DYGRESJA NA TEMAT POEZJI

Pewien jestem, że nie czytacie współczesnych wierszy, podobnie zresztą jak i ja. Zdarza mi się, że przeczytam jakąś próbkę poezji, nie kupiłem jednak żadnego tomiku z wierszami współczesnymi.

Poezja, miesięcznik pod takim tytułem, umarła już 21 lat temu, jak zaczynało się „nowe”. Jak zaczęło się „nowe”, narodziły się tygodniki, miesięczniki, a nawet dzienniki, z różnymi wersjami pieniędzy, zysku, biznesu, ekonomii i bogactwa w tytułach.

Wiersze współczesne czytam tylko w jednej gazecie, są tam, zwykle w liczbie jeden, raz na tydzień oraz w jednym tygodniku, gdzie od czasu do czasu wrzucane są różne wiersze, nawet z notkami o autorach. Znam jeszcze jedną gazetę, która codziennie drukuje krzyżówkę! Codziennie! Cóż za zaufanie do czytelników, że podejmą się jeszcze trudu intelektualnego i odgadną hasło na cztery litery, zaszyfrowane w pytaniu: „Choroba albo duża polska rzeka”.

Ta dygresja o poezji, naszła mnie przy modlitwie za powstańców z 1944 roku. I jakieś wspomnienie Krzysztofa Kamila, poety tamtego czasu.

Chrystus

Przejść długim płaczem zapomnianych ścieżek
przez puste, krwawe wydmy słów i szorstkich spotkań
spłynąć wykwitem płatków zmiodniałych na wiosnę
jak cisza biała, gęsta, miękką wonią słodka.
Przejść… gromnicami drzew odprawić święta,
krzyżami wonnych dni zasadzić puste drogi,
O łukach nieba, brudnych przechodniach pamiętać,
być przyjacielem smutnych i najcichszym bogiem.
I siać niepokój sumień w oczy – brudne szyby
na pośmiewisko i na kłamstwa wieków.
Przez drogi cierpkie, dalekie i gorzkie
po coś tu do nas przyszedł, boże czy człowieku?
I w końcu
kłamstwem rozcięli przymknięte powieki,
pękł kobalt nieba szorstkim poszumem błyskawic,
niebo spłynęło szybkim w horyzont odbiegłem
kroplami sinymi mleka ciszę zadławić.
Zastygła wolno krew na zwiędłych kartach księgi,
przechodzą bose nogi w pyle, jak co dzień
i kiedy konasz co dnia na krzyżach przydrożnych,
minę cię nieobaczny, zmęczony przechodzień.

1939

Itinerarium , , , , ,

Comments are closed.