CO ROBISZ Z PŁOMIENNYM PRAGNIENIEM

Piątek 29 kwietnia 2016 Czy robimy coś jeszcze z płomiennym pragnieniem? Płomienne pragnienie? Brzmi z pogranicza poezji i to tej starej. Kobieta, której życie tradycja opisała jako „ansietato desiderio”, „płomienne pragnienie”, to Katarzyna ze Sieny, dzisiejsza patronka.

Była dwudziestym czwartym (24!) dzieckiem w rodzinie poety i  farbiarza Giacomo Benincasy oraz mieszczki ze Sieny, we Włoszech. Trudno to dziś sobie wyobrazić, choć może „500 plus” … Zmarła w wieku 33 lat.

Historia pamięta, że Katarzyna odważnie upominała księży, biskupów a nawet papieży, wszystko w celu uporządkowania sytuacji w Kościele w trudnym XIV wieku (tzw. „niewola awiniońska”).

Cokolwiek robiła Katarzyna, robiła to z „płomieniem”, ogniem i żarem, dziś powiedzielibyśmy na 100 procent. Dotyczy to jej odpowiedzialności za Kościół czy opieki nad chorymi w czasie epidemii. Płomień przenikał także jej modlitwę i pisma jakie zostawiła. Pewnie niewielu z nas sięgnie po jej „Dialog o Bożej Opatrzności czyli księgę Boskiej nauki”, gdzie w „Nauce o łzach” znajdziemy piękną wykładnię o łzach bojaźni, łzach słodyczy i łzach ognistych.

Nijakość jest coraz bardziej powszechną cechą naszych czasów, spotkań, zdarzeń i rozmów, są bo są. Czy cokolwiek jeszcze robimy z „płomiennym pragnieniem”? Cokolwiek jednak tak robimy, jest od Boga i ma najgłębszy sens.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.