Sobota 3 lutego 2018 Zakonnice odchodzą po cichu, tak zatytułowana jest książka o porzucaniu habitu przez siostry zakonne. Kilkanaście lat wcześniej głośna była książka „Odejścia”, byłego benedyktyna, Macieja Bielawskiego (którego miałem okazję poznać i polubić).
Wczoraj obchodzony był dzień życia konsekrowanego (chodzi o siostry zakonne i ojców oraz braci zakonnych). Odejścia z zakonu czy kapłaństwa budzą duże zainteresowanie mediów i ich odbiorców. O wiele większe niźli fakty wstępowania do zakonów czy seminariów duchownych, choć zdecydowana większość osób konsekrowanych trwa w powołaniu.
W odchodzeniu z życia zakonnego i kapłańskiego nie widzę nic nadzwyczajnego, to raczej rzecz oczywista dla kogoś kto czyta Ewangelię. Najgorsze statystyki w odejściach miał Pan Jezus. Po tzw. mowie eucharystycznej („Jam jest Chleb Życia”, Ew. wg św. Jana, rozdział 6) – „Wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło”. W chwili dramatu Jezusa na Golgocie liczba Jego jawnych zwolenników zmalała (i to w ciągu 3 dni!) o blisko 90 procent, z 12 apostołów pod krzyżem pozostał solista, św. Jan, pozostali zniknęli.
Przeczytałem setki analiz i komentarzy do tematu porzucania stanu duchownego. Dominuje tłumaczenie, że Kościół jest be, a gdyby był cacy, to nikt by habitu nie porzucał. Ze studiów historii Kościoła wiem, że nigdy nie był on cacy, a be był niegdyś o wiele bardziej niż dzisiaj – wystarczy wspomnieć epizody walki pomiędzy dwoma papieżami naraz (proszę sobie to dzisiaj wyobrazić!).
Jeśli porównać statystyki rozwodów i odejść ze stanu duchownego (jest tu jakaś analogia, w sensie porzucania drogi zaprzysięganej przed Panem Bogiem), małżeństwo jest dużo częściej porzucane niż habit, przynajmniej na razie.
Oczywiście nie znam jakiegoś jedynie słusznego wytłumaczenia odejść. W niektórych zakonach zachowała się tradycja, aby codziennie odmawiać dwie modlitwy. Pierwszą, dziękczynną, za dar powołania. I drugą, prośbę, o łaskę wytrwania. O łaskę wytrwania! O tym mówił często Pan Jezus: „Wytrwajcie we Mnie!”, przekonywał, żeby „wytrwać do końca”.
Te dwie modlitwy, dziękczynną za dar powołania – do małżeństwa czy stanu duchownego – i prośbę o łaskę wytrwania w jednym czy drugim bardzo polecam.

