Kazanie na 2 Niedzielę Zwykłą 20 stycznia 2019

Zaprosiliśmy Chrystusa do Polski w czasie chrztu, ponad 1050 lat temu. Razem z Maryją. Tak przed laty uczył nas rodaków, św. Jan Paweł II.
I nic lepszego nie możemy zrobić dzisiaj. Zaprosić Ich do Polski, ale nie jakiejś abstrakcyjnej. Zaprosić do mojego serca. Do mojej rodziny. Do szkoły. Na uniwersytet. Do samochodu, którym codziennie jeżdżę. Do biura, w którym stukam po klawiaturze komputera. Do sejmu i senatu i do każdego ministerstwa.
Prosta prawda, do której warto wracać. Bo z Chrystusem i Maryją przychodzi zgoda, zrozumienie, współczucie, radość, nadzieja i miłość.
Liturgia słowa:
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: “Nie mają wina”. Jezus Jej odpowiedział: “Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: “Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: “Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: “Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. (J 2,1 -11)

