Z opowieści Haliny Birenbaum, cudownie ocalałej więźniarki na Majdanku i w Oświęcimiu, wiem, że kiedy przybywały nowe transporty do obozów, jedno z pierwszych pytań stawianych nowym brzmiało: „Powiedzcie, co teraz się nosi na wolności.” Pragnienie jakiejkolwiek namiastki normalności było silniejsze niż horror obozowy. W czasie okupacji nie brakowało mężczyzn, którzy starannie wiązali krawaty pomimo groźby wpadnięcia w czasie łapanki. A może właśnie dlatego, żeby zwiększyć szanse przeżycia, krawat mógł być argumentem za pomyłką.
Wiem, że niekoniecznie czytacie opinie epidemiologów, do pandemii przyzwyczajamy się, chcemy żyć normalnie. Maseczki się znudziły, odstęp przeszkadza w dawnych sposobach relacji, coraz rzadziej myjemy ręce i spryskujemy się środkami dezynfekującymi, kwarantanny to nowa zabawa, w których łatwo można oszukać policjantów i sanepidy. Ciekawe jak powieści i filmy przedstawią naszą pandemię za kilkanaście lat, pewnie będą komedie, dramaty i thrillery.
Zupełnie bez lęku i bez fanfaronady z drugiej strony, pamiętać trzeba o swoim zdrowiu, o szacunku dla innych, o codziennej modlitwie, o serdeczności i o radości z nadchodzącego lata.


