Już kilkanaście lat temu przyroda odarła polskie Boże Narodzenie z mrozu i śniegu. I jak tu świętować? Teraz pandemia ograniczy liczne spotkania rodzinne, na dodatek w Sylwestra nie odbędą się zbiorowe popijawy w centrach miast. Popsute Święta i Sylwester.
Piszę to z przekąsem, bo faktycznie forma naszego dotychczasowego świętowania końca roku obraca się właśnie w przeszłość. Ponieważ nie jesteśmy przygotowani na inne warianty, przypuszczam, że ze zdojoną siłą nadejdzie depresja i rozgoryczenie.
To oczywiście nie spowoduje automatycznego przejścia w sferę duchową. Choć, jeśli zechcemy odczytywać znaki, to może właśnie obecna sytuacja – na niebie i na ziemi – ku temu nas kieruje.
Czytam dzisiejszą Ewangelię. Scena spotkania Marii z aniołem, to zapis doświadczenia Jej serca. I podpowiedź, gdzie my możemy doświadczyć bliskości i działania Pana Boga. Nie przy śniegu i choinkach, nie przy śpiewie kolęd i łamaniu się opłatkiem. Jedynie w głębi naszych serc.
To nie jest tak, że choinka, Wigilia, kolędy, Pasterka, opłatek przyniosą nam Pana Boga. To my możemy Go tam zanieść, jeżeli odkryjemy Go w naszych sercach. Mamy jeszcze cztery dni, może się udać.
Ewangelia
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».
Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»
Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».
Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».
Wtedy odszedł od Niej anioł.
(Łk 1,26 – 38)


