BOŻYCH ROMANSÓW Z PANIAMI CIĄG DALSZY

Piątek 10 grudnia 2021

W notatce na początek tegorocznego Adwentu napisałem, że będę zajmował się w tym czasie dwoma sprawami. Po pierwsze romansem Pana Boga z młodą Żydówką, Marią z Nazaretu. A po drugie  skutkami przekształcenia małej spółdzielni rybackiej założonej przez Jezusa w gigantyczną Korporację zwaną Kościołem Katolickim, do której należymy my wszyscy ochrzczeni, a tacy jak ja, po święceniach kapłańskich mają w niej nawet funkcje koordynacyjne. Cały tamten wpis, sprzed 13 dni znajdziecie niżej.

Tymczasem już w czwartym dniu Adwentu musiałem zająć się mocniej sprawami bieżącymi, głównie związanymi z dramatami na granicy z Białorusią i w ogóle z uchodźcami. Dla mnie temat nie jest nowy, zaraz minie 30 lat jak spotkałem pierwszych uchodźców w Lublinie, to były siostry i bracia z Bośni, w czasie tamtejszych wojen.

Czy zaniedbałem wątek romansu Pana Boga z młodą Żydówką? Ten najbardziej fantastyczny romans w historii świata? Okazało się, że chciałem się wymądrzać, prawić celne komentarze. Pan Bóg zaprosił mnie jednak na zajęcia praktyczne, każąc porzucić spekulacje. Pan Bóg nie zaprzestał romansów z młodymi dziewczynami i paniami w drugiej czy trzeciej młodości. Lista takich pań rośnie mi z dnia na dzień. Bo czyż Samrawit, o której piszę od kilku dni (ciut więcej dalej), nie została wysłana przez Najwyższego z dalekiej Etiopii do Lublina? Tak jak Maria z Dzieciątkiem z Betlejem do Egiptu? Bo czyż Irena, młoda Ukrainka, którą dziś poznałem nie została wysłana ze swojej wioski pod Żytomierzem do Lublina, z trzymiesięczną córeczką (o niej zaraz)?

A ta Korporacja, wyrosła z małej spółdzielni rybackiej przy jeziorze Genezaret, to czyż nie są w niej np. Siostry Nazaretanki, które oddały swój klasztor dla uchodźców w Lublinie? Przy okazji, kto grzał plecy na Majorkach i innych Balearach, a nie poznał Tyberiady, ma przynajmniej grzech zaniedbania.

Samrawit poszukuje pracy, zna angielski, polskiego uczy się od dni paru, więc biegle zabłyśnie pewnie za parę miesięcy, zna też tigrajski i inne dialekty etiopskie. Może ktoś coś? Na dodatek wirus w koronie rozgościł się w klasztorze, gdzie śpi i jada dziewczyna, więc na razie praca zdalna.

A Irina czy Irena, to już mały kosmos, Boży kosmos. Telefonicznie umawiałem się na spotkanie z młodą Ukrainką, partnerką równie młodego Turka, z pięciomiesięczną córeczką. Jednak moje wspaniałe współpracowniczki (30 % z nich ma na imię Aneta), coś pokręciły – a może i ja, mniejsza o to – i się probiło.

Wpadam do biura, jest młoda Ukrainka z maleńką córeczką, myślę, że pewnie to ta od Turka. Rozmawiamy, krew mi się burzy, jedna z wielkich korporacji handlowych, ogólnopolska z siedzibą w Lublinie, zleciła zatrudnianie i zamieszkanie zatrudnionych innej firmie. A taż firma oznajmiła Ukraince i Turkowi, że muszą wynieść się ze swojego pokoju do 10 grudnia, bo coś tam. Patrzę w kalendarz, jest 9 grudnia. Ale przecież Wszechmogący ma mieszkań wiele w niebie, na ziemi mniej, ale niektóre oddał w moje rozporządzanie. Jedno z nich właśnie 9 grudnia zagarnęliśmy od emerytowanej pani profesor filozofii z UMCS i jej przyjaciela, zatem Irina od jutra ma dach nad głową. Swoją drogą, może zrobimy ranking polskich firm łupiących bezwzględnie Ukrainki i Ukraińców? Lubelskie załapałyby się może nawet i na podium. Na koniec gratuluję Irenie i zaczepiam by pozwoliła mi poznać ukochanego Turka. A ona całkiem spokojnie:

– Ja mam męża z Ukrainy … To Vadim …

Jedna z Anetek, współpracowniczek wlepia we mnie śliczne oczęta i świergoli:

– Ojej, ta Ukrainka od Turka, to jutro przyjdzie, tu jest zupełnie inna. Nie widzisz? Przecież ta dziewczynka ma trzy miesiące, a ta co, jutro przyjdzie ma córeczkę pięciomiesięczną. Każdy głupi od razu by poznał.

No, nie każdy. Na szczęście mamy jeszcze kilka wolnych pokoi od Wszechmogącego.

Na zdjęciu Boże Narodzenie, które 9 grudnia sprawiliśmy dzieciom uchodźców ośrodkach w kol. Horbów i Bezwoli, m.in. dzięki Waszym wpłatom, Bóg zapłać.

Konto:

SWIFT/BIC: PKOPPLPW

IBAN: PL 36 1240 1503 1111 0010 1529 8952

Stowarzyszenie Solidarności Globalnej 

Ul. Gospodarcza 2

20-217 Lublin

Tytuł: darowizna na cele statutowe

NIE ZARZYNAJCIE KARPIA I NIE ŚĆINAJCIE DRZEWEK ZIELONYCH

Kazanie 1 Niedziela Adwentu 2021 28 listopada

Bardzo czekałem na ten Adwent, na Boże Narodzenie nie czekam, bo Święta w obecnej formule są marnym przedstawieniem teatralnym. Warto przemyśleć i zacząć organizować obchody urodzin Pana Jezusa bardziej sensownie i ewangelicznie, ale o tym na końcu.

W starych, chyba mniszych żartach, jest jeden adwentowy i jeden, nazwijmy go tak, historyczny. Ten pierwszy mówi o Duchu Świętym powracającym z wizyty na Ziemi i odpytywanym przez Boga Ojca, co tam słychać.  I Duch relacjonuje:

– Wiesz, Panie, do tej pory nie milkną echa Twojego romansu z tą piękną dziewczyną z Nazaretu, sprzed dwóch tysięcy lat. Duża część ziemian nadal się fascynuje tą historią, wszystkie inne pobożne opowieści o relacjach bosko – ludzkich bledną przy tym, co Ty wymyśliłeś.

Z kolei żart historyczny zaczyna się podobnie, a kończy mniej więcej tak:

– Wiesz Szefie, byłem na Ziemi i widziałem Kościół …

– Kościół? – odezwał się Szef, oderwawszy się na chwilę od nieskończonych myśli – co masz na myśli?

– Mówię Ci o tej małej spółdzielni rybackiej, jaką Twój Syn założył dwadzieścia wieków temu w Palestynie …

– I jak, trzyma się jeszcze jakoś ten biznes?

– Hm, powiem szczerze, że nawet rozwinęli się w dużą korporację, swoje oddziały mają na wszystkich kontynentach.

– A jakie wyniki?

– Wiesz, Szefie, jak to w korporacji … Ale o tym, już opowiem na następnych audiencjach.

Spróbuję, w następnych odcinkach Itinerarium opowiedzieć o skutkach Bożego, najświętszego ze znanych mi, romansu Pana Boga z nastoletnią Marią z Nazaretu, a także opisać – w kolejnych audiencjach – sytuację w naszej korporacji. Naszej, bo każdy z Was jest jej członkiem od chwili chrztu, a jeszcze bardziej po bierzmowaniu, a ja, klecha, mam jeszcze w niej jakieś funkcje koordynacyjne.

Co ze Świętami Bożego Narodzenia? Tak się składa, że kolację wigilijną z najbliższą rodziną spożyję  –  zjem normalnie mówiąc, bo spożywają to wszyscy od prałata wzwyż – już dzisiaj 28 listopada. Potem będę od moich bliskich daleko. Dzięki Bogu, porzuciłem już stawianie choinek, kupowanie prezentów, dwanaście potraw zamieniam na najwyżej dwie, tak zwanych „opłatków” unikam jak tylko mogę (prawie już całkiem mi się udaje). Od wielu lat siadam do wieczornego posiłku z osobami ubogimi, po więzieniach, z uchodźcami, z bezdomnymi. Jezu, jak jest normalnie, przepięknie! Jakbyście nabrali ochoty mam jeszcze jakieś pięćset (500) chętnych, którzy zasiedliby razem z Wami. Do rozpaczy doprowadzają mnie puste talerzyki – kilka razy pisałem już, że Pan Bóg kiedyś rozbije je nam z trzaskiem na głowach. Po co ten marny teatr? Przy tych talerzykach mogą siedzieć kobiety i mężczyźni żyjący w pustostanach. Na tych pustych talerzykach nawet mucha nie siądzie, bo wszak śpi do wiosny. Puste talerzyki świadczą o pustce naszych serc.

I jeszcze to zbiorowe zarzynanie karpi i trzebieni ślicznych świerczków, makabra! Poczytajmy Laudato si, papieża Franciszka, odłóżmy noże od karpich główek i siekiery od zielonych drzewek, błagam, siostry i bracia! Panu Jezusowi jest przykro, gdy widzi, że niby na Jego cześć zarzynamy złociste karpie i ścinamy młode drzewa.

Dobrego Adwentu, siostry i bracia!

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.