Ponieważ życie jest jedno, trzeba je przeżyć mocno i pięknie. Koniecznie dla kogoś i dla czegoś. Mam swoją listę osób dla których żyję, poświęcam się i sekwencję wartości, które staram się spełniać.
Tego uczy mnie dzisiejsza Ewangelia, jasna postawa Jezusa, który świadomy był celu swojego życia. Nie mogę się z Nim równać, ale wciąż walczę, aby nie żyć dla siebie.
I jeszcze, na koniec kazania, z Jezusem i Jego misją spotykam się w miłości.
Ewangelia na dzisiaj:
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».
(Mt 16,21 – 27)


