Sobota 6 maja 2017 Nieodżałowana Anna Jantar wyśpiewała kiedyś, że „tak wiele jest radości. W każdym dniu i w każdej sprawie prostej. Tak wiele jest radości. I tak trudno jest ją czasem dostrzec … A ona jest w nas samych”.
Zaraz wychwyciłem w tekście echo teologii Norwidowskiej – „W tej powszedniości, ach jakże wiele mistycznych rzeczy nieodgadnionych”.
Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. To już Ewangelia. We wszystkich cytowanych tekstach chodzi jednak o tę samą, prostą prawdę, którą coraz mocniej zatracamy.
Do szczęścia i radości mamy dziś wszystko, absolutnie wszystko. Jest wiosna, zapachniały bzy i czeremchy, arie kosów gratis co wieczór i zięb co rano. Mamy chleb z serem na śniadanie, kawę i wodę gazowaną lub bez gazu. Wreszcie mamy ludzi, których możemy posłuchać, popatrzyć im w oczy. Diabeł oczywiście podpowiada nam, że dopiero jutro będzie lepiej. Tak się pozwalamy okradać z dzisiejszego szczęścia, czekając na to, które przyjdzie jutro. Nigdy nie przyjdzie, jeśli dziś nie jesteś szczęśliwy, nie będziesz nigdy.
O to chodzi w sobotę 6 czerwca, Roku Pańskiego 2017.

