Z CHRYSTUSEM W WIELU UKRAIŃSKICH OBLICZACH

Sobota 5 marca 2022

Ta wojna ma wiele nowych oblicz, jest to chyba pierwsza wojna światowa Internetowa, wcześniejsze wojny w Kuwejcie i Iraku na początku wieku były zdecydowanie telewizyjne. To za sprawą CNN, która praktycznie towarzyszyła z kamerami i mikrofonami armii USA i jej sojusznikom. Odnoszę wrażenie – ale jest to perspektywa środkowo – europejska – że w tej internetowej wojnie górą są przeciwnicy Rosji. Każdy nawet średnio ogarnięty użytkownik sieci może gdzieś włączyć się z komentarzem, lajkiem czy podpisać jakąś petycję, bardzo zachęcam do takich potyczek.

Jest tu jednak pewne niebezpieczeństwo, że można na tym poprzestać. Zachęcam zatem bardziej niż do klikania, aby spotkać się z jakąkolwiek osobą, która uciekła z Ukrainy. Jest tych ludzi bardzo wielu, praktycznie można ich spotkać wszędzie. Czasem potrzebują prostego wprowadzenia w polskie realia, na przykład, że jak mają już polskie numery telefonów to mogą tanio dzwonić po Unii Europejskiej (z ukraińskich jest drogo) albo informacji, gdzie jest polska apteka i że mogą kupować leki na paszport, recepta nie jest konieczna.

Wydaje mi się, że jako Polacy, chrześcijanie, zdajemy właśnie bardzo dobrze egzamin z Ewangelii – „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie…” Spełnienie tego kryterium zgodności życia z Ewangelią jest jednym z warunków osiągnięcia szczęśliwego życia wiecznego, ale wcale nie musicie o tym pamiętać, od tego jestem ja, nachalny nie będę. Zatem krótko – pełna solidarność, to spotkanie twarzą w twarz, z Chrystusem z wieloma ukraińskimi obliczami.

I na koniec, Putin stał się teraz bohaterem wielu analiz, psychologicznych, psychiatrycznych, jego CV jest prześwietlane z każdej strony. W pewnym sensie  uwaga całego świata skupia się na nim. To grozi pominięciem prostych kategorii moralnych, w tym podstawowych – zła i dobra. Listę zła wyrządzonego przez niego mogą sporządzić nie tylko Ukraińcy, ale i Gruzini,  Czeczeni oraz liczni obywatele samej Rosji.

Przypominam też o wsparciu naszych działań i z serca za każdą złotówkę dziękuję, Bóg zapłać:

– przez zbiórkę:  www.pomagam.pl/ukraina

lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe Ukraina

Dla chętnych na wolontariuszy:

731 926 090

lub 81 534 2652

Na zdjęciu: kolejna pomoc dla Ukrainy z Centrum Wolontariatu

Itinerarium

NA GRANICY I DRAMAT I DOBRE DZIEŁA

Piątek 4 marca 2022

Kiedy piszę te słowa, przy przejściu granicznym w Lubyczy Królewskiej tłoczą się blisko trzy tysiące Ukraińców, w większości są to kobiety z dziećmi. Raczej nie mają szans, aby wydostać się stamtąd do rana. Oczywiście są poumawiane samochody, które przyjadą po konkretne rodziny, ale to dotyczy może stu osób.

Dla przeciwwagi, na innym przejściu, w Dołhobyczowie, pięć wysłanych przez mnie autokarów zabiera właśnie ponad 300 osób niepełnosprawnych i z domów samotnej matki, z Żytomierza. Prośbę o zaopiekowanie się tą grupą otrzymałem wczoraj z Caritas Ukraina. Wystarczyło kilka godzin telefonowania i mailowania, aby były autokary, pakiety powitalne i kilkunastu wolontariuszy, którzy wiedzą gdzie i kogo dalej kierować.

Egzamin z solidarności znakomicie zdajemy my, obywatele, potrafimy szybko i sprawnie zorganizować dzieła miłosierdzia i skutecznej pomocy. Z kolei stan przygotowania struktur państwowych i samorządowych oceniam, eufemistycznie mówiąc, jako wysoce początkowy, lepiej radzą sobie wsie, gminy i miasta.

Wiem, co piszę, oprócz granicy byłem w tzw. hubie wojewódzkim, gdzie ma być zbierana i dalej dystrybuowana pomoc dla Ukrainy oraz Ukraińców. To, co zobaczyłem i usłyszałem, to był niewyobrażalny chaos, bezładna bieganina terytorialsów, więźniów oraz chyba harcerzy. Ze zdziwieniem ustaliłem, że tym punktem kieruje mój znajomy, na co dzień … kartograf! Ktoś zwerbował go telefonicznie, nie mówiąc co i jak ma robić, bez problemu może naszkicować mapę tego chaosu. Ale przydałem się i ja, bo wynikło iż ta młodzież krzątająca się wśród stert szmat od rana do późnego popołudnia nie dostała nic do jedzenia i picia. Szlag mnie trafił, ale rozum działał, obok jest restauracja, znam szefa.

– Masz jakąś zupę?

– Hm, sto litrów grochówki …

Za pół godziny wszyscy byli nakarmieni, woda też się znalazła. No, ale ja nie potrzebowałem żadnych pism, pieczątek, wuzetek i narad. Zadysponowałem jedynie może dwustu złotymi – dla porządku Waszymi, pochodzącymi ze zbiórek i Waszych przelewów.

Nie piszę tego, żeby się jakoś wywyższać, tylko, żeby pokazać, że wolontariat i solidarność działają od razu, prosto z serca. Z drugiej strony jest mi przykro, jak widzę marazm  i bezradność urzędniczą. Jasne, to nie wina tych ludzi, tylko jakiejś przedziwnej sromocie aparatu państwowego, a bardzo chciałbym, aby decyzyjne osoby widziały nie papiery a osoby, na przykład te w Lubyczy Królewskiej.

I na koniec, fraza z Ewangelii, wobec głodnych tłumów Pan Jezus zdecydował szybko w swojej rybackiej spółdzielni (Apostołowie, pierwsza parafia!) – „Wy dajcie im jeść!”

Blisko dwustu wolontariuszy z naszego Centrum wita przybyszów z Ukrainy przy przejściach, transportuje ich na noclegi (to już blisko tysiąc ugoszczonych Ukraińców u nas) a potem pomaga  w dalszych krokach. Przysięgam, to naprawdę dobrze zorganizowane Państwo Wolontariatu. Mamy jedynie ciągle braki kadrowe i finansowe, zatem konto poniżej oraz kontakt do „kadr”:

– przez zbiórkę:  www.pomagam.pl/ukraina

lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe Ukraina

Dla chętnych na wolontariuszy:

731 926 090

lub 81 534 2652

PS. Z ostatniej chwili, w jednym z naszych autokarów jest trochę wolnych miejsc, pojechał do Lubyczy.

Itinerarium

PIĘKNO NA WOJNIE

Czwartek 3 marca 2022

Uczę się tej nowej wojny każdego dnia, w zasadzie od wielu lat, od krwawego zniszczenia Czeczenii przez Putina (2000 r.). Co się dzieje – sięgając po prosty obraz – gdy chcesz zdobyć coś, co do ciebie nie należy? Możesz spróbować tę rzecz kupić albo usilnie przekonywać właściciela do oddania. Nie udaje się? Możesz jeszcze tę rzecz ukraść, na przykład podstępem. W relacjach pomiędzy państwami, uzależnianie jednych od drugich może następować drogą ekonomii (kupowanie słabszych), uwodzenie kulturą (powab piękniejszych) albo inteligentna kradzież (np. poprzez manipulowanie wyborcami na swoją korzyść). Te wszystkie metody stosują silne mocarstwa od wieków, włącznie z największymi  wystrojonymi w wytworne szaty demokracjach.

Ale co możesz jeszcze zrobić, żeby zdobyć upragnioną rzecz? Możesz ją wyrwać siłą, uderzyć kogoś albo go zabić. Tak właśnie Putin bierze Ukrainę, a cała reszta świata wyznającego inne zasady woła: „Nie daj się Ukraino, trzymaj się!” No jeszcze się trzyma, a całe  NATO, UE, oenzety i podobne im byty, zasiadły w lożach kibiców i skandują – „Ukraina! Ukraina! Ukraina!”

I jeszcze rzecz z pozoru zabawna, prawdziwa. Dwie wolontariuszki, Ukrainki, dzielnie wspomagające swoich rodaków. Pierwsza:

– Zobacz, nasz Żełeński to młody i przystojny, a ten Putin … Tfu, stary i brzydki …

– Widziałam, widziałam, ale ten drugi, Alek (Aleksiej Nawalny – MP), to już lepszy.

Młodzież ma swoje wojny, estetyczne, nie do końca je pojmuję, ale walczcie dziewczyny.

Itinerarium

PAN JEZUS W PIĘTNASTU ODSŁONACH

MIGA PO UKRAIŃSKU

Na zdjęciu obok mnie jest Rosa, ma dziesięć lat (sorry za wygląd, sypiam nie za wiele). A za Rosą jest jej brat, Danił, ma siedemnaście lat. Jest jeszcze ich szesnastoletnia siostra, Tania i czternastoletni brat  Wiaczesław. I mają rodziców, Elenę i Wiaczesława, oraz babcię, Halinę. Danił i Tania mówią po rosyjsku, ona nawet zna kilka słów w angielskim.

Danił i Tania mówią, a Rosa jest głuchoniema, tak samo ich brat Wiaczesław, tak samo jak ich rodzice i babcia, babcia na dodatek ledwo widzi.

Razem z nimi wczoraj wieczorem do naszego Centrum Powitania, wbiegło jeszcze osiem innych osób, wszyscy głuchoniemi, od sześcioletniego Makarego po dobiegającego pięćdziesiątki Tomy, niestety powoli tracącego wzrok.

To w sumie są trzy rodziny, w całej piętnastce tylko dwoje – Danił i Tania – mówią. Reszta miga, po ukraińsku, trzeba wiedzieć, że języki migowe mają swoje wersje narodowe, co oznacza, z grubsza, że migający Anglik może się nie dogadać (domigać?) z migającymi Ukraińcami.

Kiedy wszedłem do Sali Powitalnej  i zobaczyłem migającą piętnastkę, zaniemówiłem (na trochę). Chwilę porozmawialiśmy i już wiedziałem, że większego prezentu na Wielki Post nie mogłem otrzymać! Przecież to Pan Jezus w piętnastu odsłonach, migający po ukraińsku, głuchoniemy i w dwóch osobach już ślepnący!

Kiedy kilka dni temu rosyjskie rakiety zaczęły spadać na ich miasto, Zaporoże (wschodnia Ukraina), spakowali się w trzy rozklekotane samochody i ruszyli do Polski, a Pan Jezus, swoimi drogami, skierował ich do nas.

Po dłuższej rozmowie – na szczęście po rosyjsku, bo w miganiu jestem analfabetą – wiem już, że ojciec Rosy, Tanii, Daniła i Wiaczesława, jest Koreańczykiem z Północy, jego rodzice uciekli od dyktatora i najpierw osiedli w Kazachstanie. A ojciec, też Wiaczesław, poznał głuchoniemą Ukrainkę, Elenę, razem wyemigrowali do pracy właśnie do Zaporoża.

Jestem rozsierdzony na Putina i jego szatańską wojnę. Ale jestem wdzięczny Panu Jezusowi, że przychodzi w tak cudownych osobach do nas.

Nasi migający goście dostali ręczniki, pościel, szczoteczki i pasty do zębów. Przed północą poszli już spać w łóżkach, po raz pierwszy od bodaj trzech dni, spędzonych w samochodach. A śpią, uwaga!, w dawnym klasztorze Nazaretanek, wspaniałomyślnie przekazanym nam przez te cudowne siostry, brawo!

A możemy ich gościć dzięki Wam wszystkim, którzy wspieracie nasze dzieło, dzięki Wam, cudownym darczyńcom i ofiarodawcom! Chciałem to jakoś ładniej opisać, ale paluchy skaczą niezgrabnie po klawiaturze, więc wyszło właśnie tak. Dziękuję, Bogu, Wam wszystkim, a bardzo, bardzo, głuchoniemym i mówiącym i ślepnącym Gościom z Zaporoża!

Wsparcie:

– przez zbiórkę:  www.pomagam.pl/ukraina

lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe Ukraina

Itinerarium

LAMENT NAD SERCEM UKRAINY

Wtorek 1 marca 2022

Mam nadzieję, że moje siostry i bracia z Ukrainy wybaczą mi lament nad Kijowem. Kocham to cudowne miasto, może nie tak mocno jak oni, jak Wy, sąsiedzi moi zza Bugu. Czemu lament nad Kijowem?

To było 26 lat temu, rok 1996 r., dzielny mały naród Czeczenów, wywalczył niepodległość w wojnie z wielką armią jeszcze chyba Czerwoną. Po czterech latach, kiedy Rosją rządził już Putin (jako premier), wojska rosyjskie otoczyły Serce Czeczenów, Grozny, stolicę. Wydano rozkaz opuszczenia miasta przez wszystkich mieszkańców, kto pozostał był uznany za terrorystę. W ciągu dwóch miesięcy Rosjanie obrócili Grozny w zgliszcza i ruiny. I wtedy zamarło też Serce Czeczenów, znalazł się też zdrajca, Kadyrow Achmat, ojciec obecnego dyktatora, Ramzana. Ten zniewolił kaukaskie klany górali, trzyma je pod butem i kolbą do dziś jego syn. A stary Kadyrow skończył tak, jak na to zasłużył, w najpiękniejszym ze znanych mi zamachów, o tym na końcu.

Dzisiaj Putin chce Serca Ukrainy, Kijowa. Wierzy, że jeśli zdobędzie to Serce, pokona całą Ukrainę. Może zrobić to za wszelką cenę, za cenę ruin i zgliszcz po obydwu stronach Dniepru, za cenę śmierci wielu tysięcy ludzi, żołnierzy i cywilów.

Co wczoraj wydarzyło się w naszym Centrum Wolontariatu, które w gruncie rzeczy jest już Centrum Ukraińskim? Mamy tu niespodziewanie żłobek i przedszkole, to córeczki i synkowie uchodźczych rodzin, biegający po korytarzach naszego dużego lokalu. A jak już się zmęczą, to śpią wprost na stołach, i dobrze – patrz zdjęcie. Przyjęliśmy i zakwaterowaliśmy wiele rodzin naszych sąsiadów. Na razie mamy jeszcze ponad tysiąc wolnych miejsc, od Lublina po Gdańsk.

Wymyśliliśmy i już robimy Szybkie Przedszkola i Świetlice dla tych dzieci, mamy sale przy dwóch plebaniach i w innych obiektach. Poszukujemy jednak pedagogów, najlepiej z odrobiną znajomości choćby rosyjskiego, mamy placet Prezydenta Lublina. To jak ktoś umie dziećmi się zajmować, prosimy o kontakt.

Dogadaliśmy się z dobrą agencją pośrednictwa pracy i mamy ponad 400 ofert zatrudnienia, już tę pracę proponujemy naszym gościom z Ukrainy.

Opatentowaliśmy także Lotny Szpital, wkrótce specjalne busy z lekarzami pielęgniarkami pojadą do Centrów Recepcyjnych przy granicy, od Dorohuska po Hrebenne. Pośpieszą z pomocą zwłaszcza dzieciom, które po kilkudniowym pobycie przed granicą po prostu masowo się rozchorowują. Zatem jak ktoś umie się posługiwać stetoskopem czy strzykawką, zapraszamy do naszego Lotnego Szpitala.

No i dalej aktualne jest zaproszenie do wyjazdów (od 8:00 do 20:00) na granicę w formie wolontariuszy tłumaczy czy animatorów prostych zabaw dla dzieci.

Z wielkim szacunkiem pozdrawiam i jak najmocniej kieruję Bóg zapłać do Was wszystkich, którzy wspomagacie nas finansowo:

– przez zbiórkę:  www.pomagam.pl/ukraina

lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe Ukraina

Jest nas, tutaj, na różnych posterunkach, prawie 200 osób, w większości to wolontariusze z Ukrainy, ale też z Białorusi, Gruzji i kilku innych krajów.

Trochę dziegciu w tym miodzie. Wpada do nas zapłakana kobieta, lubelski przewoźnik zabrał ich ze Starego Sambora na Ukrainie do Lublina, 280 km, ustalili, że zapłacą po 50 euro za osobę, chodziło o kobietę z pięciorgiem małych dzieci. Przed granicą kierowca usłyszał od szefa, że cena wyniesie jednak po 130 euro od osoby, ten przekazał pasażerom. A oni tyle pieniędzy nie mieli. Wyszedłem do kierowcy i przekazałem do szefa firmy – okraszając swoją mową słowami uznawanymi słusznie za bardzo niecenzuralne – że dostanie tyle na ile pierwotnie się umówił (i tak drogo) albo w mordę. Wybrał, słusznie, wariant pierwszy.

I jak skończył Achmat Kadyrow? Otóż wybudowano na jego cześć wielki stadion (teraz jego imienia), na którym wzniesiono także bogato zdobioną trybunę honorową. Tam, 9 maja 2004 r., w Dzień Zwycięstwa w Rosji, Kadyrow przemawiał. Krótko, ponieważ bodaj w piątej minucie zdradzieckiej mowy wyleciał w powietrze ku … No, nie ku niebu raczej. Budowlańcy rok wcześniej zamurowali pod trybuną wielką bombę, odpalili właśnie w Dzień Zwycięstwa.

Nie pochwalam zamachów terrorystycznych, żal mi kilkunastu innych śmiertelnych ofiar, które zginęły na stadionie, Kadyrowa jakoś żałować nie umiem. Podaję to tylko jako przestrogę, gdyby w Kijowie chciał się zainstalować jakiś posłuszny Kremlowi zdrajca.

Itinerarium

TYLKO RAZEM SIOSTRY I BRACIA W MARATONIE

Poniedziałek 28 lutego 2022

Mam niemal wrodzoną sympatię do Ukrainy i Ukraińców, to już pół wieku, co ciekawsze – lub co gorsza – tę sympatię zawdzięczam Stalinowi. Zrozumiałem to trochę później, ale już w dzieciństwie dociekałem, co moi wileńscy dziadkowie i ojciec robią na Pomorzu, pod Kołobrzegiem, czemu tak często wzywają Ostrobramską i opowiadają jak cudownie wije się Niemen. Mieliśmy dalszych sąsiadów, o których mówiono, że są z „Wisły”, geograficznie mi się nie zgadzało, wreszcie ktoś z rodziny objaśnił mi, że to nazwa akcji, w czasie której przymusowo przesiedlono Ukraińców z Bieszczad i Roztocza właśnie na Pomorze. I jeszcze później dowiedziałem się, że zarówno nas, wileńskich Polaków, jak i Ukraińców, urządził tak Stalin. Pamiętam, że dziadek jak wymawiał jego nazwisko, spluwał na ziemię. Od dzieciństwa miałem kolegów i koleżanki, których dziadkowie czy rodzice, byli Ukraińcami. I jeszcze o Stalinie, tfu, wzorem dziadka, dał i nam i im ziemie, które były przez wieki niemieckie.

Na koniec tych wspomnień, przyznaję, że dobrze zapamiętałem soczyste ukraińskie przekleństwa, dlatego teraz doskonale rozumiem co mówią ukraińscy żołnierze o atakujących ich Rosjan. Pokrewieństwo naszych języków zapewne i Wam pozwoli odsłuchać wymowne przesłanie z poniższego linku (dzięki Zbyszkowi)

https://streamable.com/xhk2mp?fbclid=IwAR3-IIkgOLx-wDF_hNnMkEmwxD7czk0CuKiFjWhsMFg0u1tbAYAwRVDX6tU

Idee Stalina całkiem sprawnie realizuje jego następca na kremlowskich komnatach, Putin, rzecz jasna. Przez wieki, różni moskiewscy satrapowie układali – najczęściej za pomocą szabli, kul i czołgów – losy Polaków i Ukraińców. Czy krwawe zażynanie Ukrainy jest ostatnie w historii? I czy jeśli – nie daj Boże – się uda, to my jesteśmy następni? Tak, myślę, że to jest realny scenariusz, potwierdzony przez wydarzenia ostatnich ponad 200 lat.

Dlatego, siostry i bracia, tak ważna jest nasza solidarność z Ukrainą i Ukraińcami. Jestem cudownie wzruszony Falą Solidarności, jaka owładnęła Polaków. Jedno ostrzeżenie, nasze Festiwale, są zwykle krótkotrwałe, ten z roku 1980 trwał ledwo ponad dwanaście miesięcy, ten z 1989 może miesiąc, ostatni, związany z odejściem Jana Pawła II też był krótki. Teraz mamy już pięć dni Wielkiej Nowej Polskiej Solidarności. Tylko, weźcie to pod uwagę, że musimy nastawić się nie na sprint, ale na maraton. Putin – jak pokazuje to masakra Czeczenów (2001), zgniecenie Gruzji (2008), bezkarny podbój Krymu i Donbasu (2014) – jeśli jak już gdzieś wejdzie, to nie wychodzi. A kiedy wyjdzie z Ukrainy?

W weekend przyjęliśmy w naszym Centrum Wolontariatu wiele konwojów humanitarnych – 5 z Gdańska i Gdyni, z Gorzowa Wielkopolskiego, z Warszawy, brawo! Przyjmujemy – trwałą żywność, środki higieniczne, koce, śpiwory, zabawki dla dzieci, z medycznych witaminy, przeciwbólowe, suplementy. Także AGD, termosy. Nie bierzemy odzieży, mamy jej już wiele ton.

Wsparcie finansowe – bardzo dziękujemy – jest bardzo cenne, z niego opłacamy koszty wynajmu mieszkań dla uchodźców zza Buga, są dwie formy:

– przez zbiórkę:  www.pomagam.pl/ukraina

lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe

W niedzielę daliśmy, dzięki Wam także, dach nad głową m.in. kilku rodzinom z Kijowa i Żytomierza, samotnej staruszce z Szacka.

Pracujemy wytrwale, prawie setka wolontariuszy z Ukrainy, do tego tyle samo z Polski, ale wciąż mamy braki personalne. Proszę tutaj dzwonić:

81 5342652 lub 737 511 718.

A na zdjęciu? Krzysztof, Polak, znakomicie i szybko dogadał się z ukraińską „wnuczką”, my Polacy i Ukraińcy, razem!

Itinerarium

NAZARET  ŻYTOMIERZ  MARIA OLENA  JEUZS IWAN

Niedziela 27 lutego 2022

Nie wiem jak wyglądała przerażona młoda Żydówka, Maria z Nazaretu, uciekająca spod miecza Heroda. Widziałem kilka zdjęć młodych Żydówek i Polek, chroniących swoje maleństwa przed kulami Hitlera. Ale ostatniej nocy usiadła przed nami potwornie zmęczona Olena, razem ze swoim synkiem Iwanem. Dwie doby trwała jej ucieczka z Żytomierza, razem z koleżanką, ta też z dwójką małych dzieci.

Herod, Hitler, Putin, imiona ludobójców zmieniają się, ofiary najbardziej niewinne to dzieci, ich imiona także się zmieniają.

Piszę te słowa już z całodobowego centrum Domów Nadziei, przyjmujemy tu rodziny ukraińskie, rozmawiamy, słuchamy, a potem odwozimy w miejsca, gdzie mają dach nad głową, łóżka, gotowe posiłki. To już kilkadziesiąt, może więcej osób ugoszczonych w prawdziwych polskich domach.

Czego potrzebujemy?

Oczywiście potrzebujemy dalszych Domów, mieszkań czy pokoi,  jeśli chcecie je udostępnić, prosimy o znak. Jeśli możecie wesprzeć naszą wspólną misję, bardzo prosimy o wsparcie finansowe: www.pomagam.pl/ukraina lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe

Z góry Bóg zapłać i dziękujemy.

Wszelkie zgłoszenia – chętnych jako wolontariuszy do pracy na granicy (mile widziani animatorzy zajęć dla dzieci) albo w naszym lubelskim Centrum prosimy kierować pod numery: 81 5342652 lub 737 511 718.

I siostry i bracia, czuwajmy!

Itinerarium

OKSANA JUŻ W DOMU NADZIEI

Sobota 26 lutego 2022

Oksana z synkami, to ostatnia rodzina ukraińska, którą przyjęliśmy w piątek do jednego z Domów Nadziei w Lublinie, wcześniej były inne rodziny. Nie wiem ile takich Domów oddamy do dyspozycji naszych sióstr i braci z Ukrainy, trochę to też zależy od Was.

Cieszę się, że odżywa polska solidarność, musi jednak nastawić się na maraton. W przypadku naszego środowiska – Centrum Wolontariatu i Stowarzyszenia Solidarności Globalnej w Lublinie – pracujemy wedle pewnej sprawdzonej formuły gościnności. Każdą rodzinę najpierw przyjmujemy przy herbacie, trochę poznajemy, potem kierujemy do któregoś z Domów Nadziei. Te Domy zaś to mieszkania lub domy udostępniane przez naszych przyjaciół, znajomych lub przez nas samych. Staramy się, aby przy każdej rodzinie był ktoś, kto będzie rozmawiał i słuchał. To bardzo ważna służba, słuchanie i rozumienie. Słyszymy i widzimy strach, oszołomienie nową sytuacją, czasami wręcz rozpacz, zwłaszcza gdy następuje rozłąka z bliskimi, którzy pozostali w strefie wojny.

Oczywiście potrzebujemy dalszych Domów, jeśli chcecie je udostępnić, prosimy o znak. Jeśli możecie wesprzeć naszą misję, w sumie już wspólną, bardzo prosimy o wsparcie finansowe: www.pomagam.pl/ukraina lub przelewem

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej

nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe

Z góry Bóg zapłać i dziękujemy.

Druga sprawa, od soboty nasi wolontariusze  w roli tłumaczy z językiem ukraińskim i polskim, służyć już będą w trzech ośrodkach recepcyjnych przy przejściach w Hrebennem, Zosinie i Dołhobyczowie. Inni będą tam organizować ad hoc zajęcia dla dzieci. I dlatego poszukujemy wolontariuszy, którzy chcieliby pojechać do wspomnianych ośrodków w niedzielę i następne dni.  Zgłoszenia – 81 5342652.

I na koniec, starajmy się czuwać, najbliższe dni i tygodnie mogą przynieść rzeczy niewyobrażalne.

Itinerarium

STARCIE Z MOSKIEWSKIM DUCHEM

Piątek 25 lutego 2022

Nie mam satysfakcji z tego powodu, że wcale nie byłem zaskoczony wojną w Ukrainie. Spodziewałem się tego od dawna, często o tym pisałem, choć nie chciałem, aby do tego doszło. Pierwsze krwawe cięcie odradzający się rosyjski imperializm zadał Czeczenii, no ale któż by się przejmował losem małego narodu. Spotkałem zaraz po tym pewnie tysiące Czeczenów, przez Polskę uciekających dalej. Drugiego, równie brutalnego cięcia Rosja dokonała w Gruzji, temu już przyglądałem się z bliska, z Tbilisi i Gori. Zapamiętałem i zawsze powtarzałem smutne i spełniające się właśnie proroctwo Lecha Kaczyńskiego spod Gori w 2008 r. – „Dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, a pojutrze być może Polska”, cytuję z pamięci. No, ale co tam Gruzja, też mały naród w skali świata. Trzecie, też śmiercionośne, także widziałem na własne oczy, myślę o roku 2014 w Ukrainie. No, ale to był tylko Krym i kawałek dalekiej Ukrainy. Piszę nieco sarkastycznie, bo dla przyglądających się działaniom Putina od początku jego władzy, kolejne agresje były oczywiste.

Wojnom zacząłem się przypatrywać bliżej już w dzieciństwie, pierwszą była ta w Wietnamie, przegrana sromotnie przez Amerykanów. Zauważyłem, że i tamta wojna i kilka następnych (ale i wcześniejsze) w gruncie rzeczy zawsze były starciami dwóch lub więcej duchów. Pisząc „duchów” mam na myśli wartości i antywartości, które oczywiście przekładają się ostatecznie na bomby, czołgi i pociski. W Wietnamie pewien słuszny duch, nazwijmy go duchem dumy narodowej i chęci samostanowienia Wietnamczyków (ze wsparciem ówczesnego ZSRR), zdolny był oprzeć się potędze najmocniejszej armii świata z USA. Podobnie było w Afganistanie, w latach 80-tych ub. wieku, afgańskiego ducha niepodległości nie pokonały sowieckie armie, to samo powtórzyło się znów w ostatnim starciu Afgańczyków z siłami NATO. Niepodległościowy duch Czeczenów, niestety, został bezwzględnie zduszony przez okrucieństwo i miliony ton rosyjskich już bomb. Bardzo życzę siostrom i braciom z Ukrainy, aby ich duch zdolny był pokonać złego ducha z Moskwy.

W pewnym sensie w Ukrainie rozgrywa się także walka złego moskiewskiego ducha, bardzo silnego, z duchem Zachodu. A ten zachodni duch jest słaby, imperialnemu szaleństwu przeciwstawia sankcje ekonomiczne, które są poza uwagą ideologów w Moskwie. Zresztą, ten zachodni duch ma kształt portfela, jest słaby, zwiotczały, opiera się na silnej wierze w moc pieniądza. Boję się, że duch moskiewski, zły, bo wypełniony pychą i manią wielkości, jest jednak duchem silniejszym niźli rozleniwiony i spasiony duch Zachodu. O ile Zachód nie przemieni się duchowo, w strażnika wolności, herolda solidarności i męża pełnego odwagi, na dłuższą metę przegra. A wolność, solidarność czy męstwo, mają swoje korzenie w lekturze i praktyce Ewangelii.

I na koniec, obym był złym prorokiem, wracam do orędzia Lecha Kaczyńskiego, ono kończy się na „a pojutrze być może Polska”. Jest jednak także jeszcze następny dzień, jakieś „popojutrze”, czyli rosyjskie zastępy w Berlinie czy Paryżu. Proszę się nie śmiać, tak już w historii bywało, że Moskale gościli w tych stolicach, a żaden Napoleon czy Hitler na Kremlu stopy nie postawił. Owszem, pamiętam, był tam nasz rodak, Stanisław Żółkiewski, niecałe bodaj dwa lata, w XVII w. Na tę powtórkę jednak się nie zanosi.

Itinerarium

STAN PODWYŻSZONEJ GOTOWOŚCI

Czwartek 24 lutego 2022

To był też luty, dziewiętnaście lat temu, wtedy nadciągała wojna w Iraku. W kościele Świętego Ducha w Lublinie modliłem się razem z muzułmanami z Iraku, Algierii, Sudanu, Czeczenii, Egiptu i Jemenu o pokój i oddalenie groźby wojny, to była odpowiedź na apel Jana Pawła II.  Więcej o tym przeczytacie tutaj:

https://info.wiara.pl/doc/144880.Wspolna-modlitwa-przeciwko-wojnie

Wtedy wojna nadeszła, zginęły setki tysięcy ludzi. Mimo to uważam, że zrobiłem – inni uczestnicy tamtej modlitwy także – to, co mogłem i co powinienem.

Teraz modlę się o pokój w Ukrainie codziennie, to mogę i powinienem robić. Codziennie rano otwieram Internet i patrzę, czy wojna w Ukrainie nie rozgorzała na dobre, bo trwa już od ośmiu lat w różnych formach. To samo robi – na przykład – ks. Jarosław Rokhman w Stanisławowie (Iwano – Frankiwsk) i ks. Igor Kozankiewicz (Drohobycz), na zdjęciach.

Ze wspomnień dziadków wiem, że poranek 1 września w 1939 roku był – pomimo wszystko – zaskoczeniem, sam już dobrze pamiętam, że noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. też była spełnionym złym snem. Wojna lubi noce i poranki.

Nie wiemy jak dalej potoczą się wydarzenia na Wschodzie, co przyniosą kolejne dni. Ja jestem, tak to nazwę, w „stanie podwyższonej gotowości”, co także polecam. To oznacza nie tylko modlitwę, ale także dobrą codzienną służbę najbliższym, bez spóźniania się, za to z większą pieczołowitością w rozmowach czy choćby ze wzmożoną ostrożnością za kierownicą. W podwyższonej gotowości, coś na wzór Chrystusowego wezwania do aktywnej czujności.

Itinerarium