą 31 stycznia 2021

Jezus wyrzucał złe duchy, nieczyste, zgubne. Wyrzucał! A przez to uzdrawiał ludzi, to była ważna część Jego misji, Ewangelie zawierają opisy takich dzieł Jezusa.

Co się dzieje dzisiaj? Mam wrażenie, że dzisiaj zamiast wyrzucania złych duchów – a zagrażają one każdemu z nas – zaczęliśmy je oswajać i przygarniać. Zły duch kłamstwa ma się bardzo dobrze, dziś nie jest już wstyd kłamać, nieważne czy się mówi prawdę czy kłamie, ważne jest osiągnięcie celu. Banalizuje się kłamstwo, nie kłamię a jedynie „nie powiedziałem prawdy”. Kłamczuch – jeszcze nie tak dawno – to była mocna negatywna ocena, dziś nie ma kłamczuchów, są spryciarze i zaradni.

Zły duch pychy też ma się dobrze. To nie pycha, to jedynie samorealizacja, rozwój osobisty, rozdęte „ja” ma świadczyć o wykorzystaniu swojego potencjału. Zły duch chciwości ma postać operatywnego biznesmena, który gromadzi, gromadzi, gromadzi. Często kosztem mało płatnej pracy innych. Zły duch nieumiarkowania w jedzeniu i piciu wdzięczy się w szatach poszukiwacza nowych smaków, kto jeszcze nie spróbował sake, ten świata nie poznał.

Tak, są złe duchy, trzeba je wyrzucać z siebie. I nie oswajać. Amen, koniec kazania.

Ewangelia na dzisiaj

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga».

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 (Mk 1,21 – 28)

Itinerarium

NA CHWAŁĘ BOŻĄ TE KANAPKI I POGADUSZKI

Sobota 30 stycznia 2021

W imię Boże! Czasem wypowiadam tylko tyle, rozpoczynając jakąś rozmowę, ruszając w podróż czy pisząc pierwsze słowa w Itinerarium. Zwykle dołączam do tego znak krzyża.

Czy jecie, czy pijecie czy cokolwiek innego robicie, wszystko na chwałę Bożą róbcie – zachęcał św. Paweł. A ja też zachęcam, aby dedykować Panu Bogu wszystko, co myślimy, mówimy i robimy.

Wszystko! Taka dedykacja pozwala na łączenie wszystkich spraw naszego życia z Panem Bogiem i nadawania im głębszego sensu. Nie tylko pijemy kawę, zjadamy kanapki czy klikamy na klawiaturze – chwalimy Pana Boga!

Itinerarium

999 TO ZA MAŁO 1000 MOŻE ZADZIAŁA

Czwartek 29 stycznia 2021

Mam wiele doświadczeń życiowych, które nauczyły mnie, że nigdy nie wolno przekreślać drugiego człowieka i tracić nadziei. Jedno zdarzenie, ilustrujące tę prawdę, przytaczam dalej, pisałem o tym kilka lat temu. Dopisuję tylko, że główny bohater dziś ma się dobrze i odmienił swoje życie startując z kupki gałęzi pod kościołem.

To, czym się chcę z wami podzielić, to kilka może aż banalnych prawd.

Najpierw, nigdy nie wolno tracić nadziei w próbie pomocy drugiemu. Czasem jesteśmy jedynym źródłem nadziei, dla alkoholika, narkomana czy życiowego rozbitka. Tacy ludzie nie mają nadziei, toczą się bezładnie bez nadziei, że może być inaczej. Ale mogą tej nadziei zaczerpnąć od nas.

Nie ma sensu, to druga rzecz, besztać, rugać i naskakiwać na takie osoby. Owszem, nam będzie lżej, jeśli komuś wygarniemy, nie zmieni to jednak motywacji takich osób. Kompletnie przeciwskuteczne są teksty typu: „Coś ty z siebie zrobił?!”, „Jak ty wyglądasz?!”, „Stoczyłeś się na dno!” Takie teksty to kolejne kamienie dla tonącego, to dodatkowe gnojenie zgnojonego – pokażcie mi w Ewangelii jeden przykład takiego zachowania Chrystusa. Za to wartość ma każdy ozdrowieńczy zastrzyk – „Chłopie, ty dasz radę, wszystko zależy od ciebie!”, „Pani to mogłaby być miss świata!” (do nie myjącej się od pół roku), „Widzę, że dojrzałeś do zmiany, cieszę się!”.

I po trzecie, wykonujecie po raz dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewiąty (999) taki zastrzyk nadziei, i machacie ręką – „To bez sensu!” Błąd! Za tysięcznym razem ktoś wreszcie nałamie gałęzi i się podniesie!

Zdjęcie – po raz któryś na działkach niesiemy nadzieję życiowym rozbitkom.

NA KUPCE GAŁĘZI

Rozmawiałem z Grzegorzem w środę wieczorem, tłumaczyłem, że coraz gorzej wygląda, że szkoda życia, że F-16 zeżre mu wątrobę i trzustkę. Grzegorz to inteligentny gość ale kilka lat temu wódka zaczęła rządzić jego życiem, stracił pracę, potem przyszedł rozwód i wreszcie eksmisja z mieszkania.

Rozmawialiśmy wiele razy, Grzegorz mówił, że chce się wyrwać, że ma dość nocy na melinach czy w pustych ruderach, gdzie nie ma prądu i wody, że chciałby zacząć na nowo. Na tym się jednak kończyło. W tamtą środę był tylko na małym rauszu, zachęcałem, żeby poszedł na odwyk, że jak tam pójdzie dostanie nowe ubranie, kosmetyki, buty.

W piątek, dwa dni po tamtej rozmowie zadzwonił telefon:

– Tu Grzesiek, jestem na odwyku.

Odwiedziłem go następnego dnia, przywiozłem to, co obiecałem. Co go przekonało wreszcie do decyzji, pytam.

– No przecież ksiądz mówił, żebym zaczął od nowa.

W nocy ze środy na czwartek Grzegorz stoczył szaloną walkę. Po kolei trzech bezdomnych jak on kumpli ciągnęło go na meliny, obronił się przed każdym z nich. Wiedział, że w czwartkowy ranek musi stawić się na odwyku z 0,00 promila na alkomacie, co jest warunkiem rozpoczęcia leczenia. Poszedł pod kościół „Ave”, znalazł kawałek suchego miejsca pod murem, nałamał kupkę gałęzi, żeby nie leżeć na betonie i nie przeziębić nerek. Rozdygotany przespał jakoś noc pod gołym niebem, przyjęto go na odwyk. To była najważniejsza noc w jego życiu, jak powiedział. Noc walki i zwycięstwa, tak myślę.

F-16 to techniczny spirytus z Ukrainy przemycany do Polski. Można go kupić po 6 zł za pół litra. To najbardziej popularny trunek bezdomnych. Niestety, zżera wątrobę, nerki, trzustkę, pustoszy żołądek i jelita, wywołuje także omamy.

Itinerarium

ROZUM SIOSTRY  I BRACIA

Czwartek 28 stycznia 2021 wspomnienie św. Tomasza z Akwinu

Czasem z rozbawieniem a czasem ze smutkiem odnotowuję coraz częstszą ucieczkę od rozumu w naszym pokoleniu. W pewnym stopniu umożliwiają to komputery i Internet, podsuwają nam gotowe rozwiązania, nie musimy myśleć, rozważać i analizować, wystarczy „enter” lub „Lubię to!”.

Chęci do rozmyślania nabrałem dawno temu, zaraz po maturze, kiedy zafundowałem sobie długie i samotne rekolekcje w Czernej pod Krakowem, pod kierunkiem karmelity bosego o. Cherubina. Codziennie otrzymywałem kasetę z dwoma konferencjami mnicha, którą odsłuchiwałem na niezawodnym magnetofonie „kasprzaku”, a po każdej półgodzinnej konferencji miałem dwie godziny na rozmyślanie, czyli analizowanie słuchanych treści oraz próbach ich aplikacji w swoje życie. Potem rozmawiałem z o. Cherubinem o swoich przemyśleniach.

Staram się dużo myśleć, wprawiać w ruch rozum, analizować i wnioskować, przypuszczać i prognozować. To pozwala mi dostrzegać bliskość Pana Boga i wierzyć w dobro ludzkie. I jechać na możliwie najmniejszych obrotach silnika na oblodzonych jezdniach. I patrzeć spokojnie w przyszłość.

Na zakończenie, piszę ten tekst w dniu św. Tomasza z Akwinu, świętego, który znakomicie wykorzystał dar Boży, jakim jest rozum. A bez rozumu, bez myślenia, możemy stanowić dobry przedmiot żartów dla góralek, o czym naprawdę na koniec :

Jacyś cwaniacy umieścili w Internecie ofertę bardzo tanich turnusów w Zakopanem. Były nawet wizualizacje pensjonatu, pokoi i łazienek, przykładowe i wypasione menu. Trzeba było tylko przy rezerwacji wpłacić chyba połowę sumy, jakieś dwie stówki. Chętni zapłacili i pojechali do Zakopca, a tam żadnego pensjonatu, że o łazience nie wspomnę. Reporter, który badał sprawę, zapytał góralkę, co myśli o sprawie. Góralka zaś mniej więcej skomentowała tak:

– Panie, Internet Internetem, ale rozum trza mieć. Jak czegoś nie ma, to nie ma. Jak nie ma pensjonatu, to nie ma. A jak se cepry wykupili spanie w Internecie, to niech tam śpią teraz! Niech se tam teraz jedzą w tym Internecie i sikają i się kąpią. No, panie, Internet Internetem! Ale rozum to trza mieć!

Itinerarium

REVERIEN – ABY SIĘ NIE POWTÓRZYŁA HISTORIA

Środa 27 stycznia 2021

Dziś rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Wydaje się, że wszystko już na temat holocaustu wiemy, że to temat zamknięty i nigdy do podobnych zdarzeń nie dojdzie. Do pewnego momentu myślałem podobnie i nawet trochę nudziły mnie kolejne rocznice związane z Auschwitz.

Z polskiej perspektywy ludobójstwo jest odległym tematem, zarówno historycznie („to było dawno”) jak i geograficznie („to było daleko”). Wydaje mi się, że nie znamy albo zapomnieliśmy o ludobójstwach, które dokonywały się gdzieś tam. Gdzieś tam. Miałem przywilej poznać kilka lat temu i zaprosić do Lublina Reverien Rurangwa, Ruandyjczyka z plemienia Tutsi ocalałego po rzezi jaką urządzili im sąsiedzi z plemienia Hutu. To działo się niedawno, w 1994 r. Poznałem również krewnych Kurdów zagazowanych w Halabdży przez Saddama Husajna w 1988 r.

Reverien na spotkaniach wyciąga jedną ręką sztuczne oko, pamiątkę po ciosie maczetą. Druga ręka to proteza, też obcięta maczetą. Ale Ruanda i Kurdystan są daleko od nas.

Daleko. Holocaust wydarzył się jednak u nas, w Polsce. I to już jest blisko. I to zobowiązuje. Do pamięci i do nawrócenia do miłości i braterstwa. Tak, aby historia, która lubi się powtarzać, jednak się nie powtórzyła.

Itinerarium

BLISCY SIOSTROM I BRACIOM MUZUŁMANOM

Słowo na Dzień Islamu Wtorek 26 stycznia 2021

Pierwszych muzułmanów lepiej poznałem więcej nić ćwierć wieku temu. Byli Bośniakami, uchodźcami po wojnie w byłej Jugosławii, w Lublinie rozpoczynali nowe życie.

Trochę później, bo 20 lat temu narodziła się idea Dnia Islamu w Kościele Katolickim, na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, co roku wypada to 26 stycznia.  Początki obchodów tego dnia zbiegły się z masowymi ucieczkami Czeczenów po wojnach z Rosją. Przez Lubelszczyznę przewinęło się ponad 90 000 tych kaukaskich górali ponieważ tędy wiodą jedyne możliwe drogi uchodźców na Zachód. Część z nich osiedliła się tutaj, wielu z nich poznałem i nadal poznaję. W ciągu tego czasu poznałem też Inguszów, Dagestańczyków, chyba też kilku Bałkarów, wszyscy są muzułmanami z Kaukazu. Tak się złożyło, że zaprzyjaźniłem się z Meschetyńcami i Kistami, mniejszościami islamskimi w Gruzji, Tatarami z Krymu i Kurdami z Erbilu. Właściwie to praktycznie uczestniczę w dialogu katolicko – islamskim pod ćwierć wieku i nie ma tygodnia, aby ten dialog się nie toczył.

Ten dialog z muzułmanami jest nam, chrześcijanom, bardzo potrzebny. Może niektórych z was to zbulwersuje, ale uważam, że dzisiaj islam może ożywić nasze więdnące chrześcijaństwo. Dla większości muzułmanów, których znam, nie jest problemem, aby w czasie ramadanu (w jakimś sensie odpowiednik naszego Wielkiego Postu), nic nie jeść ani nie pić od wschodu do zachodu słońca przez 30 dni, ten czas wypada zwykle późną wiosną. Dla wielu katolików piątkowy post od mięsa bywa dużym problemem, a dyspensowanie od postu w tzw. majówki stało się już prawie normą. Muzułmanie, których znam, bez zażenowania rozkładali swoje dywaniki do modlitwy na lotniskach albo prosili o przerwę w spotkaniu, aby w oznaczonej godzinie odmówić salat. Katolicy bardzo rzadko o 12:00 odmawiają Anioł Pański lub o 15:00 Koronkę. Domy starców, domy pomocy społecznej czy domy dziecka, dla wielu muzułmanów są zgorszeniem, tacy ludzie znajdują miejsca w ich bliższych lub dalszych rodzinach. A przecież to nasza cywilizacja wyrastała na przykazaniu miłości bliźniego.

Nie dziwi mnie, że na Zachodzie zamykane są kościoły, a powstają meczety, zwykle świątynie wznoszone są siłą wiary, a tej chrześcijańskiej w Europie coraz mniej. Islam jednak nie zagraża chrześcijaństwu, chrześcijaństwo słabnie z powodu własnej niewiary. Religią Europy stała się konsumpcja, trochę jeszcze przyprószona obrzędami chrześcijańskimi. I stawiam sobie pytanie czy ewangelizacja zastępowana jest islamizacją?

Oczywiście, upraszczam nieco w tym wpisie tok rozumowania. Doskonale wiem o masakrach chrześcijan w Nigerii czy Iraku, choć mają one podtekst polityczny i stoją za nimi pieniądze określonych mocarstw (Iranu czy Arabii Saudyjskiej). Ten wpis nie jest jakąś bezkrytyczną pochwałą islamu, jego fałszywe wersje rodzą terroryzm, co jest godne absolutnego potępienia.

Mamy siostry i braci muzułmanów, inaczej ale mocno wierzących. Siły wiary od nich możemy się uczyć. Mamy jednego Boga, w którego wierzymy. I w Nim jesteśmy jakoś sobie bardzo bliscy.

Zdjęcia – Erbil w Kurdystanie.

Itinerarium

ŁOSIE W TROSCE O NAJSŁABSZYCH

Poniedziałek 25 stycznia 2021

Trochę o łosiach dzisiaj, o mądrych łosiach, które od wielu lat podglądam. Otóż łosie zwykle żyją pojedynczo i samotnie, żerując na mało dostępnych bagnach i grzęzawiskach. W okresie zimowym, kiedy dokucza im mróz i z trudem znajdują pożywienie (zamarznięte są trawy, na drzewach nie ma liści) zdobywają się na niezwykłą solidarność i troskę. Gromadzą się w stada, czasem liczące nawet do dwudziestu sztuk i układają się niemal koliście do snu. W samym środku moszczą się klępy (łosiowe żony), będące w tym czasie w połowie ciąży, ogrzewane ciałami innych osobników ze stada. Stado otula i ociepla ciężarne zwierzęta, instynktownie zapewniając im przetrwanie najgorszego czasu.

Tyle o łosiach. Czasy mamy dzisiaj trudne, a najtrudniejsze dla najsłabszych. Sam staram się zauważać tych najsłabszych wokół mnie, modlę się za nich, rozmawiam, jak umiem wspomagam. Może to się wam wydać zabawne, ale w miarę regularnie dowożę drewno pewnemu samotnikowi, starszemu panu, żyjącemu kompletnie poza całym naszym systemem. Ten pan pali owo drewno w kozie (urządzenie grzewcze starszego typu), nie zamarza w swojej ruinie. Wspomagają mnie w tym inni wolontariusze, więc trochę naśladujemy łosiową troskę o najsłabszych.

Bardzo wam polecam naukę z łosiowych zwyczajów. Troskę o najsłabszych, bezradnych, zapomnianych. To nasza wiara, Ewangelia na 2021 rok.

Itinerarium

A SŁOWO BOŻE CZYTACIE?

Kazanie na 3 Niedzielę Zwykłą 24 stycznia 2021

Nie za bardzo spodobała mi się idea Niedzieli Słowa Bożego, dziś właśnie po raz drugi obchodzona w Kościele Katolickim. W przeciwieństwie do naszych braci protestantów i żydów, my katolicy jesteśmy wyraźnie niedożywieni, jeśli chodzi o spożywanie Bożego Słowa. O ile dla nich stanowi ono codzienny pokarm, my traktujemy je jako rzadko stosowaną witaminkę.

Kazania absolutnie nie zastąpią osobistej lektury Bożego Słowa, kaznodzieje przekazują tylko to, co myślą o danym fragmencie, komentują go, ale  zawsze jest to danie „z drugiej ręki”, przetworzone przez wyobraźnię, doświadczenie i mądrość głoszącego.

Nie ma żadnych podstaw, aby sądzić, że katolik czytający Pismo Święte może pobłądzić, naprawdę nikt nie potrzebuje pośrednika przy lekturze tego, co Bóg mówi do konkretnej osoby.

Nie zamierzam tutaj zachwalać wartości Bożego Słowa, tak samo jak dziwne byłoby zachęcanie do jedzenia chleba. Chcę jednak zaświadczyć, że Boże Słowo mocno mnie zmieniło i nadal zmienia. Czerpię z Niego siłę do przebaczania, chęć do dzielenia się chlebem i pieniędzmi, wolę do bycia blisko z ludźmi, pewność miłości i radość z życia. I wiele więcej jeszcze. I to jeszcze, że chcę iść za Nim, jak ci z dzisiejszej Ewangelii.

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.

Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

 (Mk 1,14 – 20)

Itinerarium