Czwartek 4 listopada 2021
Prowadziłem pogrzeby osób bezdomnych na wszystkich lubelskich cmentarzach i na kilku w województwie. Na starszych mają swoje mogiły wśród wszystkich innych, adwokatów, księży, wojskowych i profesorów, ziemia dla wszystkich ta sama, nad ziemią czasem jest różnica w pomnikach, wiadomo na czyją korzyść (ziemską). Na cmentarzu na Majdanku jest co prawda część, gdzie znajdziemy obok siebie kilkanaście grobów oznaczonych „NN” (Nomen Nescio, imię nieznane), nie ma jednak jakiejś specjalnej strefy bezdomnej.
Inaczej jest w Łodzi (być może gdzieś jeszcze), tam na cmentarzu Wszystkich Świętych wydzielono odrębne hektary i nazwano (dumnie) Cmentarzem Bezdomnych. Nie mam wątpliwości, że wymyślił to diabeł, w porozumieniu z pomocą społeczną, która kontraktuje sobie dziesiątki kwater, łatwiej jest pogrzebać kolejne osoby na mniej więcej tym samym kawałku gleby.
W ogóle radzę moim bezdomnym siostrom i braciom, aby starali się nie umierać pomiędzy połową grudnia a końcem stycznia następnego roku, niestety, nie zawsze się słuchają. Dwukrotnie czekałem z pogrzebem osób bezdomnych w tym czasie, ponieważ pomoc społeczna – fundująca usługi pogrzebowe takim osobom (z naszych podatków) – nie była w stanie rozstrzygnąć przetargu. Na moją interwencję usłyszałem – „Ale w czym problem? Przecież leży w chłodni i nic mu się nie stanie, jak poczeka do wyniku przetargu.” Rzeczywiście, poczekali, pogrzebałem.
Mam dobrą wieść dla moich bezdomnych sióstr i braci, w Ewangelii Chrystus mówi, że w domu Jego Ojca jest mieszkań[U1] [U2] wiele, możecie być pewni, że dostaniecie te w wersji premium, wygodne i blisko samego Pana Boga. A twórcy ziemskich cmentarzy dla was dedykowanych, dostaną zimne szopy na końcu czyśćca. A może nawet – oby nie – jeszcze piętro niżej, gdzie Diabeł pali w piecu papierami z pomocy społecznej.


