Piątek 22 września 2017
Z piosenek o przyjaźni bodaj najbardziej pamiętam tę Agaty Budzyńskiej, „Moi przyjaciele”. Proste słowa, ale z ogromnym ładunkiem głębokich emocji. Agata, artystka, poetka i piosenkarka, zginęła tragicznie 22 września 1996 r. Podczas rejsu na Mazurach śmiertelnie zatruła się czadem z piecyka ogrzewającego żaglówkę.
Bez przyjaźni, o czym często Agata mówiła i śpiewała, życie blednie, traci w zasadzie cały sens. Kto się przyjaźni rozkwita radością, sam się wznosi w myślach i uczuciach, rozprasza smutki i niedole swoich przyjaciół. Otwiera się także na Pana Boga i wie, że „nie wolno deptać rumianków” ani krzywdzić żadnej żywej istoty. Przyjaźń jest prostym przepisem na szczęście własne i tych, których nią obdarzamy.
I dziś, i jutro, mamy dobry czas, żeby podziękować naszym przyjaciołom, zadzwonić, pozdrowić, smsa wysłać. I przyjąć do swojego grona tych, którzy czekają na nasz czas, słowo, dowcip, uśmiech, ciepło i życzliwość.
Kiedy was nie ma – to jakby nagle
Zabrakło w moim życiu muzyki
Kiedy Was nie ma – to czas mnie straszy
Że przeminę, że będę chwilą
Kiedy was nie ma – to jakby niebo
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
Kiedy Was nie ma – dosyć mam wszystkiego
I pragnę stąd na zawsze odejść
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Z wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć
Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
Przytulam do was moją miłość
I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam
Milion aniołków narysuję
I wszystkie razem postrącam z nieba
Dom na górze wybuduję
I zagram klauna kiedy trzeba
A tak to brzmiało w wykonaniu Agaty:
Pisałem także o niej np. tu:

