NIKT NIE ZAMKNIE NAM UST I SERC Środa 4 listopada 2020

Chciałbym już nie myśleć i nie pisać o pandemii i protestach na ulicach naszych miast, wszyscy chcielibyśmy trochę więcej spokoju. Realistycznie jednak podchodząc do spraw, które dzieją się wokół nas, nie widzę szans na stabilizację rozhuśtanej sytuacji. Co nie oznacza, że jestem pesymistą.

Po ratowaniu sprzedawców chryzantem – skądinąd słusznym – rząd będzie musiał ratować kolejne sfery życia gospodarczego. Bo w czym gorsi są restauratorzy, taksówkarze, specjaliści od fitnessu i nauczyciele pływania?

Musimy coraz mocniej liczyć na siebie samych, na własną samoorganizację i budowanie wspólnot wzajemnej pomocy. Pamiętajmy, że rząd jest zawsze daleko i zanim słuszne postulaty przekują się na fakty, możemy sami zrobić wiele. Wystarczy bardziej interesować się życiem najbliższych, sąsiadów, koleżanek i kolegów z pracy, o samopomocy zdrowotnej już pisałem.

Kiedy jakiemuś człowiekowi zaczyna dziać się źle, potrzebny mu jest przede wszystkim drugi człowiek, resztę jakoś da się zrobić. No i najważniejsze, nawet jeżeli znowu zamknięte zostaną różne przestrzenie naszej aktywności, nikt nie zamknie nam ust, uszu, oczu, serc i wyobraźni.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.