Mamy zawsze jakieś rachunki. Winien jest zwykle ten drugi albo cały świat. Albo paskudny zbieg okoliczności. Albo Pan Bóg, który za późno lub wcale spostrzeże się, że nam źle.
Wszystko zależy od tego czy “miłość nie szuka swego”. Zawsze lepsze jest parę groszy dla siebie, własna rodzinka, ciepłe pielesze czy “mam teraz ważniejsze sprawy”.
Żyć miłością dziś, nie szukając siebie, nie szukając swego, parząc herbatę dla ciebie, poczuć się jak Bóg, który dał siebie i wszystko ma “nie – swoje”.
1Kor 13, 5b

