Środa 17 maja 2017 Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Niezwykły jest obraz z dzisiejszej Ewangelii. Może winorośli nie widzieliście z bliska, ale brzozę na pewno. Co robi młoda gałązka, żeby żyć? Nic. Po prostu trwa w więzi, zjednoczeniu wszystkich włókien z pniem.
Gałązka brzozowa (podobnie i latorośl winna) nie robi nic, tylko trwa. To nie tak, gałązka robi najlepszą rzecz, trwa! Przenosząc to na życie duchowe, trzeba powiedzieć, że coraz mniej umiemy trwać. Wierzymy w moc działania, w ruch, rwetes, w „coś się dzieje”, zadymę, akcję. Nie umiemy trwać.
Dlatego proponuję na dzisiaj prostą lekcję trwania. Zapatrzcie się w brzozową gałązkę (chyba, że ktoś ma przed oczyma winną latorośl), nic nie robi bo robi to, co najważniejsze, trwa. Cicho, spokojnie, mocno, głęboko, soczyście. Tylko wtedy przyniesiemy obfity owoc, owoc miłości.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami». (J 15, 1- 8)

