W Ewangelii z ostatniej niedzieli, kiedy Jezus uzdrawia głuchoniemego, jest mała, z pozoru nic nie znacząca fraza.
„On (Jezus) wziął go na bok, osobno od tłumu”. Na różne sposoby można tłumaczyć dlaczego to fantastyczne uzdrowienie dokonało się z dala od tłumu. Myślę, że była to część strategii Jezusa, niezwykle ważna i pouczająca. Najważniejsze rzeczy dokonują się w cztery oczy, w spotkaniach twarzą w twarz. Tak zresztą rozmawiał Bóg z Abrahamem, Mojżeszem, Jakubem. Tak Jezus rozmawiał z Ojcem, tak rozmawiał z głuchoniemym, Samarytanką czy Nikodemem.
Media dziś kradną nam spotkania twarzą w twarz, sytuacje „sam na sam”. Oczywiście mają ten plus, że mogą szybko poinformować wielu ludzi na raz lub zdopingować do jakichś sensownych działań wielką liczbę osób. Niestety, okradają nas z czasu na głębokie, indywidualne kontakty. Zresztą, pod pojęciem „kontakty” najczęściej rozumiemy dziś spis telefonów w komórce lub adresów w skrzynce mailowej.
Boski sposób relacji, to „jeden na jeden”, z możliwością spojrzenia prosto w oczy, wsłuchania się w głos tego drugiego, ujęcia go za rękę, przytulenia, spacerowania, podziwiania wespół krajobrazów. Jeden na jeden, po Bożemu.

