Pomimo pozorów Dzień Zaduszny, dzień wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych, jest jednak pełen nadziei. Nie wspominamy przecież kogoś kogo nie ma.
Dla wierzących ten kto zmarł, nadal żyje. Nigdy nie zdarza mi się myśleć o zmarłych, których znałem, jako o nieistniejących. Brakuje mi dotychczasowej formy kontaktu, ale poprzez modlitwę i pamięć, ich istnienie jest dla mnie bardzo realne. Bliskie są mi słowa Chrystusa: „Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie” (Ew. św. Jana). Tak, ci ludzie, których teraz obok mnie nie ma, umarli. Umarli, ale żyją.
Dla tych, którzy wątpią w ciąg dalszy istnienia po śmierci, ten dzień też jest pełen nadziei. Bo przecież noszą w sercu pamięć o życiu bliskich zmarłych.
Piękną rzeczą jest też wspominanie zmarłych, przypominanie sobie ich słów, czynów, dzieł czy nawet sytuacji humorystycznych. Nazywam to wdzięczną pamięcią. Ze słów, dzieł i czynów naszych bliskich zmarłych jesteśmy utkani my sami. Mam zwyczaj dziękować Bogu za konkretne osoby, które mnie czegoś nauczyły, czymś obdarowały. I za wspólne przeżycia. Kiedy tak dziękuję Bogu, wiem, że mówię Mu o kimś kto istnieje i żyje. Niekiedy mam przeczucie, że te osoby także słyszą moje dziękczynienia.
Mamy dziś dzień pełen nadziei, niech ona przenika wszystkie sprawy naszego życia. Modlę się, by wzmocniła każdego z was, w zdrowiu, odwadze i spokoju.


