Złe nie śpi, ostrzegali dawniej rodzice dzieci. Chodziło o to, że zawsze gdzieś może czyhać na nas coś groźnego i złego.
Złe nie śpi. I wcale pandemia go nie powstrzymuje. W Nigerii kilkaset osób zostało zamordowanych przez bojówki Boko Haram, w Libii krwawo zwalczają się żołnierze i najemnicy w wojnie domowej, nie milkną strzały na granicy Donbasu i Ukrainy, dużo ludzi codziennie ginie od kul i bomb w Jemenie.
Złe nie śpi. Ale czy tylko tam, daleko, gdzie toczą się wojny i konflikty? A czy złe zasnęło w Polsce? W Lublinie? We mnie? Pandemia zdawałoby się wyzwoliła wulkany dobra i solidarności. Ale mogę się mylić.


