PO CICHU I GŁOŚNO O BOŻYM NARODZENIU
Sobota 22 grudnia 2018Radość istnienia, prosta radość życia. Są drzewa, powietrze. Ludzie witają nas „Dzień dobry”, „Cześć!” i „Miło Cię widzieć!”. Mamy z kim porozmawiać, chleba nie brakuje
Odrobinę wrażliwości wystarczy, aby odkryć, że życie jest cudownym darem, codziennie dawanym nam przez Pana Boga, po cichu, subtelnie. Czasem warto jednak rozradować się, krzyknąć: „Wielbi dusza moja Pana!” Na potwierdzenie, że Słowo Ciałem się stało i mieszka między nami i w nas.
W owym czasie Maryja rzekła:
«Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
a Jego imię jest święte.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenia
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu,
a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki».
Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
(ŁK 1, 46 – 56)

