Jak ma być na poważnie, to będzie. Czyli dziś będzie o tym, dlaczego jest o niczym.
A naprawdę się starałem, żeby było o czymś.
Najpierw wymyśliłem coś o zakładzie Pascala. Potem coś z etyki. Napisałem to i to. No i się przestraszyłem. Wcale nie dlatego, że napisałem głupstwa. Przeciwnie, wcale nie napisałem głupstw i właśnie dlatego się przestraszyłem. Nie ma żartów z filozofią, wiem o tym od dawna.
Postanowiłem więc zastosować się do pewnej maksymy mądrego człowieka: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. Zagadka: Kim był ów mądrala?
A ewentualnym zawiedzionym, że poczytali sobie o niczym, przypominam pytanie Leibniza: „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?”. Leibniz wiedział, że „nic” też istnieje, tylko rzadziej.
A oto najciekawsze odpowiedzi na pytanie sprzed tygodnia: Skąd dobro? Nagrodą dla autorów są moje porady.
1. Mój proboszcz raczej nie uważa, że dobro jest od Pana Boga. Ostatnio powiedział mniej więcej tak: „Mówią, że to był dobry człowiek. Co to w ogóle znaczy? To nic nie znaczy, jeśli on księdza po kolędzie nie przyjmował”.
Porada: Zmienić kościół parafialny na rektoralny.
2. Zło (a przynajmniej spora jego cześć dotycząca życia społeczno – politycznego w Polsce) pochodzi z „Gazety Wyborczej”. Zachęcam do przeczytania ” Michnikowszczyzny” Rafała. A. Ziemkiewicza.
Porada: Więcej czytać, przede wszystkim „Gazety Wyborczej”.
Jan Pleszczyński

