Kazanie na święto Narodzenia NMP Piątek 8 września 2017 Żadna inna religia nie zrobiła pewnie więcej dla promocji kobiety niż chrześcijaństwo. Dzięki czci oddawanej Marii w świętowaniu Jej narodzin (dzisiaj), Niepokalanego Poczęcia (8 grudnia), Zwiastowania (25 marca) czy Wniebowzięcia (15 sierpnia) wciąż przypominamy sobie o roli kobiety w dziejach zbawienia. A właściwie młodej dziewczyny z Nazaretu, która uwierzyła w bliskość i miłość Boga i całkowicie pozwoliła się Mu prowadzić.
Obecnie kobiety w kościołach mogą już sporo, czytają, śpiewają od ołtarza, recytują modlitwy, przekazują komentarze. Kilka razy do Mszy Świętej, którą odprawiałem (w Polsce), służyły także ministrantki i lektorki. Stojąc twarzą do zgromadzonych wiernych co chwilę poprawiały włosy oraz alby, wiadomo, dziewczyny zawsze powinny wyglądać elegancko. W sanktuarium w Lourdes komunię świętą rozdają także kobiety, szafarki. Zdarzyło mi się widzieć, jak podchodzący do komunii wierni (z Polski), za wszelką cenę omijali je, żeby przyjąć hostię tylko od księży.
Kościół musi jeszcze wiele nadrobić w sferze równouprawnienia kobiet. Wiele razy widziałem zaproszenia na teologiczne sympozja i wykłady poświęcone „Roli kobiety w Kościele” (na żadne nie poszedłem). Nigdy nie spotkałem się z prelekcją na temat „Roli mężczyzny w Kościele”. Tak jakby rzeczą oczywistą było, że Kościół jest męski, a dla kobiet należy coś wymyślić, skoro już w Kościele są (w większości zresztą).
Ewangelie w sposób naturalny mówią o donośnej i niemal decydującej roli kobiet w realizacji zbawienia. Maria, nastolatka w chwili zwiastowania, rozpoczyna ten żeński festiwal. Pod krzyżem Jezusa stoi jeden mężczyzna (św. Jan Apostoł) i aż trzy kobiety – Maria z Nazaretu, druga Maria (żona Kleofasa) i Maria Magdalena, statystycznie płeć męska wypada tu blado. Pusty grób Jezusa odkrywa Maria Magdalena, podczas gdy Piotr i reszta z dwunastu mężczyzn trzęsie się jeszcze ze strachu w wieczerniku. Rzadko – o ile w ogóle – możemy usłyszeć w kazaniach o Joannie (żonie Chuzy, zarządcy u Heroda) czy Zuzannie, które „usługiwały Jezusowi” (Łk 8,1 -3). Trochę więcej mówi się o Marii i Marcie (siostrach Łazarza) czy głęboko wierzącej Syrofenicjance, w komentarzach o pannach roztropnych i nieroztropnych (mądrych i głupich w prostszym ujęciu) nie wiadomo czemu więcej miejsca poświęca się krytyce tych drugich niż pochwale pierwszych.
Na pewno dziś jest dobry dzień, aby podziękować naszym Matkom, dzięki którym mamy życie, które prowadzały nas do kościołów, uczyły wiary i miłości. Dzień podziękowania babciom, które wytrwale przyzwyczajały nas do znaku krzyża, siostrom dającym lekcje ludzkiej wrażliwości, żonom których miłość podtrzymuje domy i rodziny. Matce Bożej za jej „Fiat” (tak, niech się tak stanie), dzięki któremu wierzymy i kochamy.

