Środa 8 marca 2017 Dla wierzących, choć trochę, nawrócenie wiąże się ze spowiedzią. Kiedyś wyspowiadałem człowieka po 49 latach, ostatni raz był przy kratkach konfesjonału przed akcją partyzancką w roku 1943, a potem jakoś zeszło. Zdążył przed przeprowadzką na Drugą Stronę. W ostatnim Adwencie udzieliłem rozgrzeszenia człowiekowi, który był u spowiedzi przy okazji pierwszej komunii świętej 63 lata temu, kiedy miał lat 9. Też mu zeszło, teraz ma 72 lata, ma się dobrze i fika jak nowo narodzony, co zresztą jest prawdą. Papież, nasz święty Papież, Jan Paweł Drugi, spowiadał się co tydzień.
Nic nas nie zmusi do nawrócenia, z zewnątrz. Trzeba posłuchać wewnętrznej nuty. I nawrócić się. Lepiej teraz. Bo nie wiadomo czy przeprawa na Tamten Brzeg czeka nas za lat 50 czy jutro.
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.
Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz». Łk 11, 29 -32

