NIGDY CI NIE WYBACZĘ

Piątek 6 kwietnia 2018 Jeżeli ktoś mówi (i myśli): „Ja ci tego nigdy nie wybaczę!”, objawia w istocie smutną prawdę o sobie samym. A jest ona taka: „Nie wierzę w Boga”.

Jeżeli ktoś nie chce wybaczyć, nie wierzy ani w Boga ani w swoje zbawienie ani w z martwych wstanie, zwłaszcza w tę ostatnią prawdę. „Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”, uczył Chrystus i potwierdził sens swoich słów na krzyżu: „Ojcze, przebacz im”.

Kto wierzy w z martwych wstanie ma moc do miłości i do przebaczenia. Nie wystarczy cieszyć się ze z martwych wstania Chrystusa, trzeba dojść do swojego drogą przebaczenia, każdemu i wszystkiego.

Itinerarium

GRZESZNA MAGDALENO WYMÓDL NAM

Czwartek Wielkanocny  5 kwietnia 2018 Czytając relacje ewangelistów, można dojść do absolutnie pewnego wniosku, że kobiety ze swoją wiara i intuicją przyjęły powstanie z martwych Jezusa, podczas gdy apostołowie zawiedli. One są pierwsze przy pustym grobie, pierwsze zaczynają głosić wieść o żyjącym Jezusie, właściwie zaciągają Piotra i resztę do oględzin grobu.

Bardziej złośliwi komentatorzy twierdzą, że Pan Jezus celowo najpierw ukazał się Marii Magdalenie, bo miał pewność, że ta z pewnością szybko to rozgada po całej Jerozolimie. Prócz niej, znajdziemy przy pustym grobie Joannę, Salome i Marię, matkę apostoła Jakuba, one także stały pod krzyżem (podczas gdy apostołowie prawdopodobnie opracowywali plan ewakuacji z miasta).

Teologia chętnie mówi o dwóch kobietach, które odegrały dużą rolę w historii zbawienia. Niezbyt pochlebnie o rajskiej Ewie, z zachwytem o Marii z Nazaretu (słusznie). Ośmielę się twierdzić, że gdyby nie Maria Magdalena (i koleżanki), historia mogłaby zapomnieć o dwóch wcześniej wspomnianych. To ona, pomimo swojej trudnej przeszłości, rozgłosiła największą radość i niespodziankę, powstanie z martwych Jezusa. Agencje PR (public relations) powinny mieć ją za patronkę, bezapelacyjnie.

Mario Magdaleno, wymódl nam grzesznym, ty grzeszna i święta, miłość do Jezusa. Wymódl nam, kobietom i jeszcze bardziej mężczyznom 21 wieku,  wymódl prostą wiarę w cudowne niespodzianki, w ciał naszych z martwych powstanie, w wieczne życie.

 

Itinerarium

ROZMACH MIŁOŚCI

Środa Wielkanocna 4 kwietnia 2018 Wydaje mi się, że mylimy życie wieczne ze zmartwychwstaniem. Wyznajemy w credo „Wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.” Taka kolejność sugeruje, że najpierw powstaniemy z martwych a potem będziemy mieli życie bez końca, wieczne.

Co na to Ewangelia? „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne” (J 3,36) albo „Kto słucha słowa Mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd lecz ze śmierci przeszedł do życia” (J 5,24). Ma życie wieczne i przeszedł – jest tu wyraźnie czas teraźniejszy, nie przyszły. Jeszcze dobitniej mówi o tym św. Jan w swoim pierwszym liście:

Bóg dał nam życie wieczne, 
a to życie jest w Jego Synu.
Ten, kto ma Syna, ma życie,
a kto nie ma Syna Bożego,
nie ma też i życia.
O tym napisałem do was,
którzy wierzycie w imię Syna Bożego,
abyście wiedzieli,
że macie życie wieczne
 (5,11 – 13).

Z kolei św. Paweł tak wyraża swoje doświadczenie: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele” (Ga 2,20). Nie chodzi mi o możliwości różnych interpretacji cytowanych fraz.

Rozmach miłości Jezusa, odwaga starcia z całym systemem religijnym i politycznym, wszystko mówione i robione „teraz”. Jezus ma świadomość śmierci, ale nie traktuje jej jako końca swojego losu – „Życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać” (J 10,17). Podobnie myśleli i czuli męczennicy, bez większego wahania oddający życie za wiarę lub braci (Maksymilian).

Myślę, że chodzi o rozmach miłości. Tylko ten, kto ma w sobie życie wieczne, zdolny jest do bezwarunkowej miłości. „My wiemy, że przeszliśmy do życia, bo miłujemy braci” (1J 3,14). Przeszliśmy! Powstanie z martwych jest – jakże pięknym – dodatkiem do życia wiecznego.

Czemu o tym wszystkim piszę? Nie będę oryginalny, powtórzę za św. Janem, że piszę po to, „abyście wiedzieli, że macie życie wieczne!”.

Itinerarium

COŚ CIEKAWSZEGO NIŻ PAN JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁY

Wtorek Wielkanocny 3 kwietnia 2018 Z racji Świąt część życzeń, jakiem otrzymałem,  zaczynała się od słów: „Chrystus Zmartwychwstał!” Korci mnie, żeby odpisać: „Wiem. Napisz coś ciekawszego!”

Chrystus powstał z martwych 1985 lat temu, ja też już trochę żyję, więc wieść o tym wydarzeniu jest dość znana. Oczywiście wiem, że ta fraza pochodzi z tradycji wschodniej, gdzie przez cały okres wielkanocny wierni pozdrawiają się słowami „Chrystus Zmartwychwstał!” (Христо́с воскре́се!), z odpowiedzią – „Zmartwychwstał prawdziwie” (Вои́стину воскре́се!).

Dobrze, zmartwychwstał, i co dalej? Nasze credo formułuje to następująco: „trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.” Zatem co robi teraz Pan Jezus? „Siedzi po prawicy Ojca”. Aż się prosi dopytać – jak to siedzi, i nic nie robi? Zupełnie to niepodobne do Chrystusa, jakiego znamy z Ewangelii.

Po prawdzie, Pan Jezus jest bardziej aktywny i działający dzisiaj niźli przed 1985 laty. Działa przez każdego, kto w Niego wierzy i całym sercem oraz siłami wszelkimi kocha ludzi. Rozśmiesza smutasów, trzyma za ręce chorych przykutych do łóżek, słucha zrozpaczonych, odwiedza nudnych staruszków i nigdy nie wyrzuca gumy do żucia na trawniku. Bo zięby, kowaliki i modraszki myślą, że to smakołyk, połykają i w cierpieniach, z zalepionym przewodem pokarmowym, giną niewinne.

Itinerarium

A KIEDY Z TRUMNY BRYKNĘ WESOŁO

Kazanie na 2 kwietnia 2018 13-tą rocznicę O z martwych wstaniu Chrystusa wiem, relacje świadków (zapisane w Ewangelii) przekonują mnie. W swoje z martwych wstanie wierzę, ale też i domyślam się. Domyślam się z tego, co widziałem, słyszałem i przeżyłem.

Syn Karola, emerytowanego porucznika wojska polskiego  i Emilii Kaczorowskiej, gospodyni domowej, głosił proste przesłanie o wolności, godności ludzi i braterskiej solidarności. Jego słowa odmieniły historię w najwyższym stopniu w ostatnich stu latach. Ja te słowa słyszałem, widziałem tego człowieka w akcji. Widziałem Mur Berliński, z wieżami strażników, drutem kolczastym na kilka metrów, enerdowskich pograniczników z wilczurami. I widziałem jak ten Mur rozpadł się w kilka godzin. Żyłem w czasach, kiedy nie było wolnej Polski, na mapach nie rysowano Litwy, Łotwy, Ukrainy i Gruzji, był tylko Związek Radziecki. Teraz mam przyjaciół w wolnym Tbilisi, we Lwowie, Rydze i Mejszagole (pod Wilnem) i w innych. Stałem w kolejkach po papier toaletowy i żyletki do golenia w smutnym peerelu, teraz żyję w wolnej Ojczyźnie (w której nie wszystko mi się podoba).

Syn Karola, emerytowanego porucznika wojska polskiego  i Emilii Kaczorowskiej, gospodyni domowej, głosił proste przesłanie o wolności, godności ludzi i braterskiej solidarności. Jego słowa odmieniły historię w najwyższym stopniu w ostatnich stu latach. Piszę o świętym Janie Pawle II, w 13-tą rocznicę Jego przejścia do życia wiecznego. Jego słowa miały inną moc, Moc Tego, Który z martwych powstał. Tego się domyślam.

Domyślam się, że Ten, który powstał z martwych, żyje i działa. Domyślam się, że działał w Janie Pawle II. Z radością domyślam się, że i ja z trumny bryknę w nieskończone już życie i krzyknę: „A nie pisałem w Itinerarium? Słusznie się domyślałem!”

Itinerarium

DUCH W RUCH – Praktyka

Niedziela 1 kwietnia 2018  Był znakomity żurek, biała kiełbasa na gorąco, jajka w różnej postaci, były ciasta i kawa. Na Wielkanocne śniadanie dla bezdomnych w lokalu Centrum Wolontariatu w Lublinie stawiło się dzisiaj blisko 60 bezdomnych sióstr i braci oraz 17 wolontariuszy, w tym dwie rodziny, dwie siostry zakonne (FMM), jeden ksiądz. Odśpiewaliśmy „Zwycięzca śmierci”, pomodliliśmy się za Polskę, za tych, którzy już świętują wieczne Święta.

Nic się nie zmarnowało, mieliśmy co wydać na wynos – wędliny, pasztety, jogurty i kefiry.

Podziękowania bardzo serdeczne dla: restauracji „Bon Appetit” (żurek), Magdy (kiełbasa) oraz uczestników rekolekcji Last Minute oraz Triduum Paschalnego w Domu Spotkania w Dąbrowicy, którzy bardzo hojnie podzieli się swoimi wyrobami i wypiekami.

„Byłem głodny, a daliście Mi jeść… Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili”, uczył Pan Jezus. Jednym słowem, Wielkanocny duch poszedł w żywy ruch – http://itinerarium.pl/2018/04/01/duch-w-ruch/

Itinerarium

DUCH W RUCH

Kazanie na Wielkanoc 2018 1 kwietnia 2018 Oby zmartwychwstania Duch wprawił polskich chrześcijan  w święty ruch. W ruch, bo większość mieniących się chrześcijanami żyje tak, jakby znało tylko jedno zdanie z Ewangelii: „Idźcie i odpocznijcie nieco” (Mk 6,31).

Chrześcijaństwo realizowane na siedząco jest domeną Polaków. W dniu powstania z martwych Chrystus zostawił nam zadanie: „Idźcie na cały świat!” Idźcie do samotnych, chorych, smutnych, zgnębionych, zrozpaczonych, biednych, zranionych, poharatanych i pogubionych. Idźcie i zanieście im Chrystusa w swoich słowach, gestach i czynach. Od stania w miejscu niejeden już zginął, jak napisał Edward Stachura.

Od stania zginął, co dopiero od siedzenia. My jednak posiedzimy przy śniadaniach z jajkiem, potem przy rosole, przy kawie i przy wódce wreszcie. Ci którzy siedzą, w kościelnych ławkach, za stołami, przy smartfonach, którzy siedzą i nie idą, na darmo się modlą i śpiewają „Alleluja”.

Oby zmartwychwstania duch, wprawił nas w ruch, w ruch miłości. Ci, którzy temu Duchowi się oddali, kochają,  bo wiedzą, że „przeszli ze śmierci do życia” (1 J 3,14).

Itinerarium

ZA KULISAMI KONFESJONAŁÓW

Wielka Sobota 31 marca 2018 Bez wątpienia jednym z najbardziej poszukiwanych ostatnio „towarów” jest rozgrzeszenie, o czym świadczą długie kolejki przed konfesjonałami. Pamiętamy o trzecim przykazaniu kościelnym, żeby „przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą”. Okres wielkanocny już od dzisiejszego wieczoru, bez spowiedzi do komunii iść nie wolno, zatem przy konfesjonałach tłoczno.

Kilka lat temu, przy okazji pobytu w Częstochowie, wybrałem się raniutko do spowiedzi. Wiadomo duchowa stolica Polski, Czarna Madonna, jakoś mnie to nastroiło do skruchy. Byłem pierwszy w kolejce do pokaźnej szafy z zamykanymi drzwiami. Równo z godziną rozpoczęcia spowiedzi zauważyłem sunącego spokojnym krokiem mnicha, za nim na kilka metrów ciągnął się aromat dobrej kawy, o której też marzyłem. Ojciec ów wszedł do konfesjonału, więc i ja smyk, smyk, wchodzę. Nim zdążyłem uklęknąć, usłyszałem:

– Brak kultury! Gdzie się gramoli? Światełko zapalone? Jak się zapali to można podchodzić!

I żeby chociaż cicho wyrzekł, gdzie tam! Wszyscy słyszeli i z pewnością teraz patrzyli na tego gościa bez kultury, czyli na mnie. Dałem mocno całą wstecz i omiótłszy pilnym wzrokiem szafę, faktycznie dostrzegłem coś w rodzaju małej lampki. Po minucie rozświetliła się, a ja  w mig pojąłem, że teraz już mogę ruszyć. Ruszyłem i na wstępie oznajmiłem, że jestem księdzem. Na co spowiednik zakręcił się na swoim miejscu i zaczął przepraszać, że gdyby wiedział to by mi tak nie powiedział, jak powiedział. Pośpiesznie wyjaśniłem, że po mnie to spływa, a na światła najbardziej zwracam uwagę przy przejściach dla pieszych. Ale po innych może nie spłynąć i na parę lat wezmą rozbrat z rozgrzeszeniem.

Mamy różne przygody przy konfesjonałach, czasem nie zazdroszczę. Jakby jednak nie było, konfesjonał ze światełkiem czy bez, nie w tym rzecz. „Weźmijcie Ducha Świętego – mówił Pan Jezus po z martwych powstaniu – którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,23).

O to chodzi, przy konfesjonale. Cała reszta, szafa czy zwykły klęcznik, spowiednik po kawie czy przed, to sprawy czwartorzędne. Żeby doświadczyć miłosierdzia Bożego, mogę przełknąć nawet te lampki wzywające do startu po rozgrzeszenie.

Itinerarium

CO Z KRZYŻA NAJBARDZIEJ?

Wielki Piątek 30 marca 2018 Zrobiłem sobie krótką grę skojarzeń. Zachęcam i każdego z was. Napisałem słowo „krzyż”. Jakie najpierwsze skojarzenia przychodzą wam na myśl, poza oczywistym, że z imieniem Chrystus?

Kilka pierwszych, z mojej gry – ofiara, cierpienie, męka, śmierć, największa miłość, zbawienie, odkupienie (ale to wskutek wiedzy teologicznej).

Po kilku minutach refleksji, zapisałem jednak zupełnie inne słowo i odkryłem, że ono najbardziej kojarzy mi się z krzyżem.

Nadzieja.

Itinerarium

PRZYJMIJ KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ ZA MNIE!

Kazanie na Wielki Czwartek Uroczystość ustanowienia Eucharystii 29 marca 2018 Jedna z moich znajomych nie mogła przez dłuższy czas przystępować do komunii świętej, z powodu pozostawania w związku niesakramentalnym (przy jednoczesnym staraniu o   stwierdzenie nieważności pierwszego małżeństwa). Co niedzielę chodziła jednak do kościoła, najchętniej ze znajomymi i zawsze prosiła kogoś: „Ty, weź przyjmij komunię świętą za mnie!” Była do tego stopnia natarczywa, że dopingowało to niektórych do pójścia do spowiedzi, żeby spełnić prośbę dziewczyny.

Przyjmowanie komunii świętej za kogoś kto nie może (lub nie chce) jej przyjąć jest wyrazem głębokiego zrozumienia sensu Eucharystii i pięknym aktem solidarności. Wyzwala także z religijnego egoizmu, że Pan Jezus w hostii jest tylko dla mnie.

Wspomniana znajoma, kiedy już z powrotem sama może przyjmować komunię świętą, przyjmuje ją w każdą niedzielę (i częściej). Kiedyś też podzieliła się spostrzeżeniem: „Szkoda mi ludzi, którzy mogą przyjmować komunię świętą, a nie robią tego, bo nie chce im się iść do spowiedzi”.

Itinerarium