Czwartek 13 października 2016 Pewien wilk kochający wolność – jak wszystkie wilki – wpadł we wnyki, jedna łapa utknęła w potrzasku. Prawie już zrezygnował, kiedy przyszła mu zbawienna myśl, że lepiej być wolnym wilkiem z trzema łapami niźli pójść w niewolę całym i zdrowym. Ja to opisuję, ale stokroć lepiej wyśpiewał to kiedyś Jacek Kaczmarski („Obława III”). Całość tego utworu na końcu wpisu, tu tylko kilka wersetów:
Żałosny koniec – śmierć haniebna – nie dla wilka,
Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła!
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos!
Na własnej łapie szczęk zaciskam straszny uchwyt –
Ona nie moja już! W niewoli musi zgnić;
Już pęka kość i własnej krwi mam pełne żuchwy…
Jednym szarpnięciem się uwalniam, żeby żyć!
Słuchajcie głosu Trójłapego, choć z daleka:
Krew szybko wsiąka w ziemię, strach zabija czas!
Słuchajcie bracia! Wyje do was wilk – kaleka,
Trzeba odrzucić to co w nas zniewala nas!
I po dziś dzień naganiacz, strzelec, czy kłusownik,
Przyzwyczajony do czytania tropów map,
Przez zęby mówi – Oto jest wilk wolny!
– Kiedy na śniegu ujrzy ślady trojga łap!
W Lublinie od dzisiaj toczy się V Kongres Kultury Chrześcijańskiej zogniskowany wokół tematu „Wolność ocalona”. Budzi mi się zawsze dusza, kiedy słyszę o wolności. Z dwóch powodów.
Po pierwsze dorastałem w czasach kiedy mnie i moim rówieśnikom NIE WOLNO BYŁO. Nie wolno było wyjeżdżać za granicę (bez zgody służby bezpieczeństwa – SB). Nie wolno było czytać wielu książek, np. Czesława Miłosza, czy czasopism, np. wydawanej w Paryżu „Kultury”, nie wolno było słuchać pewnych rozgłośni radiowych, np. „Wolnej Europy” czy polskiej wersji BBC. Nie wolno było źle mówić o władzach polskich a już nie daj Boże o radzieckich, nie wolno było śpiewać niektórych pieśni, np. „Boże coś Polskę”, zwłaszcza zaś słów „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie!”. Z wielką radością oczywiście robiłem to, czego NIE WOLNO BYŁO, bo zakazy dotyczyły rzeczy dobrych i prawdziwych, a tych chciałem.
Po drugie, wielokrotnie płaciłem i nadal płacę jakąś cenę za wolność myśli, słów, czynów, wyborów. Choć są raczej dobre i prawdziwe, nie podobają się czasem komuś kto ma prawo powiedzieć „Tak nie wolno!” (lub wydaje mu się, że takie prawo ma). Wolność ma swoją cenę.
Co z wolnością dzisiaj? Nie ma zbyt wielu zakazów i raczej nie tu jest pole walki. Wilk w potrzasku odgryza sobie łapę, żeby być wolnym. Nie oddaje się w niewolę i płaci za to cenę. Dzisiaj obserwuję bardzo obrzydliwie zjawisko nieprzymuszonego oddawania się w niewolę. To ma z pozoru niewinne objawy i nawet bywa przyjemne.
Kilka przykładów. Zniewolenie smartfonów, ifonów, etc. Widzę jak wielu ludziom one organizują czas, uwagę, jak sterują ich myślami i reakcjami. Czasem trudni mi powstrzymać irytację, kiedy jakieś ważne spotkanie co minutę rwie się, bo co rusz ktoś – zniewolony – reaguje na sms, maila, inne powiadomienie. Te impulsy są ważniejsze od aktualnej rozmowy, wymiany myśli czy podejmowanych decyzji. O ile jeszcze nie dziwi mnie to w przypadku nastolatków, to w przypadku ludzi dojrzałych jest oznaka zniewolenia (choć rzadko uświadamianego).
Zniewolenie „Lubię to” czy liczba obserwujących na jakimś komunikatorze. „Patrz, ma już 30 lajków!” Przy czym liczba lajków zwykle rośnie wprost proporcjonalnie do stopnia banalności umieszczonej fotki.
Zniewolenie koniunkturalne. Znam sporo takich osób, które mają poglądy – polityczne, społeczne, obyczajowe – tak zmienne, że dziś skłonne są do popierania PiS, wczoraj popierały PO, jutro poprą PSL lub Nowoczesną.
Wilk potrafił sobie odgryźć jedną z łap, żeby być wolnym. Dzisiaj wolimy mieć wszystkie łapy i nie myśleć o wolności.
- Program V Kongresu znajdziecie tutaj: http://kongres.lublin.pl/kongres2016/program
Transmisje w Radiu eR:
http://radioer.pl/2016/10/12/v-kongres-kultury-chrzescijanskiej-w-radiu-er-transmisje/
OBŁAWA III
Obławy już przeżyłem dwie, dziękuję – dosyć!
Zjeżona sierść, zbłąkany wzrok, zmętniała myśl!
Wciąż czuję obce wonie, obce słyszę głosy,
I innym wilkom nie dowierzam nie od dziś!
Lecz jakże trudno jest polować samotnikom!
Z łownego zwierza oczyszczono cały las,
Poczułem łup – do ziemi głodny pysk przytykam –
Wtem straszny ból i stokroć odeń gorszy trzask!
– Strzeżcie się wilki! Strzeżcie się przynęty!
Strzeżcie się wilki! Strzeżcie ludzkiej łaski!
Zastawił na was wróg zawzięty
Potrzaski!
Już moja prawa łapa tkwi w żelaznych szczękach
I jej nie wyrwę, choćbym wszystkich użył sił,
A królik w pętli – moja zguba i przynęta
Czerwone oczy przerażone we mnie wbił!
Ale i jemu śmierć pisana – on nie winien!
Ten, co zastawił wnyki to dopiero wróg!
To z jego marnie zginę rąk, jak zwierzę ginie!
Dostanę pałką w łeb nim warknąć będę mógł!
– Strzeżcie się wilki! Strzeżcie się przynęty!
Strzeżcie się wilki! Strzeżcie ludzkiej łaski!
Zastawił na was wróg zawzięty
Potrzaski!
Żałosny koniec – śmierć haniebna – nie dla wilka,
Niech królik mdleje w pętli, czeka na swój los!
Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła!
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos!
Na własnej łapie szczęk zaciskam straszny uchwyt –
Ona nie moja już! W niewoli musi zgnić;
Już pęka kość i własnej krwi mam pełne żuchwy…
Jednym szarpnięciem się uwalniam, żeby żyć!
– Strzeżcie się wilki! Strzeżcie się przynęty!
Strzeżcie się wilki! Strzeżcie ludzkiej łaski!
Zastawił na was wróg zawzięty
Potrzaski!
Słuchajcie głosu Trójłapego, choć z daleka:
Krew szybko wsiąka w ziemię, strach zabija czas!
Słuchajcie bracia! Wyje do was wilk – kaleka,
Trzeba odrzucić to co w nas zniewala nas!
I po dziś dzień naganiacz, strzelec, czy kłusownik,
Przyzwyczajony do czytania tropów map,
Przez zęby mówi – Oto jest wilk wolny!
– Kiedy na śniegu ujrzy ślady trojga łap!
– Strzeżcie się wilki! Strzeżcie się przynęty!
Strzeżcie się wilki! Strzeżcie ludzkiej łaski!
Zastawił na was wróg zawzięty
Potrzaski!

