CUDA NAD WISŁĄ Kazanie na 100 lecie Cudu nad Wisłą sobota 15 sierpnia 2020

Dwa razy odnieśliśmy wielkie zwycięstwa w XX wieku, obydwa nad komunizmem. Raz w roku 1920, drugi w 1980 i 1989 (łączę te dwie daty w skojarzeniu z Solidarnością). W obydwu przypadkach bez jakiejś istotnej pomocy z zewnątrz.

Sto lat temu sunęła na Polskę – a dalej na Europę i świat – horda bolszewików, niosąca idee krwawej rewolucji. Przed ideologami komunizmu szła Armia Czerwona, zjawisko dotąd nieznane. Nie było to solidne carskie wojsko, ale w zasadzie nawałnica, podczas jej przemarszów  jeńców masowo rozstrzeliwano, rannych dobijano, mordowano lub palono chorych w szpitalach, gwałty były na porządku dziennym.

Nie mieliśmy żadnych sojuszników wobec ciżby wojsk bolszewickich, Anglicy i Francuzi dogadywali się z Leninem co do naszych granic i jak najszybciej chcieli wznowić handel z nowym państwem radzieckim. W Londynie panowało przekonanie, że na wschód od Wisły wszystko jest już Rosją.

Czy Bitwa Warszawska była rzeczywiście Cudem nad Wisłą? Nie mam co do tego wątpliwości, mam je zaś w stosunku do pogłosek o pojawieniu się postaci Maryi na froncie walk. Cudów nad Wisłą w r. 1920 było kilka. Największym chyba polityczne i patriotyczne zjednoczenie Polaków, owszem walczyli żołnierze, ale wsparcie mieli w całym narodzie.  To się nam Polakom rzadko zdarza, po r. 1920 jedność Polaków rozbłysła dopiero w r. 1980 i 1989. Drugim cudem była odwaga i rozmach wyobraźni polskich dowódców z Piłsudskim na czele. Trzecim był duch i chęć zwycięstwa w polskich żołnierzach. Pan Bóg cudownie działa przez ludzką jedność, przez odwagę i wiarę ludzi. Taki cud przydarzył nam się sto lat temu, a potem w latach Solidarności.

Świętowanie jubileuszu wielkiego zwycięstwa potrwa krótko. Znacznie dłużej przyjdzie nam czekać na cud narodowej zgody. Ale przecież nigdzie nie powiedziano, że cud nad Wisłą może zdarzyć się tylko raz.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.