Piątek 23 kwietnia 2021
Noe, Abraham, Mojżesz, w całej Biblii znajdziemy co rusz odniesienie do ojców wiary. Nie wiem, na ile czujemy się ich dziedzicami, w tym sensie, że od nich otrzymaliśmy wiarę. Wiara nie spada z nieba, przekazują ją ludzie, którzy uwierzyli, ich imiona przechowują się w pamięci.
Wiara nas, Polaków, ma też swoich ojców, pierwszego z nich, św. Wojciecha czcimy dziś w liturgii. Nie wiem dlaczego, ale w naszej tradycji pamięć o ojcach wiary – św. Wojciecha, św. Stanisława Biskupa, św. Pięciu Męczenników – jest znikoma, może poza Gnieznem i Krakowem. Uczestniczyłem kilka razy 4 października we włoskich uroczystościach dedykowanych św. Franciszkowi z Asyżu, to wielka, radosna i barwna fiesta, państwowa, narodowa i ludowa.
Mam wrażenie, że my nie za bardzo umiemy szczycić się i cieszyć z naszych przodków, dotyczy to nie tylko świętych, nie mamy przecież też fiesty kopernikańskiej, chopinowskiej, mickiewiczowskiej czy kościuszkowskiej. Chętnie dołożę się do jakichś brawurowych produkcji filmowych, które pokazałyby nam i światu, że coś tam dla historii świata pozytywnego wnieśliśmy.
I wracam do wiary. Wiara w Polsce zaczęła się od św. Wojciecha i innych śmiałych świadków Ewangelii. Choć działo się to ponad 1 000 lat temu, to dzięki nim dziś wierzymy. Bo od nich pochodzi transmisja tego, w co my wierzymy. Mamy dziś powód do radości i dumy, do świętowania i podnoszenia głów w górę! Radości i jeszcze raz radości dla nas wszystkich życzę!
I przy okazji – niech każdy kto nie był dotąd w Gnieźnie, spłonie wstydem i jak najszybciej nadrobi ten brak.


