Poniedziałek 1 listopada 2021 Wszystkich Świętych
Święci, święci, święci, wszyscy święci. Przyznam, że najbardziej lubię wrednych, niepokornych i bardzo grzesznych (w rozumieniu potocznym) świętych.
Święty brat Albert Chmielowski, na godzinę przed śmiercią zebrał swoich zakonników, oni z żalem prosili go, aby powiedział im jakieś przesłanie, bo już odchodzi. A Albert – „Uspokójcie się, dajcie papierosa!” Zapalił a potem zaraz umarł, znam tę historię z ust albertynów. Bł. ks. Jerzy Popiełuszko też namiętnie palił papierosy, nawet wiem jakie. Również błogosławiony Pier Giorgio Frassati pykał fajkę, był nawet w lubelskim kościele akademickim KUL jego portret, jak puszcza dymek na tle Alp. Gdzieś w połowie lat 90-tych ub. wieku jakiś niezbyt pojętny jezuita zamalował fajkę, bo mu się nie kojarzyła ze świętością, niestety dotąd nie naprawiono tego błędu. A przecież Frassati to Lavanga di Vita, Lawina Życia, jeden z najpiękniejszych życiorysów przesiąkniętych miłością do Pana Boga i ludzi.
Więcej nawet napiszę, w katalogach chrześcijańskich świętych i błogosławionych znajdziemy kobiety zarabiające płatną miłością, złodziei, zabójców, ojców i matki nieślubnych dzieci, wielokrotnych rozwodników (zwłaszcza wśród królów) i kłamczuchów. Oczywiście, w momencie nawrócenia zmienili swoje życie.
Mylimy świętość z kanonami przyzwoitości, dobrego wychowania, savoir – vivre, kultury osobistej czy poprawności obyczajowej. To nie tak, świętymi są ci, co oszaleli z miłości do Pana Boga i do ludzi. Świętość nie jest wynikiem badania bezgrzeszności na poziomie „zero”, ale owocem możliwie największej miłości.


