Wyobraźcie sobie, że zdarzyło się Wam życiowe potknięcie. A może wcale nie musicie sobie tego wyobrażać, bo już się potknęliście. W końcu chyba nie macie 10 lat.
I musicie za to odpowiedzieć, a ktoś musi wydać wyrok. Oczekujecie wyroku sprawiedliwego i ludzkiego. Nie chodzi Wam o to, żeby był jak najniższy. No bo przecież nabroiliście.
Kogo wolelibyście widzieć na ławie przysięgłych: Wildsteina czy Michnika? Brauna czy Wajdę? Rydzyka czy Bonieckiego? Kaczyńskiego czy Tuska? Tak szczerze, z ręką na sercu, bez polityki.
Oczywiście nie jest to pytanie do tych, którzy uważają się za czystych jak łza. Taki defekt sumienia gwarantuje uniewinnienie.
Jan Pleszczyński

