Piątek 7 kwietnia 2017 Lekceważymy idee, w imię tolerancji pozwalamy na obecność w przestrzeni publicznej idiotyzmów, kłamstw, absurdów i nienawiści. Machamy ręką, a niech sobie gadają, mamy wolność słowa i poglądów. Jednocześnie w zatwardziałości serc i umysłów, stawiamy opór ideom dobrym, prawdziwym i mądrym, bo mogą być krytyczne wobec naszych postaw.
Przeczytajcie fragment dialogu (z Ewangelii na dzisiaj) Jezusa ze swoimi rodakami: Żydzi porwali za kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów, które pochodzą od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie kamienować?»
Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie kamienujemy Cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga».
W tej dyskusji ścierają się dwie idee, jedna przyjmowana przez religijnych Żydów głosiła, że Bóg jest daleki i nieosiągalny, druga przedstawiana przez Jezusa objawiała, że Bóg jest obecny w człowieku, a szczególnie w Nim samym (Jezusie). Wyrok śmierci na Jezusa miał przynieść śmierć głoszonej przez Niego idei.
Zagłada Żydów oraz milionów innych ludzi, dokonana przez Hitlera, zaczęła się od idei wyższości rasy germańskiej nad innymi narodami. Idea ta była fałszywa i zła. Podobnie jak idea komunizmu głosząca walkę klas, z kolejnymi dziesiątkami milionów niewinnych ofiar.
Warto zrobić remanent w głowie. Od fałszywych i złych idei zaczynają się wojny, zagłady i pogromy. Z idei dobrych i prawdziwych rodziły się szpitale, szkoły i hospicja.
Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: „Ja rzekłem: Bogami jesteście?” Jeżeli Pismo nazwało bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to czemu wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: „Jestem Synem Bożym?” Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choć nie wierzylibyście Mi, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu».
I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał.
Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło. (J 10, 31 – 42)

