W każdą niedzielę wyznajemy, że wierzymy w „świętych obcowanie”, czyli w opiekę i wstawiennictwo kanonizowanych i beatyfikowanych postaci, dedykowanych konkretnym narodom, zawodom czy sytuacjom, a także osobom przyjmującym imię patrona.

Dla przykładu św. Łukasz przywoływany jest jako patron lekarzy, św. Cecylia jako patronka śpiewu liturgicznego. Ostatnio na Jasnej Górze spotkałem krótkofalowców, okazuje się, że za patrona mają św. Maksymiliana Kolbego, przedwojennego twórcę Radia Niepokalanów. Każdy z nas może prosić o wsparcie patrona swojego imienia, przyjętego w dniu chrztu.
W czasach trudnych dla Kościoła i Polski powinniśmy wzywać naszych patronów. Przypomnę, że mamy w naszym narodzie ich pięcioro – troje uznawanych jest za głównych, Maria, Królowa Polski, święci męczennicy biskupi Wojciech i Stanisław, pisałem już o nich: http://itinerarium.pl/2014/04/27/zydowka-i-czech-naszymi-patronami/
Trochę mniejszą rangę, ale tylko w tytule, mają dwaj inni patroni „drugorzędni”, Stanisław Kostka (od 1962 r.) i Andrzej Boboli (od 2002 r.). Dzisiaj w liturgii świętujemy postać tego ostatniego (jego sylwetkę znajdziecie na końcu wpisu, za brewiarz.pl)
Wierzę w działanie naszych patronów, w ich troskę o nasz naród i Kościół, martwi mnie zanikająca świadomość ich misji, swoiste porzucenie i zapomnienie o nich. Pomódlcie się dzisiaj za polski Kościół i naród, wzywając św. Andrzeja Bobolę.
Andrzej urodził się 30 listopada 1591 r. w Strachocinie koło Sanoka.
Pochodził ze szlacheckiej rodziny, bardzo przywiązanej do religii katolickiej.
Nauki humanistyczne wstępne i średnie wraz z retoryką Andrzej pobierał w jednej
ze szkół jezuickich, prawdopodobnie w Wilnie, w latach 1606-1611. Tu zdobył
sztukę wymowy i doskonałą znajomość języka greckiego, co ułatwiło mu w
przyszłości rozczytywanie się w greckich ojcach Kościoła i dyskusje z teologami
prawosławnymi.
31 lipca 1611 r., w
wieku 20 lat, wstąpił do jezuitów w Wilnie. Po dwóch latach nowicjatu złożył w
1613 r. śluby proste. W latach 1613-1616 studiował filozofię na Akademii
Wileńskiej, kończąc studia z wynikiem dobrym. Ówczesnym zwyczajem jako kleryk
został przeznaczony do jednego z kolegiów do pracy pedagogicznej. Po dwóch
latach nauczania młodzieży (1616-1618), najpierw w Brunsberdze (Braniewie), w
stolicy Warmii, a potem w Pułtusku, wrócił na Akademię Wileńską na dalsze
studia teologiczne (1618-1622), które ukończył święceniami kapłańskimi (12
marca 1622 r.). Rok później dopuszczony został do tak zwanej “trzeciej
probacji” w Nieświeżu.
W latach 1623-1624
był rektorem kościoła, kaznodzieją, spowiednikiem, misjonarzem ludowym i
prefektem bursy dla ubogiej młodzieży w Nieświeżu. Jako misjonarz, Andrzej
obchodził zaniedbane wioski, chrzcił, łączył sakramentem pary małżeńskie, wielu
grzeszników skłonił do spowiedzi, nawracał prawosławnych. W latach 1624-1630
kierował Sodalicją Mariańską mieszczan, prowadził konferencje z Pisma świętego
i dogmatyki. Wreszcie został mianowany rektorem kościoła w Wilnie. W latach
1630-1633 był przełożonym nowo założonego domu zakonnego w Bobrujsku. Następnie
przebywał w Połocku w charakterze moderatora Sodalicji Mariańskiej wśród
młodzieży tamtejszego kolegium (1633-1635). W roku 1636 był kaznodzieją w
Warszawie. W roku 1637 pracował ponownie w Połocku jako kaznodzieja i dyrektor
studiów młodzieży. W latach 1638-1642 pełnił w Łomży urząd kaznodziei i
dyrektora w szkole kolegiackiej. W latach 1642-1643 ponownie w Wilnie pełnił
funkcję moderatora Sodalicji Mariańskiej i kaznodziei. Podobne obowiązki
spełniał w Pińsku (1643-1646), a potem ponownie w Wilnie (1646-1652). Od roku
1652 pełnił w Pińsku urząd kaznodziei w kościele św. Stanisława. W tym czasie
oddawał się pracy misyjnej nad ludem w okolicach Pińska.
Z relacji mu
współczesnych wynika, że Andrzej był skłonny do gniewu i zapalczywości, do
uporu we własnym zdaniu, niecierpliwy. Jednak zostawione na piśmie świadectwa
przełożonych podkreślają, że o. Andrzej pracował nad sobą, że miał wybitne
zdolności, był dobrym kaznodzieją, miał dar obcowania z ludźmi. Dowodem tego
były usilne starania ówczesnego prowincjała zakonu w Polsce u generalnego
przełożonego, aby o. Andrzeja dopuścić do “profesji uroczystej”, co
było przywilejem tylko jezuitów najzdolniejszych i moralnie stojących najwyżej.
Wytrwałą pracą nad sobą o. Andrzej doszedł do takiego stopnia doskonałości
chrześcijańskiej i zakonnej, że pod koniec życia powszechnie nazywano go
świętym. Dzięki Bożej łasce potrafił wznieść przeciętność na wyżyny heroizmu.
Andrzej wyróżniał
się żarliwością o zbawienie dusz. Dlatego był niezmordowany w głoszeniu kazań i
w spowiadaniu. Mieszkańcy Polesia żyli w wielkim zaniedbaniu religijnym.
Szerzyła się ciemnota, zabobony, pijaństwo. Andrzej chodził po wioskach od domu
do domu i nauczał. Nazwano go apostołem Pińszczyzny i Polesia. Pod wpływem jego
kazań wielu prawosławnych przeszło na katolicyzm. Jego gorliwość, którą określa
nadany mu przydomek “łowca dusz – duszochwat”, była powodem wrogości
ortodoksów. W czasie wojen kozackich przerodziła się w nienawiść i miała
tragiczny finał.
Pińsk jako miasto
pogranicza Rusi i prawosławia był w tamtym okresie często miejscem walk i
zatargów. Zniszczony w roku 1648, odbity przez wojska polskie, w roku 1655
zostaje ponownie zajęty przez wojska carskie, które wśród ludności miejscowej
urządziły rzeź. W roku 1657 Pińsk jest w rękach polskich i jezuici mogą wrócić
tu do normalnej pracy. Ale jeszcze w tym samym roku Kozacy ponownie najeżdżają
Polskę. W maju roku 1657 Pińsk zajmuje oddział kozacki pod dowództwem Jana
Lichego. Najbardziej zagrożeni jezuici: Maffon i Bobola opuszczają miasto i
chronią się ucieczką. Muszą kryć się po okolicznych wioskach. Dnia 15 maja o.
Maffon zostaje ujęty w Horodcu przez oddział Zielenieckiego i Popeńki i na
miejscu ponosi śmierć męczeńską.
Andrzej Bobola
schronił się do Janowa, odległego od Pińska około 30 kilometrów. Stamtąd udał
się do wsi Peredił. 16 maja do Janowa wpadły oddziały i zaczęły mordować
Polaków i Żydów. Wypytywano, gdzie jest o. Andrzej. Na wiadomość, że jest w
Peredilu, wzięli ze sobą jako przewodnika Jakuba Czetwerynkę. Andrzej na prośbę
mieszkańców wsi, którzy dowiedzieli się, że jest poszukiwany, chciał użyczonym
wozem ratować się ucieczką. Kiedy dojeżdżali do wsi Mogilno, napotkali oddział
żołnierzy.
Z Andrzeja zdarto
suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano go do
słupa i zaczęto bić nahajami. Kiedy ani namowy, ani krwawe bicie nie złamało
kapłana, aby się wyrzekł wiary, oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe,
upletli z niej koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę tak, aby
jednak nie pękła czaszka. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano
mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Odwiązali go wreszcie oprawcy
i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał
biec za końmi, popędzany kłuciem lanc. W Janowie przyprowadzono go przed
dowódcę. Ten zapytał: “Jesteś ty ksiądz?”. “Tak”, padła
odpowiedź, “moja wiara prowadzi do zbawienia. Nawróćcie się”. Na te
słowa dowódca zamierzył się szablą i byłby zabił Andrzeja, gdyby ten nie
zasłonił się ręką, która została zraniona.
Kapłana zawleczono
więc do rzeźni miejskiej, rozłożono go na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na
miejscu tonsury wycięto mu ciało do kości na głowie, na plecach wycięto mu
skórę w formie ornatu, rany posypywano sieczką, odcięto mu nos, wargi, wykłuto
mu jedno oko. Kiedy z bólu i jęku wzywał stale imienia Jezus, w karku zrobiono
otwór i wyrwano mu język u nasady. Potem powieszono go twarzą do dołu.
Uderzeniem szabli w głowę dowódca zakończył nieludzkie męczarnie Andrzeja
Boboli dnia 16 maja 1657 roku.
Kozacy wkrótce
wycofali się do miasta. Ciało Męczennika przeniesiono do miejscowego kościoła.
Jezuici przenieśli je potem do Pińska i pochowali w podziemiach kościoła
klasztornego. Po latach o miejscu pochowania Andrzeja zapomniano. Dnia 16
kwietnia 1702 roku Andrzej ukazał się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał,
gdzie w krypcie kościoła pod ołtarzem głównym znajduje się jego grób. Ciało
znaleziono nietknięte, mimo że spoczywało w wilgotnej ziemi. Było nawet
giętkie, jakby niedawno zmarłego człowieka. Zaczęły się mnożyć łaski i cuda. Od
roku 1712 podjęto starania o beatyfikację. Niestety, kasata jezuitów i wojny, a
potem rozbiory przerwały te starania. Ponownie Andrzej miał ukazać się w Wilnie
w 1819 r. dominikaninowi, o. Korzenieckiemu, któremu przepowiedział
wskrzeszenie Polski (będącej wówczas pod zaborami) i to, że zostanie jej
patronem. Ku wielkiej radości Polaków beatyfikacja miała miejsce dnia 30
października 1853 roku.
W roku 1820 jezuici
zostali usunięci z Rosji, a opiekę nad ciałem Świętego objęli pijarzy
(1820-1830). Relikwie przeniesiono potem do kościoła dominikanów. Wreszcie po
wydaleniu dominikanów (1864) przejęli straż nad kościołem i relikwiami kapłani
diecezjalni. W roku 1917 przy udziale metropolity mohylewskiego Edwarda von
Roppa dokonano przełożenia relikwii. W roku 1922, po wybuchu rewolucji, ciało
zostało przeniesione do Moskwy do muzeum medycznego. W roku 1923 rząd
rewolucyjny na prośbę Stolicy Apostolskiej zwrócił śmiertelne szczątki bł.
Andrzeja. Przewieziono je do Watykanu do kaplicy św. Matyldy, a w roku 1924 do
kościoła jezuitów w Rzymie Il Gesu. 17 kwietnia
1938 roku, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, Pius XI dokonał uroczystej
kanonizacji bł. Andrzeja (wraz z bł. Janem Leonardim i bł. Salvatorem de
Horta). W roku 1938 relikwie św. Andrzeja zostały uroczyście przewiezione do
kraju. Przejazd relikwii specjalnym pociągiem przez Lublianę, Budapeszt do
Polski, a następnie przez wiele polskich miast (w tym Kraków, Poznań, Łódź aż
do Warszawy) był wielkim wydarzeniem. W każdym mieście na trasie organizowano
uroczystości z oddaniem czci świętemu Męczennikowi. W Warszawie, po powitaniu w
katedrze, relikwie spoczęły w srebrno-kryształowej trumnie-relikwiarzu w kaplicy
jezuitów przy ul. Rakowieckiej. W roku 1939 relikwie zostały przeniesione do
kościoła jezuitów na Starym Mieście. Podczas pożaru tego kościoła trumnę
przeniesiono do dominikańskiego kościoła św. Jacka, by w roku 1945 przenieść ją
ponownie do kaplicy przy ul. Rakowieckiej. Tam do dziś szczątki doznają czci w
nowo wybudowanym kościele św. Andrzeja Boboli, podniesionym do rangi narodowego
sanktuarium. Warto jeszcze dodać, że z okazji 300-letniej rocznicy śmierci św.
Andrzeja papież Pius XII wydał osobną encyklikę (16 V 1957), wychwalając
wielkiego Męczennika.
W kwietniu 2002 r.
watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylając się
do prośby Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, nadała św. Andrzejowi Boboli
tytuł drugorzędnego patrona Polski. Od tej pory obchód ku jego czci podniesiony
został w całym kraju do rangi święta. Uroczystego ogłoszenia św. Andrzeja
Boboli patronem Polski dokonał kard. Józef Glemp w Warszawie podczas Mszy
świętej w sanktuarium ojców jezuitów, w którym są przechowywanie relikwie
Świętego, 16 maja 2002 r. Święty jest ponadto patronem metropolii warszawskiej,
archidiecezji białostockiej i warmińskiej, diecezji drohiczyńskiej,
łomżyńskiej, pińskiej i płockiej. Jest czczony także jako patron kolejarzy.
W ikonografii św. Andrzej
Bobola przedstawiany jest w stroju jezuity z szablami wbitymi w jego kark i
prawą rękę lub jako wędrowiec.

