Środa 1 września 2021
W piątkowy wrześniowy poranek w r. 1939 rozpoczęła się wojna, której skutki do dziś odczuwamy, Polacy głównie w postaci granic naszego państwa. Nie ma już polskich Kresów, Niemcy stracili Śląsk i Pomorze. Wiele milionów ludzi zginęło. To prosty zapis, na pewno domagający się rozwinięcia.
Oczywiście wojna, ta ostatnia światowa, to czołgi, samoloty, okręty, bitwy, szturmy, fronty i batalie. Ale jak się to zaczęło? Historycy szukają przyczyn w odleglejszych dziejach Niemiec, jednak siłą napędową były idee, to one poruszyły wszystkie bronie. Chęć panowania nad światem, przekonanie o wyższości jednego narodu nad innymi, wreszcie faszyzm, uruchomiły mechanizmy mordowania, zabijania i niszczenia na niespotykaną dotychczas skalę.
To nie jest bez znaczenia, co mamy w głowach i sercach, idee wciąż decydują o naszych wyborach i przekładają się na działania polityczne oraz militarne. Są idee jednoczące ludzi i dzielące ich na wrogie obozy. Takie idee krążą też w naszych myślach. Niedaleko mamy do wojny – w nowoczesnej formie – jeśli mamy wrogów, a Żydów, Cyganów, uchodźców, bezdomnych czy więźniów (lista może być dłuższa) uważamy za gorszych, nie „naszych”.
Mam nadzieję, że idea jednoczenia, łączenia i zbliżania ludzi – dla mnie jasno wynikająca z Ewangelii – będzie coraz bardziej przenikać nasze wybory i przekładać się na mądre polityki. Taką modlitwą, o braterstwo, rozpoczynam wrzesień w 81 lat od wybuchu drugiej, oby ostatniej, wojny światowej.


