Środa 3 listopada 2021
Za ponad 350 mln euro powstanie prawdopodobnie mur na granicy Polski i Białorusi, za nasze, podatników, pieniądze. Mur, który tylko w nieznacznym procencie ograniczy próby przekraczania polskiego kordonu, legalne i nielegalne.
Mur ten jest bez sensu, ktokolwiek ma odrobinę wiedzy, rozumie, że runęły wszystkie historyczne mury. Mur to wyraz bezsilności, zawsze można zrobić podkop albo użyć katapulty (tak jest na rzece Rio Grande pomiędzy USA i Meksykiem) albo znaleźć drogę obok muru. W przypadku polskiego muru nie chodzi o cegły i beton, chodzi o władzę, o tym dalej.
Nie jestem za przyjmowaniem wszystkich i każdego, kto stanie przy granicy mojej Ojczyzny, za to ugoszczenie kilku tysięcy wojennych uchodźców, zwłaszcza rodzin z dziećmi, to żaden problem. Podobnie jak sensowne zagospodarowanie migrantów, którzy uratują nasz upadający rynek pracownika.
Polski mur to chwyt, słaby ale skuteczny chyba, aby rządzący (bez względu z jakiej partii czy koalicji) wygrali wybory. Mur ma powstać przede wszystkim w głowach i sercach Polaków, faktycznie u połowy moich rodaków już wyrósł. Jeśli uwierzmy w jego skuteczność, zagłosujemy za tymi, którzy go wystawili, rzecz jasna, że nie na murarzy ale na Brygadzistów. Na tym polega polityka. Moralność to sprawa dla ludzi wierzących, w Boga a nie w mury.
Czy zjawi się jakiś nowy Kaczmarski, z Gintrowskim i Łapińskim, i porwą nas mocną pieśnią „A mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat …” ?

