Staram się wierzyć w Ewangelię, nauczyła mnie postaw, których nigdy nie wolno mi porzucić. Ewangelia uczy, że „błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”. I że trzeba miłować nieprzyjaciół. I że wszyscy ludzie, ci bliżsi i dalsi, są moimi siostrami i braćmi. I że zawsze powinienem przebaczać.
Staram się aplikować te prawdy i dzisiaj, kiedy widzę i słyszę, co dzieje się na ulicach polskich miast. Moimi siostrami i braćmi są ci co maszerują w protestach, i policjanci próbujący zapanować nad porządkiem. I ci, którzy są teraz u władzy. I ci, którzy chcą ją przejąć. I ci, którzy teraz nie mogą się pogodzić z zakazem wyjścia na cmentarze. I ci, co obserwują u siebie wzmożony kaszel oraz duszności i wiedzą, że nie dojedzie do nich karetka.
Wprowadzanie pokoju, braterstwo, przebaczenie, miłość do podobnie myślących ale i do wrogów, to nie są dziś dobre hasła na transparenty. To są bardzo trudne wymagania, ale to jest droga dla wierzących w Ewangelię. Moja droga.
Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.


