Wtorek 16 maja 2017 W spisie powszechnym z roku 1938 mieszkańcy Rzeczpospolitej zamieszkujący na wchód od Bugu określili swoją narodowość jako „tutejsi”, nie Polacy, nie Ukraińcy, nie Białorusini, ale „tutejsi”. Swojego czasu, nieopodal Houston przedstawiłem się amerykańskiej nauczycielce, że jestem z Polski, a pani z uśmiechem skomentowała: „Yeah, this is a little city on the west of Russia …” (małe miasto na zachodzie Rosji). Nie pobiłem pani profesor, bo w Teksasie prawo pozwala nieukom nauczać, a za bicie wsadza się do ciężkich więzień.
Znam Polaków, którym katar kojarzy się tylko z nosem i nie wyobrażają sobie, że nie w nosie ale w Doha Katar ma stolicę. Pamiętam pogawędkę z młodym Chińczykiem, którego rozśmieszało moje przekonanie, że Polska leży w środku Europy. Dla niego, obywatela Państwa Środka (Chiny), jesteśmy na skraju niewielkiego kontynentu, a my, wszyscy Polacy, pomieścilibyśmy się w Pekinie i okolicach. Święty Józef to dla nas, Polaków, ważna postać w Świętej Rodzinie, dla obywateli Kostaryki to stolica ich państwa (San Jose).
Piszę to wszystko po to, żebyśmy mieli w sobie trochę pokory i humoru. Jesteśmy siostrami i braćmi wielu fantastycznych ludzi, nic a nic lepsi od stłoczonych pekińczyków czy bogatych Katarczyków. A ten wiosenny wtorek, między Odrą a Bugiem niech będzie ładny i wesoły.

