Obraz Matki Bożej Częstochowskiej znamy chyba wszyscy, a nawet mamy jego kopię w swoich domach. Tak samo jak krzyże nad drzwiami i krzyżyki na łańcuszkach.
Myślę, że to zobowiązuje. Pan z „rybką” (chrześcijańskie ID) nad tablicą rejestracyjną samochodu z dużą prędkością i na podwójnej linii wyprzedza sznur aut, wszyscy grzecznie zjeżdżamy lekko na pobocze, „rybek” nie mamy. A pani, która z okna widzi codziennie pijanego sąsiada, nie waha się krzyknąć: „Matko Boska! Żeby cię draniu szlag trafił!”. Bo ten pijany sąsiad sika pod bramą.
W Internetach mamy „like it”, które mało znaczą. Ale znacznie wcześniej funkcję tę miały już „rybki”, obrazy na ścianach, krzyże przy drzwiach i krzyżyki na szyjach. Lubimy – I Like it – Matkę Bożą, Krzyż i w ogóle Pana Boga.
Od lubienia do zrobienia. O to chodzi w życiu. I w Ewangelii.


