Poniedziałek 7 listopada 2016 Będziemy dziś i jutro i przez cały tydzień rozmawiać. Będziemy się witać z ludźmi. Napiszemy emaile i esemesy. Podejmiemy wiele decyzji. Zrobimy setki różnych rzeczy w domu, pracy, na uczelniach, w samochodach i autobusach. To wszystko normalne i oczywiste.
Przy okazji, chcąc nie chcąc, zostawiamy jakiś ślad. Może być to dobry i mądry ślad dla tych wszystkich, których spotkamy. A może to być jedynie tuman kurzu, złożony z pustych słów, rutynowych zachowań i odfajkowanych obowiązków.
Najlepiej wyraził to trzy miesiące temu, w Krakowie, papież Franciszek:
Prawda jednak jest inna: nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować”, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie nie pozostawiając śladu. A gdy wybieramy wygodę, myląc szczęście z konsumpcją, wówczas cena, którą płacimy, jest bardzo i to bardzo wysoka: tracimy wolność.
Dlatego, Jezus dziś ciebie zaprasza, wzywa cię, byś zostawił swój ślad w życiu, ślad, który naznaczyłby historię, który naznaczyłby twoją historię i historię wielu ludzi.
Dzisiaj Jezus, który jest drogą, wzywa ciebie do pozostawienia swojego śladu w historii. On, który jest życiem, zachęca ciebie do zostawienia śladu, który wypełni życiem twoją historię, a także dzieje wielu innych ludzi.

