Piątek 16 lutego 2018 Pierwszego lutego, w czwartek, tankowałem paliwo za cenę niższą o ponad 50 groszy za litr niźli w kilku innych spotkanych po drodze. Zagadnąłem pracownika skąd tak niska cena, odpowiedź rozbawiła mnie.
– Bo to pierwszy czwartek miesiąca.
– A co to ma wspólnego z benzyną?
– Nie wiem, ale taką mamy zasadę.
Dotychczas bliskie mi były pierwsze piątki i pierwsze soboty miesiąca, ale tego typu czwartki też są miłe (adres owej stacji podam chętnie zainteresowanym, w pobliżu stolicy).
Przy okazji wróciła myśl o niegodziwych zyskach, piętnowanych w Piśmie Świętym, nazywanych też nieprawymi czy niesprawiedliwymi. Wolny rynek uświęcił możliwie najwyższy zysk, bez względu na jego godziwość. Właściciele stacji sprzedający paliwo po wyższych cenach i ci o 50 groszy taniej, zarabiają na tym handlu. Ktoś zarabia więcej, ktoś mniej. Podobna historia zdarzyła mi się przy zakupie pewnego leku, najpierw w jednej z aptek nabyłem specyfik za ponad 80 zł, a w drugiej, po kilkunastu dniach, za niespełna 50 zł.
Niegodziwe zyski osiąga również ten, kto nie płaci – choć może – godziwych zarobków. Dziś dotyczy to tych przedsiębiorców, którzy gorzej wynagradzają pracowników z Ukrainy ale też i naszego państwa, które ulega protestom głośnych grup ale zaniedbuje choćby urzędników czy pracowników administracji. Nie sądzę, aby posiedli sztukę palenia opon.
Kto wcisnął drugiemu tandetę za duże pieniądze, w kategoriach współczesnej ekonomii zrobił dobry interes, w perspektywie biblijnej jest niegodziwcem. Tak jak i ten, kto zawyża cenę – choćby to było zgodne z prawem – lub nie wynagradza godziwie najmowanych pracowników.
Biada ciągnącemu dla swego domu zysk nieprawy – ostrzega prorok Habakuk (2,9). To biada jednak usłyszą, i nawrócą się, tylko ci, którzy wierzą w życie wieczne.

