Wtorek 21 grudnia 2021
Dzisiaj wtorek, za trzy dni Wigilia, będę miał wyjątkowy przywilej, że zasiądę do kolacji przynajmniej z kilkoma osobami, uznawanymi za uchodźców, nie pierwszy raz zresztą. Może niektórzy z nich są wyznawcami Allacha albo jeszcze inaczej wierzą. Są moimi siostrami i braćmi, bo – jak napisał Jan Paweł II – „Syn Boży przez swoje wcielenie zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” (Redemptor Hominis).
Na końcu wpisu przytaczam fragment medytacji, którą opublikowałem kilkanaście lat temu, „Przystanek Betlejem”, dotyczy bliskości, przyjętej ale też i odrzuconej. Kiedy myślę o Bożym Narodzeniu, dzisiaj, nie mam wątpliwości, że Pan Bóg przysyła nam Swojego Syna w siostrach i braciach, nazywanymi uchodźcami, a w rzeczy samej winniśmy o nich myśleć i mówić jako o Bardzo Oczekiwanych Gościach.
Biblijne opisy Narodzin Jezusa aż kipią radością, ze spotkania Obcych (Królowie!). Oto do Niebieskiego Uchodźcy (przecież Jezus „uchodzi” z Nieba – „Opuściłeś śliczne niebo, wybrałeś barłogi!”) przychodzą poganie, innowiercy, odnajdują w Małym Chłopcu Boga! Oni, innowiercy! A Sanhedryn, wszystkie inne władze Izraela, dążyły do zlikwidowania Jezusa – Herod! Na szczęście, Józef był sprytnym Żydem, przezornym i prowadzonym przez Ducha i stał się uchodźcą, znalazł ocalenie w – a jakże – pogańskim Egipcie.
Prawdziwym Kościołem są Ci wszyscy, którzy przyjmują Jezusa, ukrytego w uchodźcach, ubogich, smutnych, bezdomnych, więźniach, chorych i źle ubranych. Kościół jest wspólnotą przygarniającą (Franciszek), odrzucaniem zajmują się współczesne Sanhedryny.
Mam taką propozycję, siostry i bracia, wrzućcie na swoje profile (czy jak tam to się nazywa) zdjęcia z Obcymi, przecież jeździcie po światach, tam spotykaliście i muzułmanów i buddystów, i innych. A przecież w tych różnych Angliach i Irlandiach, rozmawialiście z innymi, jedliście i piliście z nimi, niektórzy z moich wychowanków nawet poślubili przepiękne Hinduski, inne za mąż wyszły za Afgańczyków i nawet w paszto coś gaworzą. No to, wrzućcie te fotki, takie Międzynarodowe Boże Narodzenie, jak w Betlejem! Ja wrzucam, z małymi Czeczenkami, rok 2014, z obchodów Światowego Dnia Uchodźcy w Lublinie, jeszcze nie zakazanego 😊
Dwa ogłoszenia przed medytacją.
Link do rekolekcji (też słuchają ich uchodźcy) jest tutaj:
Teraz o naszej Wigilii z odrzucanymi, z prośbą o wsparcie.
W czasie naszej Wigilii zasiądziemy w zaprzyjaźnionej szkole do Wieczerzy, zasiądziemy oczywiście z osobami bezdomnymi, byłymi więźniami, ubogimi i uchodźcami przebywającymi w Lublinie, w sumie sto (100) osób, bo na tyle pozwalają przepisy pandemiczne. Zasiądziemy, mam na myśli wolontariuszy i siebie samego. Koszt jednego posiłku i upominku dla każdej z tych stu osób, wynosi 87 zł. Nie pytajcie mnie dlaczego tyle, tak wyliczyły moje koleżanki, wysokiej klasy specjalistki. Jeśli możecie ufundować jedne czy więcej takich pakietów po 87 zł, to bardzo proszę i zarazem bardzo dziękuję, niżej jest numer konta do tego celu. I oczywiście Wieczerzę spożyjemy wieczorem 24 grudnia
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Lublinie
ul. Gospodarcza 2
20- 217 Lublin
Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe
Medytacje o bliskości:
CZTERY MEDYTACJE O BLISKOŚCI I DALEKOŚCI
I. Mędrcy: od „daleko” do „blisko”
Pierwsza pielgrzymka, jaką odnotowuje Nowy Testament to pielgrzymka pogan (Mędrców) do Jerozolimy i Betlejem. Można by oczekiwać, że to raczej Mędrcy Żydowscy, znacznie bliżsi Betlejem, zdobędą się na trud podróży do miejsca urodzenia Boga. Ci jednak sparaliżowani strachem Heroda współuczestniczą w jego spisku (przerażona była cała Jerozolima – Mt 2, 3) – tym razem bezskutecznie (po 33 latach ich „mądrość” doprowadzi do zgładzenia Syna Bożego). Mądrość arcykapłanów i uczonych ludu nie pcha ich do Betlejem, ale służy Herodowi do obmyślania scenariusza Bogobójstwa.
Pogańscy wagabundowie pokonują setki kilometrów i jednocześnie zapewne uczestniczą w duchowej podróży. Znów spełnia się dawna zapowiedź:
Twoi synowie przychodzą z daleka
Zaleje cię mnogość wielbłądów
I pójdą narody do twojego światła
królowie do blasku twojego wschodu (…)
zaofiarują złoto i kadzidło… (por. Iz 60, 1-9)
Świadectwem ich wewnętrznej marszruty i przemiany jest fakt, że pomimo oczekiwań królewskich atrybutów Nowego Króla (stąd zapewne zawitali do stolicy – Jerozolimy) uznali w prostocie warunków betlejemskiej stajni, możliwość spotkania Boga. Inną przesłanką potwierdzającą duchową bliskość z Bogiem Narodzonym jest powrót Mędrców zupełnie inną drogą, będący posłuszeństwem głosowi z wysoka:
A otrzymawszy we śnie nakaz,
żeby nie wracali do Heroda,
inną drogą udali się do swojej ojczyzny. (Mt 2, 12)
Tylko ten, kto styka się blisko z Bogiem, w sensie duchowego spotkania się z Nim, ulega Jego głosowi i idzie już „inną drogą”.
II. Herod: blisko a daleko
Herod był poniekąd w komfortowej sytuacji. Miał informację o nadchodzącym terminie narodzin Jezusa:
Wypytał Mędrców dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. (Mt 2, 7)
Wiedział też – z informacji uzyskanych od nadwornej Rady Starszych – gdzie Narodziny nastąpią:
Odpowiedzieli mu: „W Betlejem judzkim” (Mt 2, 5)
Wiedział zatem wcześniej o Narodzinach i miał ze swojej rezydencji w Jerozolimie bardzo blisko do Betlejem. Ale na nim spełniły się przepowiednie Dawida i Salomona:
Zbawienie jest daleko od występnych
Od nieprawych jest Pan daleko (Ps 119, 155; Prz 15, 29)
Przeszkoda odległości kryła się w sercu Heroda i była natury duchowej, nie zaś fizycznej. To bardzo ważna wskazówka, pokazująca, że nie bliskość fizyczna decyduje o możliwości spotkania Jezusa. Późniejsze spotkania różnych ludzi z Jezusem potwierdzają to spostrzeżenie. Nawet wśród tych, którzy byli w Jego najbliższym gronie, spali przy Jego boku, obserwowali cuda i jedli ten sam chleb, znaleźli się tacy – ewidentny przykład Judasza – którzy nie spotkali Jezusa w tym sensie, w jakim On chce, aby Go spotykać i przyjmować. Podstawowa droga, którą każdy musi pokonać, aby spotkać Jezusa, rozpościera się w nieskończonej przestrzeni naszych serc.
III. Pasterze: bliskość wykorzystana
Pasterze, jeśli chodzi o bliskość przestrzenną byli również poniekąd uprzywilejowani:
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze… Idźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło… Udali się z pośpiechem i znaleźli. (por. Łk 2, 8-16)
W ich przypadku bliskość fizyczna została wykorzystana do bliskości rzeczywistej z Bogiem, dzięki prostocie:
Szukajcie Go w prostocie serca (Mdr 1, 1)
Prostota jest właściwością serca, która umożliwia znalezienie Boga. Jest glebą, na której rodzi się Bóg. Pasterze pokonali krótki dystans przestrzenny (udawali się z pośpiechem, a Łukasz nie odnotowuje nawet ich zmęczenia) i „znaleźli Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 16). Pasterze znaleźli Pasterza prawdziwego, znaleźli swojego Pasterza! Znaleźli, bo szukali:
Szukajcie Pana, gdy pozwala się znaleźć
Wzywajcie Go, dopóki jest blisko (Iz 55, 1)
Postąpili według zasady, którą wygłosi później Znaleziony przez nich:
Szukajcie, a znajdziecie (Łk 11, 9)
Pouczenie płynące z postępowania Pasterzy jest klarowne: natychmiast idź, bez jakichkolwiek intelektualnych czy emocjonalnych zastrzeżeń, idź, szukaj i na pewno znajdziesz.
IV. Bliskość Marii i Józefa
W losie Marii i Józefa nastąpiło jakby pewne odwrócenie kolejności: najpierw Jezusa przyjęli wewnętrznie, a potem doświadczyli Jego obecności fizycznie.
Maria przyjmuje Jezusa w chwili Zwiastowania:
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego (Łk 1, 38)
Józef dokonuje duchowej adopcji, czyli rzeczywistego przyjęcia Jezusa, w czasie snu, w dialogu z Aniołem:
Nie bój się wziąć do siebie Maryi, Twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło… Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański. (por. Mt 1, 18-25)
Teraz pozostała im droga od rzeczywistej bliskości wewnętrznej do fizycznej. Zatem:
Udał się także Józef z Galilei z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł tam dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2, 4-7)
Zatem i Maria z Józefem musieli przejść od „daleko” do blisko”. Pokonali ten dystans („udał się Józef z Maryją”), aby również fizycznie doświadczyć bliskości Jezusa.
Może więc i w Twoim życiu spotkanie Jezusa wymaga jakiejś drogi także w sensie przestrzennym?


