Mówię często małżonkom ze stażem dziesięcioletnim i dłuższym, żeby mocniej troszczyli się o swój związek. Słyszę zdziwienie – „Ależ my jesteśmy małżeństwem!” Ślub nie cement, odpowiadam. Budowa dobrych relacji to długie i trudne starania, do rozpadu wystarczy chwila lub jedno głupstwo.
Zawsze trzeba troszczyć się o siebie nawzajem, dopytywać o zdrowie i samopoczucie, a przede wszystkim dobrze słuchać drugą osobę. Pandemia, która wyraźnie kończyć się nie zamierza, jeszcze bardziej przypomina o konieczności wzajemnej troski.
Spotykam ludzi zupełnie pogubionych w atmosferze pandemii, lepiej radzą sobie ci, którzy mają blisko siebie osoby rozumiejące i wspierające. I które mają czas i chęć słuchania.
Takich ludzi nazywa się opatrznościowymi, pewnie dlatego, że naśladują Bożą Opatrzność. A ta codziennie daje nam życie, chleb, powietrze i radość istnienia.


