SIEDEM NASZYCH SZCZĘŚĆ Środa 30 grudnia 2020

Na szczęście choinki (naturalne) już zaczynają więdnąć. I na drugie szczęście prezenty już się nam opatrzyły i znudziły. I na trzecie szczęście karp został spożyty już do końca (albo, nie daj Boże, wyrzucony). I na czwarte szczęście laleczki w żłóbkach nic nie mówiły.

Ale na szczęście, piąte już, mamy wokół siebie ludzi. Tak jak pasterze w Betlejem i jak Maria z Józefem w Nazarecie. Bóg stal się jednym z nas, zjednoczył się z każdym człowiekiem. I tylko tu – tylko tu – między nami, znajdziemy Go. Tak było 2 000 lat temu i tak jest dzisiaj.

I na szczęście z tymi ludźmi możemy rozmawiać, żartować, kłócić się i sprzeczać, dogadywać i jednoczyć, wspólnie marzyć, razem budować. To jest szczęście szóste, podobne temu w Betlejem i w Nazarecie, gdzie też były ludzkie wspólnoty.

Pewnie już skończyliście świętować Boże Narodzenie i knujecie jakby tu zabalować na sylwestra. To źle i bardzo źle. Bo jest sposób na codzienną radość z bliskości Boga. Bo jest szczęście siódme. Możemy ludzi kochać, oddać im siebie, objąć całym sercem, umysłem i duszą, przygarnąć najbliżej i przez to ocalić. Miłość jest szczęściem siódmym, jest codziennym Bożym Narodzeniem. Co za szczęście!

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.